piątek, 26 sierpnia 2016

Sierpniowy Izrael (1)

Tak jak wspominałam, Krzysiek jest obecnie w Izraelu. Poniżej wrzucam kilka zdjęć. To zbieranina zdjęć od osób, które są Krzyśkiem, nie wiem, kto robił i nie obrabiam ich. Nie do końca wiem, gdzie zostały zrobione, ale to, co rozpoznaję, to podpisuję.

Przed bazyliką Grobu Świętego

Ceremonia wieczornego zamknięcia drzwi bazyliki Grobu Świętego


Msza polska w bazylice Grobu Świętego


Wejście do Domu Polskiego w Jerozolimie


Ein Karem, miejsce narodzin św. Jana Chrzciciela



Bramki przy wejściu na plac przed Ścianą Zachodnią, tzw. Ścianą Płaczu 



Przy Ścianie Zachodniej znajduje się synagoga pod Łukiem Wilsona. Wielu religijnych Żydów przychodzi się tu modlić


Muzeum Hebrajskie

Grób Dawida pod Wieczernikiem

Wieczernik

wtorek, 23 sierpnia 2016

Odessa - Izrael - Japonia

Kuba z Arletą od tygodnia bawią w Odessie, a tymczasem Krzysiek dziś wyleciał do Izraela. Ja natomiast trzeci tydzień niańczę kota po operacji i jedyne szaleństwo, na jakie się odważyłam to wyskok do Krakowa w celu spotkania się z moją koleżanką z czasów młodości - czystej krwi Japonką. Poniżej kilka zdjęć Arlety i Kuby z Odessy.

Słynny hotel Bristol, gdzie Machulski kręcił swój film "Deja vu" 











środa, 10 sierpnia 2016

Lago di Suviana

Niedaleko naszego domu, ale już na terenie prowincji Emilia-Romania, znajduje się urokliwe jeziorko Lago di Suviana. Dojazd oczywiście górskimi serpentynami, wąskimi i mocno eksponowanymi. Za każdym razem zastanawiałam się, jak ci ludzie mogą tam żyć, dojeżdżać codziennie do pracy, sklepu, szkoły i nie mając pewności, czy dożyją następnego dnia. Bez przesady. Najbardziej zdumiało mnie to, że droga, którą jechaliśmy do jeziora, była drogą, po której kursuje autobus miejski, mijaliśmy przystanki. Nieprawdopodobne! Jeśli chodzi o jeziorko, to typowy zbiornik zaporowy, niewielki, z czystą, lazurową wodą. Plaże raczej kamieniste, dookoła lasy, kilka knajpek, możliwość wypozyczenia rowerków, kajaków i innego sprzętu pływającego. Cieszy się dużym zainteresowaniem okolicznych domów wakacyjnych, wzdłuż drogi okalającej jeden z brzegów jeziora ciągną się parkingi, które nawet późnym popołudniem były niemal wszystkie pozajmowane. Dziwne, bo nad wodą nie można było odczuć tłumów... nie wiem, gdzie ci ludzie z samochodów się pochowali. 














  

sobota, 6 sierpnia 2016

Wyprawa do Lagacci

Lagacci to niewielka mieścina położona w Apeninach, niedaleko naszego domku. Trzeba jednak do niej dojść górami (można tez doejchac samochodem, ale z drugiej strony góry). Szlak nie jest bardzo trudny, niemal w całości ocieniony, ale w duży upał mimo wszystko czuje się trudy wędrówki. Szlak jest bardzo piękny, wiedzie trawersem góry (trzeba przejść z jednej góry na drugą), ale z niewielkimi odcinkami, na których trzeba się powspinać. Nie jest to jednak szlak typu polskiego, zadbany, ubezpieczony w trudnych miejscach. To całkowicie dzika ścieżka, z tym że oznaczona, więc trudno się zgubić. Poza tym są momenty, gdy trzeba przedzierać się przez połamane gałęzie, brodzić w wysokiej trawie, drapać się dość eksponowanymi fragmentami drogi po kiwających się kamieniach. Musieliśmy uważać, bo nie mieliśmy odpowiedniego obuwia, a z drugiej strony wypatrywaliśmy dzikich zwierząt, w tym przede wszystkim jakowyś gadzin wygrzewających się na kamolach lub wijących się w wysokich trawach. Samo miasteczko to prawdziwa dziura. Liczyliśnmy na jakiś sklepik, niestety nie było. Był kościół i bar, i urokliwe domy wakacyjne. 

 Szlak wiedzie przy naszym domu


 Już na początku czeka nas przeprawa przez strumień


Tera ja się przeprawiam. Nie dziwcie się mojemu strojowi. Poranki w górach są chłodne, nawet jeśli w ciągu dnia temparatura skacze powyżej 30 stopni.


 Na siąsiedniej górze widzimy nasz dom

Dopiero teraz widać, w jakiej głuszy mieszkamy 


 Po drodze mijamy opuszczone domostwa

 Góry w tym regionie to w dużej mierze łupki - idealny materiał budowlany


 Niesamowite jest to, że domy te stawiane były całkowicie bez użycia zaprawy murarskiej. Również dachy są sklecone z drewnianych desek i płaskich łupków - bez użycia jakichkolwiek elementów spajających typu gwoździe.

Ale trzeba przyznać, że niezwykle urokliwe miejsce do mieszkania. Obecnie ten stok porastają krzewy i młode drzewa, ale podejrzewam, że jakieś 50 lat temu rosły tu łąki i hasały po nich kózki lub owce.


 Docieramy do Lagacci


Czas na relaks przy kawie i białym winie

Lagacci to miasteczko przysłów. Na każdym domostwie, płotkach i bramkach wiszą tabliczki z przysłowiami. 





Z całego Lagacci rozciągają się niesamowite widoki



 Wracamy




Ostatni postój przed domem