wtorek, 25 września 2007

Powitanie jesieni

A to już 23 września, czyli pierwszy dzień jesieni. Poniżej zdjęcia z urokliwego Beskidu Żywieckiego. Wędrowaliśmy po szlakach w okolicach Soblówki (za Ujsołami), a punktem kulminacyjnym było osiągnięcie bacówki na Hali Rycerzowej (1120 m n.p.m.).




Fragment Hali Rycerzowej

Na Hali Rycerzowej




Krzysiek w firmowej koszulce bacówki

Bacówka na Hali Rycerzowej

Na szlaku różańcowym Jana Pawła II


Panorama Beskidu Żywieckiego



poniedziałek, 24 września 2007

Pożegnanie lata

Powitanie jesieni, a zarazem pożegnanie lata odprawiliśmy naszym zwyczajem w Beskidach, a dokładniej w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Impreza powitalno-pożegnalna miała miejsce w miniony weekend (21-23 września), który w znacznej części spędziliśmy w Wiśle-Głębcach i jej okolicach (Beskid Śląski), a następnie przerzuciliśmy sie w rejon Ujsoł (Beskid Żywiecki). Przewaliliśmy sporo kilometrów po górkach, a że pogoda sprzyjała, to słońce nas przygrzało po buziach. Było oczywiście fantastycznie! Zanim opracuję fotoreportaż z całego pobytu w górach (a nastukałam mnóstwo zdjęć), to zapraszam do obejrzenia kilku wstępnych fotek z Beskidu Śląskiego. Na zdjęciach ostatni dzień lata.

Nasz domek "Aggeusz" w Wiśle-Głębcach

Widok na Wisłę-Głębce




Wiślańskie lasy atakują termity i w związku z tym całe połacie są poddawane wycince i paleniu.



Rezydencja Prezydenta RP

Zalew Czerniański (Wisła-Czarne)


Przedzieranie się przez las na szlaku. Wycinka drzew czasami bardzo utrudniała nam wędrówkę.


Piesek właścicieli przygląda się kiełbasce upieczonej na ognisku. Ale Karolina nie chciała się podzielić.

piątek, 21 września 2007

Wierszalin, czyli nowe Jeruzalem na końcu świata

W latach 30. XX wieku w prawosławnej części Białostocczyzny nastąpiła erupcja religijnego, a raczej sekciarskiego odnowienia. We wsiach zamieszkanych przez niepiśmiennych mużyków i biedaków pojawiali się co rusz nawiedzeni prorocy, apostołowie. Nic też dziwnego, że i powtórne przyjście Chrystusa na świat stało się możliwe. I oto we wsi Grzybowszczyzna objawił się prorok Eliasz Klimowicz, zwany prorokiem Ilią, który wzięty do nieba wrócił, by przygotować naród do drugiego przyjścia Bożego Syna. Był we wsi pewien bandzior - nazywał sie Półtorak - który rabował ludzi, groził zabójstwami, żądał wysokich okupów, aż któregoś razu ktoś - podczas rabunku - zabił tego bandytę. Ale wieść gminna poszła w lud i wszyscy zaczęli za to dziękować Eliaszowi, jakby to była jego zasługa. Jeszcze sławniejszy stał się wtedy, jak zaczął budować we wsi cerkiew. Kobiety z Grzybowszczyzny i innych wiosek chodziły od parafii do parafii, zbierały pieniądze na wykończenie cerkwi. Opowiadały przy tym niestworzone rzeczy o llji i Grzybowszczyźnie. I ciemni ludzie zaczęli wierzyć, że niby na Grzybowszczyźnie biblijny prorok Ilia zmartwychwstał czy zszedł z nieba, że cerkiew cudem z ziemi wyrosła itp. Wierzyli i szli tłumami. Po I wojnie światowej cerkiew ta stała się głównym ośrodkiem kultu proroka llji i miejscem masowych pielgrzymek. Za cerkwią ciągnie się dolinka, ogłoszona przez llię Doliną Józefata, gdzie gromadzili się wierni w oczekiwaniu na zapowiedziany przez proroka koniec świata i Sąd Ostateczny. Wszyscy cisnęli się do llji, żeby pobłogosławił, rozgrzeszył. Doszło do zupełnego obłędu. Prorok Ilia przyjmował wszystkich, błogosławił, dokonywał cudów, przygotowywał na nadciągającą apokalipsę, rozmawiał z Bogiem... Gdy ktoś naraził sie prorokowi, znikał w tajemniczych okolicznościach, jak np. mąż pewnej baby, która z nim zamieszkała. Wkrótce Ilii sam zaczął odprawiać msze w swojej cerkwi. Jednak nie wystarczało mu to, zresztą sam popów miał w pogardzie, zerwał z cerkwią i zbudowaną przez siebie świątynię oddał - po złości - parafii katolickiej, sam zaś zaczął stawiać stolicę świata, nowe Jeruzalem - Wierszalin, półtora kilometra od Grzybowszczyzny (w sercu Puszczy Knyszyńskiej). Ludzie modlili się do ikon z jego wizerunkiem, a w Wierszalinie zamieszkały "święte baby", które "usługiwały" prorokowi. Jednak pewnego dnia ludzie uznali, że historia musi się powtórzyć i każdy porządny zbawiciel musi zbawić świat poprzez ukrzyżowanie. Przygotowali zatem krzyż i ruszyli do wsi Wierszalin w celu ukrzyżowania proroka Ilii. Jak zakończyła się historia tego nikt do końca nie wie. Jedni głoszą, że uciekł w głąb Rosji, inni że został rozstrzelany przez Armię Czerwoną w 1939 roku, a jeszcze inni że za mącenie religijne został zesłany na Syberię. Jedno jest pewne - prorok Ilia zniknął z Wierszalina. Jednak chałupa nowej stolicy świata wciąż stoi i to w zadziwiająco dobrym stanie, chociaż wielu głosi, że tam są jakieś złe wibracje (antyczakram, czy coś takiego).

Dlaczego opowiadam tę historię? Zafascynowała mnie ta opowieść, a szczególnie że miałam okazję obejrzeć ją w wersji teatralnej, przygotowanej przez Teatr Wierszalin z Supraśla. Sztuka była doskonała! Polecam!!! Fascynujące jest też to, że historia samozwańczego proroka jest wciąż niezwykle żywa na Białostocczyźnie. Wiele na ten temat można przeczytać w książce Włodzimierza Pawluczuka pt. Wierszalin. Reportaż o końcu świata. 30 lat później oraz w artykule "Prorok z Podlasia" - "Focus - Historia", nr 5, 2007 r., ss. 42-43.

Poniżej kilka fotek związanych z legendą proroka Ilii.

Wierszalin

W tym miejscu miała stanąć nowa cerkiew nowego Jeruzalem proroka Ilii Klimowicza

Budowa nowej cerkwi proroka Ilii zatrzymała się na etapie dość wczesnym. Postawiono jedynie fundamenty.

Wierszalin - zabudowania gospodarstwa proroka Ilii

Puszcza Knyszyńska

Cerkiew w Krynkach


środa, 12 września 2007

Supraśl

W trakcie mojej wycieczki po terenach byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego trafiałam do wielu urokliwych wiosek i osad, jednak moją bazą noclegową był Supraśl. Wiele rzeczy zaskoczyło mnie w tym miasteczku, ale chyba najbardziej to, że ma on ponad 500 lat (swoje 500-lecie obchodził w 2000 roku)! Supraśl położony jest w centrum Puszczy Knyszyńskiej i jest naprawdę niezwykłym zakątkiem Podlasia. Leży nad wijącą się leniwie rzeczką Supraślą. Liczy około 4,5 tys. mieszkańców. Supraśl już przed II wojną światową słynął z dobrego klimatu, przyjeżdżano tam nie tylko w celu podreperowania zdrowia, ale również dla krajobrazu, którym zachwycano się bez względu na porę roku. W 2001 roku przyznano miastu miano uzdrowiska. Dowiedziałam się, że w regionie Supraśla znajdują się bogate złoża borowin. Na głównej stronie miasteczka (www.suprasl.com.pl) znajduje się ciekawy opis: "Z medycznego punktu widzenia pobyt w Supraślu zaleca się wszystkim tym, którzy przeszli zabiegi chirurgiczne i pomału wracają do zdrowia, cierpiącym na schorzenia reumatyczne, kardiologiczne oraz dróg oddechowych. Powinni tu przyjechać zestresowani i zmęczeniu ludzie sukcesu, którym znudziły się zagraniczne kurorty". Faktycznie, pobyt w Supraślu bardzo pozytywnie podziałał na moje zestresowane ciało.;-)

Panorama Supraśla

"Malaryczne" stawy otaczające Supraśl (prawdziwa wylęgarnia komarów)


Cerkiew św. Jana Ewangelisty i Prawosławny Monaster Męski w Supraślu

Główna ulica Supraśla z odrestaurowanymi domami tkaczy (z XIX w.)




Eklektyczny pałac Bucholtzów w Supraślu (obecnie siedziba Liceum Sztuk Plastycznych)

Gotycka cerkiew obronna w Supraślu (wybudowana w 1501 r.)

Prawosławny Monaster Męski w Supraślu (po II wojnie św. był zrównany z ziemią)

Wnętrze supraskiej cerkwi

Ikona św. Mikołaja w supraskiej cerkwi

Zapraszam do poczytania o historii Supraśla.