środa, 31 października 2007

NOCHE DE BRUJAS

Piszę te słowa, będąc już myślami na naszej tradycyjnej, corocznej imprezie halloweenowej. A więc wszystkim przeciwnikom i zwolennikom tego mrocznego święta życzę w języku Argentyny "Feliz noche de brujas" (czyli szczęśliwej nocy czarownic). Na imprezę oczywiście biorę aparat, więc pokłosie fotograficzne zapewne będzie spore. Tymczasem zamieszczam serię zdjęć wykonanych dzisiaj podczas imprezy w pracy. Wyobraźcie sobie, jakie było moje zaskoczenie, gdy dziś po przyjściu do pracy zastałam na moim miejscu dziwnego gościa.;-) A to moi koledzy zrobili mi dowcip halloweenowy, znając moje upodobania do mrocznych klimatów. Zaznaczam, że zarówno czaszka, jak i kości rozrzucone po biurku są autentycznymi kośćmi i czaszką ludzką (żadne plastiki)! Tylko krew została zastąpiona kechupem.

6 komentarzy:

Wojtek pisze...

No nie wiem? czy to czasem nie zakrawa na bezczeszczenie? Kurcze czy to sie tak pisze?

Jerry pisze...

Mam nadzieje, ze ten kosciotrup jest z plasyku. Brrrrrrr....

Jerry pisze...

A jednak to nie falsyfikat. Dopiero teraz przeczytalem wpis. No no no...Ciekaw jestem do kogo nalezal. Ciao.

recoleta pisze...

Nie wiem do kogo należała czaszka zanim miała żywego właściciela, ale obecnie należy do męża mojej koleżanki z pracy, który jest lekarzem. To "pamiątka" z czasów studiów. Zresztą ja jeszcze pamiętam Twoje opowieści z dreszczykiem Wojtek, kiedy studiowałeś. Z tego, co pamiętam była wtedy mowa o wygotowywaniu ludzkich czaszek na pomoce naukowe. Brrr... Ale wracając do wątku, fakt, zakrawa to na bezczeszczenie. Upewniłam się jednak u koleżanki i zapewniła mnie, że doczesne szczątki tego jegomościa są przechowywane w odpowiednich warunkach.

Anonimowy pisze...

Wporzo foty, dla mnie
zajebiocha!!! :)))
Pzdr
Bgdn

recoleta pisze...

Proszę o stosowanie innego słownictwa. Ten blog odwiedzają moje dzieci. Pozdrawiam kolegę z pracy.:-)))