piątek, 9 listopada 2007

Nasza góralska siedziba (przyszłościowa)

Ogłaszam wszem i wobec, że od wczoraj jesteśmy właścicielami działki w górach (w Beskidzie Żywieckim), niedaleko Ujsoł. Wioska nazywa się Soblówka i leży na końcu świata, a z naszej działki (położonej na Polanie Hutyrowej) jest kilka kilometrów do "centrum" wsi. Dojazd jest całkiem przyzwoity, co przetestowaliśmy wczoraj - już w warunkach zimowych (widzieliśmy też pług odśnieżający drogę). Tylko ostatnie 200 metrów to rajd Paryż-Dakar: bagno, ostro pod górę i praktycznie zero drogi. Ale samochód dał radę, chociaż przy trzeciej próbie.:-) Działka (1600 m kw.) jest pięknie położona, na południowym stoku, z widokiem na niezasiedlone przez człowieka góry, całkowicie porośnięte lasem świerkowym. Niedaleko naszej działki biegnie szlak na Halę Rycerzową.

Koniec drogi, dalej już tylko napęd na cztery koła.

Państwo, od których kupiliśmy działkę.

Na końcu drogi, skręt ostro w lewo, ostro pod górę i ostro w bagnie.

Do naszej działki nie ma jeszcze drogi, samochód zatrzymaliśmy kilkanaście metrów przed działką, poza tym nie chcieliśmy wjeżdżać w kopny śnieg.

Widoki z naszej działki

Polana Hutyrowa i Krzysiek zmierzający ku środkowi naszej działki.
Krzysiek na nadziej działce.

Ja na naszej działce.

Gdy byliśmy tu we wrześniu, wszędzie było zielono, żółto i brązowo - piękne kolory gór.

8 komentarzy:

Wojtek pisze...

Nooo, gratulacje. Czad.

CresceNet pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
recoleta pisze...

Noo, my się też cieszymy. To było moje odwieczne marzenie. Jak wszystko pójdzie dobrze, to na wiosnę ruszy budowa wakacyjno-weekendowego domku z bali (całorocznego).

Zosia Samosia pisze...

Dzień dobry, melduję się na Twego bloga:))) I gratuluję nabycia działki!
Widzę że bardzo często aktualizujesz wpisy, poza tym strona jest prawdziwą kopalnią wiedzy o Argentynie:)

A co do Argentyny i... cumbii, to właśnie zaczął padać śnieg i temperatura spada poniżej zera co oznacza, ze zapuszczam płytę z cumbią którą mi zgrałaś po naszej wyprawie do Argentyny - to jeden z najlepszych sposobów jakie znam na ogrzanie duszy i ciała:D

recoleta pisze...

Ale cumbia najlepiej "smakuje" w towarzystwie czerwonego wina z Mendozy. Nieprawdaż?:-)))

Iza pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Iza pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Iza pisze...

Zrobiło się x2. Przepraszam: mało się znam na pisaniu komentarzy do blogów.