sobota, 26 kwietnia 2008

Murga

O murdze wspominałam juz przy opowieściach o karnawale argentyńskim. Dziś, tak jak zapowiedziałam, chciałam rozwinąć wątek murgii. Jest to coś całkowicie nieznanego w Polsce, ciekawego, egzotycznego i ja jestem nią zafascynowana. A zatem od początku... Murga to gatunek muzyki, typowy dla różnych form aktywności podczas różnego rodzaju świąt, np. karnawału, świąt, wydarzeń sportowych. Słowo "murga" ma swoje korzenie w Hiszpanii, gdzie oznaczało "wyjść na ulicę, śpiewać, by zarobić pieniądze" . W Ameryce Południowej pojawiła się ok. 1906 roku, gdy do Urugwaju przybyła grupa zarzuela (rodzaj operetki), dlatego mówi się, że murga pochodzi z Urugwaju (ale spotykana jest w wielu krajach tego kontynentu). Od samego początku była związana z ulicą, gdyż towarzyszyła demonstracjom politycznym (od tego się zaczęło). A w związku z tym jej instrumentami muzycznymi często było to, co można było znaleźć w przeciętnym domu: gwizdki, bębny, nawet garnki i patelnie. Dziś czasami w telewizji mówią, że w ramach demonstracji politycznej w Buenos Aires jakaś grupa wyszła z garnkami patelniami. Nas to może dziwi, tam to nic dziwnego, gdyż to po prostu forma murgii. Murga to jednostajne rytmy, bardzo prymitywne, ale w sensie nawiązania do korzeni (nie to że głupie), którym towarzyszą proste kroki taneczne, podskoki, wymachiwanie rękami. Wszystko nie bez powodu przypomina rytmy afrykańskie (związane jest z czasami niewolnictwa). Generalnie nic skomplikowanego. Bardzo widowiskową częścią murgii są stroje. Obecnie, różne szkoły murgii charakteryzują inne kolory i elementy dekoracyjne. Jednak cechą charakterystyczną wszystkich szkół jest kolorowy, błyszczący frak i cylinder na głowie (również odpowiednio ozdobiony). Również ów strój to pozostałość czasów kolonialnych (XIX wiek), gdy panowie nosili się właśnie we frakach i w cylindrach, zaś niewolnicy dostawali zużyte, niepasujące do siebie fragmenty ich odzieży. Można powiedzieć, że jest to forma teatru ulicznego, w którym widać również wpływy Karnawału Weneckiego i comedii del arte, z których pożyczono takie postaci jak: Momo, Pierrot i Colombina.
Szczególnym rodzajem murgii jest ta z Buenos Aires, nazywana "murga porteńa" (murga portowa). Mogę potwierdzić, że mieszkańcy stolicy Argentyny bardzo lubią wyrażać swoje emocje za pomocą murgii. Poszczególne dzielnice reprezentowane są przez różne grupy murgueros (tancerzy murgii). Ulubionym okresem "uprawiania" murgii na ulicach Buenos Aires jest oczywiście czas karnawału (a szczególnie wszystkie weekendy lutego). Charakterystycznym instrumentem jest "bombo con platillo" (duży bęben z talerzykiem), bez którego po prostu nie ma murgii.






Ja bardzo lubię murgę. Jak pisałam kiedyś, miałam okazję wziąć udział w warsztatach murgii w małej miejscowości położonej pomiędzy Rosario i Buenos Aires (na pampie). Jest w niej tyle radości, a z drugiej strony nie ma możliwości, żeby się coś nie udało. Nawet stonoga potrafi sobie dać radę z takim tańcem.:-)

Brak komentarzy: