wtorek, 27 maja 2008

Ulice Marrakeszu

Czas kończyć wątek poświęcony Marrakeszowi, bo mam jeszcze mnóstwo zdjęć z wielu innych ciekawych zakątków Maroka. Dziś - przynajmniej na jakiś czas - kończę z fotografiami z tego miasta. Na zakończenie przedstawiam fotoreportaż pt. ulice Marrakeszu. Niech same zdjęcia będą opowieścią o ulicach jednego z najbardziej kultowych miast świata.

Marrakesz nazywany jest miastem ogrodów. Mimo otaczającej go pustyni jest faktycznie dość zielony.

Na ulicach można spotkać hordy kotów

Inny typowy obrazek marrakeszańskiej ulicy

Ciekawy sposób na transport bułek

No i oczywiście liczne stragany z wyrobami bardziej lub mniej regionalnymi

Kobiety pracują, a mężczyźni...

... najczęściej mają sjestę.

Wiele starych miast Maroka, w tym Marrakesz, otaczają mury. Wjazd do centrum (zazwyczaj najstarszej części miasta odbywa się poprzez charakterystyczne bramy.

Mury otaczają także domostwa. Arabowie cenią sobie prywatność i wpierw budują mur, a następnie wewnątrz niego dom. To cecha charakterystyczna zabudowań muzułmanów. Mury w miastach często wykorzystywane są do wywieszania na nich produktów przeznaczonych na sprzedaż. Dywany i kilimy wyglądają bardzo widowiskowo.

Boczne uliczki mediny są naprawdę wąskie. Co ciekawe na wszystkich jest dozwolony ruch kołowy. Dlatego wciąż zasuwają po nich motorki, rowery czy wózki ciągnięte przez osiołki. W zasadzie może jechać wszystko, jeśli się tylko zmieści.

Karolina w medinie

Gdzieś niedaleko jest szkoła. Oczywiście ogrodzona wysokim murem. Jak widać, dzieci w Maroku chodzą w mundurkach.

niedziela, 25 maja 2008

Pocztówka muzyczna

Kolejny filmik z Marrakeszu. Tym razem trochę muzyki z restauracji.


piątek, 23 maja 2008

Marrakech (cz. 3)

Tym razem przedstawiam krótki filmik. Wizja jest mało ciekawa: Karolina i ja siedzimy sobie na tarasie kawiarni w Marrakeszu usytuowanej przy placu Dżemaa el-Fna. To środek dnia, więc plac jest jeszcze w miarę pusty, nie ma tych wszystkich dziwolągów, które ściągają tu po zachodzie słońca. Najciekawsze są jednak dźwięki dobiegające z placu i okolicy. To dźwiękowa pigułka Marrakeszu.


czwartek, 22 maja 2008

Marrakech (cz. 2)

Dziś chciałam pokazać główne zabytki i atrakcje turystyczne Marrakeszu, które udało nam się zwiedzić w tak krótkim czasie.

Grobowce Saadytów
Grobowce Saadytów pochodzą z końca XIV wieku, to znaczy w tym czasie pochowano tu pierwszego sułtana. Są zachowane w doskonałym stanie.


Znaczna część budowli tego miejsca jest przykładem marokańsko-andaluzyjskiej sztuki dekoracyjnej.

Ściany pokryte są kolorowymi mozaikami, a sufity z misternymi, wręcz koronkowymi, dekoracjami wykonanymi w drzewie cedrowym

Groby muzułmanów wyglądają nieco inaczej niż nasze. To płyty pokryte mozaikami, bez nazwiska, jak na zdjęciu.

Pałac Bahia
Nasz przewodnik prezentuje kwitnącego bananowca, był przy tym bardzo dumny. Przypuszczam, że był przekonany, że to dla nas ósmy cud świata, a my - ludzie z Północy - na co dzień oglądamy jedynie śnieżną pustynię i białe niedźwiedzie na ulicach.

Przykład muzułmańskiej sztuki architektonicznej na terenie Pałacu Bahia, pochodzącego z końca XIX wieku.

Zmęczona zwiedzaniem i upałem Karolina odpoczywa w chłodnych wnętrzach wezyra sułtana Mulaja Hassana I

Najbogatsze pokoje miał wezyr oraz (osobne) pierwsza żona. Trochę gorsze pozostałe żony, a najgorsze konkubiny. Na zdjęciu, rzecz jasna, nasz przewodnik - nie wezyr ;-)

Wszędzie na ścianach uwagę przykuwają fantastyczne mozaiki

Dziedziniec haremu

Ten sam dziedziniec w innej perspektywie

Ogrody w Pałacu Bahia

Karolina w haremie ;-)

Kwiat granatu

Wszędzie ogromne wrażenie robią wspaniałe, rzeźbione w cedrze sufity

Meczet Kutubija

Meczet Kutubija jest klasycznym przykładem architektury marokańsko-andaluzyjskiej. Jest charakterystycznym punktem miasta, gdyż doskonale widać go na tle panoramy Marrakeszu

Oczywiście, my jako innowiercy meczet mogliśmy oglądać tylko z zewnątrz


Gdy meczet powstał (w XII w.) pokryty był dekoracyjnymi tynkami i farbowanymi płytkami. Dekoracja ta jednak nie dotrwała do czasów współczesnych i dziś można jedynie podziwiać ozdobne kasetony. Na szczycie meczetu znajdują sie 3 złote kule, z którymi związana jest legenda. Otóż żona wezyra podczas ramadanu zgrzeszyła, gdyż zjadła 3 winogrona i za karę musiała oddać całe złoto, jakie posiadała, stopić je i z nich wykonano te 3 kule.

Ogrody Menera

Ogrody Menera to ogromny teren zielony, porośnięty gajem oliwnym, palmami i pięknie kwitnącymi krzewami, z licznymi alejkami do spacerowania i wielkim stawem. Mieszkańcy Marrakeszu chętnie odpoczywają tu od zgiełku miasta, szczególnie w gorące dni

W ogrodach można natknąć się na dromadery

poniedziałek, 19 maja 2008

Marrakech (cz. 1)

Albo Marrakesz (po naszemu). Dziś swoją opowieść (głównie fotograficzną) ograniczę do jednego miejsca w Marrakeszu - do głównego, słynnego, znajdującego się na niemal wszystkich pocztówkach placu Dżemaa el-Fna (fr. Jemaa El Fna). Plac od 2001 roku wpisany jest, wraz całym zabytkowym centrum Marrakeszu, na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I nie chodzi tu bynajmniej o jakieś szczególne zabytki znajdujące się wokół lub na placu. Z tego, co mówiła nam przewodniczka, chodzi o samo wydarzenie, jakim jest wielkie targowisko, będące samo w sobie zabytkiem. Szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co chodzi. Dla mnie to gigantyczna, hałaśliwa Cepelia. Po wejściu na plac (faktycznie wielki) pomyślałam sobie o Rynku krakowskim, który jest o niebo piękniejszy, choć z pewnością równie tłoczny. Nazwa oznacza "plac bez meczetu" lub "zgromadzenie umarłych", co może nawiązywać do targów niewolników i egzekucji, jakie odbywały się tutaj aż do XIX wieku. Na placu co wieczór odbywa się wielki targ ze straganami restauracyjnymi. Wokół nich gromadzą się kuglarze, berberyjscy opowiadacze baśni, bębniarze, "muzycy" grający na piszczałkach, zaklinacze węży, samozwańczy uzdrawiacze i dentyści, "akrobaci", Berberyjki malujące kobietom dłonie henną, sprzedawcy soku pomarańczowego, kolorowi roznosiciele wody itp. itd. Zresztą sami zobaczcie na zdjęciach.

W ciągu dnia nie ma jeszcze tylu straganów i jest nieco spokojniej na placu Dżemaa el-Fna


Stoją jednak liczne czterokołowe stragany z pomarańczami, gdzie na miejscu wyciska się sok (jednak nie do jednorazowych kubeczków, dlatego nie skorzystałyśmy)

To pora sjesty. Leniwie przejeżdżają bryczki z turystami.

W bocznych uliczkach odchodzących od placu można kupić wszystko. Oczy wyłażą, bo wszystko jest ładne i kolorowe, i można wytargować fajną cenę.

W bocznych uliczkach jest nieco spokojniej, chociaż i w najciaśniejszy zakamarek potrafi zmieścić się fura z osiołkiem i kilka motorków. Czasami trzeba dosłownie wciągnąć brzuch.

Boczne uliczki mediny

Suk w medinie

Karolina w marrakeszańskiej restauracji

Jednak gdy tylko słońce chyli się ku zachodowi, życie na placu Dżemaa el-Fna ożywa
W niesamowitym tempie plac wypełnia się restauracjami na kółkach i różnego rodzaju zabawiaczami turystów (nic za darmo)

Wkrótce cały plac spowija gęsty, gryzący dym z czterokołowych restauracji

Tu berberyjskie kobiety czekają na klientki, aby zrobić im na rękach tatuaż henną

Zaklinacze wężów (na zdjęciu najprawdziwsza kobra) dmuchają w swoje fleciki, włączając się tym samym w nieopisany harmider

A oto łowcy turystów - nosiciele wody. Faktycznie na południu widzieliśmy oryginalnych (podobnie ubranych), jednak ci to przebierańcy, nie roznoszą wody, tylko łapią turystów do zdjęcia. Trzeba bardzo uważać, aby wpierw się umówić do ceny, a dopiero potem robić zdjęcie - nie odwrotnie, bo można zabulić.

Okoliczne stragany oferują wszystko. Tu kupiłam (targując się okrutnie) koszulkę Kubie z napisem "Maroko" (po francusku i arabsku)

Od placu odchodzi uliczka prowadząca do największego i najważniejszego meczetu Marrakeszu - Kutubijja z XII wieku

Dżemaa el-Fna nocą. Oto prawdziwe oblicze tego miejsca.
W tle meczet Kutubijja

O tej porze kobiety nie spacerują po placu. Wedle zasad arabskich kobiety nie wychodzą z domu po zachodzie słońca, chyba że są prostytutkami. Nawet turystki powinny się liczyć, że mogą być zaczepiane. Niestety, mieliśmy uroczystą kolację w pałacu położonym niedaleko placu i chcąc, nie chcąc, kierując się do busa musiałyśmy z Karoliną przejść nocą (ok. godz. 23) przez plac i na własnej skórze odczułyśmy, co to znaczy nieprzestrzeganie zasad panujących w kraju arabskim.

Nawet późną nocą na placu można kupić świeże owoce. Ponoć trag zwija się w okolicach godz. 3 nad ranem.