niedziela, 29 czerwca 2008

Występ grupy cyrkowej

Z okazji oficjalnego otwarcia Jacka Placka odbył się nie tylko koncert Krzysztofa Krawczyka, ale także występ grypy cyrkowej naszego przyjaciela Jacka Adamczewskiego, z którym kiedyś byliśmy w szkole cyrkowej oraz cyrku. Jego grupa akrobatyczna (z Koszalina) wystąpiła z fantastycznym spektaklem ognia. Ludzie wyli z zachwytu! Mi się też bardzo podobało, ciekawa choreografia, świetne było również połączenie występu z muzyką a'la celtycką.




















sobota, 28 czerwca 2008

Koncert Krzysztofa Krawczyka w Jacku Placku

Jak zapowiadałam, na oficjalnym otwarciu Jacka Placka zaśpiewał Krzysztof Krawczyk. Muszę powiedzieć, że dał czadu. Ludzie byli zachwyceni. Śpiewali razem z Krawczykiem, a klimat był naprawdę jak z Sopotu. Artysta śpiewał stare i nowe przeboje, a nawet wykonał jedną premierę, która w zasadzie miała się odbyć za tydzień w Sopocie. A zatem można powiedzieć, że było to wykonanie prapremierowe. Zrobił na mnie wrażenie swoim profesjonalizmem i poważnym podejściem nawet do tak małej, kameralnej imprezy. Niczemu nie odpuszczał i absolutnie nie traktował tego koncertu na pół gwizdka. Koncert był przewidziany na godzinę, a Krawczyk śpiewał ponad 1,5 godziny. A poza tym to bardzo miły i sympatyczny pan. Było naprawdę SUPER! Niech żałują wszyscy ci, których zapraszałam, a nie przyszli. A tym, którzy przyszli serdecznie dziękuję.

Dwa Krzyśki przed koncertem (to znaczy, koncertował jedynie ten z prawej)

Zestresowany organizator imprezy przed koncertem













czwartek, 26 czerwca 2008

Jacek Placek

Od miesiąca wciąż ciągnę jeden wątek - Maroko. Mam jeszcze mnóstwo do opowiedzenia o wielu ciekawych miejscach w Maroku, mam też jeszcze strasznie dużo, ale na razie przerwa. Dziś z innej beczki, czyli o Jacku Placku. Jacek Placek to najnowsze "dziecko" Krzyśka. Mówiąc krótko to restauracja oferująca placki, naleśniki, pierogi, pizzę itd. (wszystko na kilka sposobów). Jedzonko jest bardzo dobre, próbowałam kilka dań. Karolina szczególnie upodobała sobie naleśniki z truskawkami, a ja ruskie pierogi. Restauracja działa od ok. półtora miesiąca, ale wciąż się rozkręca. Jutro ma być oficjalne otwarcie z wielkim hukiem (w sensie dosłownym i w przenośni).


Tak "Jacek Placek" wygląda na co dzień

Tak wygląda wnętrze Jacka Placka

W czasie Mistrzostw Europy można tu na dużym ekranie oglądać mecze

A tak wygląda fragment ogródka (wraz z szefem)

A to zdjęcie z dziś, gdy budowana jest estrada na oficjalne otwarcie Jacka Placka

Estrada powstaje na miejscu ogródka

Na tej estradzie jutro będzie śpiewał Krzysztof Krawczyk oraz wystąpi grupa cyrkowa z pokazem sztuczek z ogniem


wtorek, 24 czerwca 2008

Wąwóz Todra

Monumentalny wąwóz Todra to nie tylko przyrodnicza osobliwość Maroka, ale także jedno z najpiękniejszych miejsc tego kraju. Znajduje się w samym sercu Atlasu Wysokiego i należy do najbardziej znanych i cenionych rejonów wspinaczkowych Afryki Północnej. Okoliczne szczyty sięgają od 2000 do 3000 m n.p.m., zaś ściany samego wąwozu to 300 metrów pionowego różowego kamienia (wapienia). Wąwóz położony jest w okolicach miasteczka Tinerhir. Wyjątkowego charakteru (księżycowy krajobraz) nadaje temu miejscu brak roślinności, jedynie u wylotu wąwozu, wzdłuż rzeki rosną kępy palm.

Panorama miasteczka Tinerhir

To również Tinerhir tylko z większej wysokości - drogi do wąwozu Todra. Na zdjęciu świetnie widać, jak miasteczko wykwitło wzdłuż rzeczułki. Rzeczułki oczywiście nie widać, ale widać jej efekty - gaje palmowe

Jeszcze wyżej

Szczyty Atlasu Wysokiego wznoszące się nad Tinerhirem

Na górskich ścieżkach można spotkać miejscowych

Po drodze mijamy ruiny starych kazb. Ponoć budowle z tej różowej glinki stoją do 200 lat, potem rozpadają się. Wówczas mieszkańcy opuszczają je i w okolicy budują nowe kazby.


U wylotu wąwozu Todra


Z gór spływa rzeczułka, a jej wody wpływają na bujną wegetację w najbliższej okolicy

W wąwozie



Ściany wąwozu sięgają 300 metrów! W takim widokowym miejscu usytuowany jest sympatyczny hotelik.

Kasia i ja delektujemy się widokami wąwozu. Kazali mi do zdjęcia ściągnąć okulary słoneczne, dlatego wyglądam jak ryba wyciągnięta z wody.


W wąwozie spotkaliśmy wycieczkę dzieciaków



Ewelina, Rafał i ja







Właścicielka osiołka