sobota, 28 czerwca 2008

Koncert Krzysztofa Krawczyka w Jacku Placku

Jak zapowiadałam, na oficjalnym otwarciu Jacka Placka zaśpiewał Krzysztof Krawczyk. Muszę powiedzieć, że dał czadu. Ludzie byli zachwyceni. Śpiewali razem z Krawczykiem, a klimat był naprawdę jak z Sopotu. Artysta śpiewał stare i nowe przeboje, a nawet wykonał jedną premierę, która w zasadzie miała się odbyć za tydzień w Sopocie. A zatem można powiedzieć, że było to wykonanie prapremierowe. Zrobił na mnie wrażenie swoim profesjonalizmem i poważnym podejściem nawet do tak małej, kameralnej imprezy. Niczemu nie odpuszczał i absolutnie nie traktował tego koncertu na pół gwizdka. Koncert był przewidziany na godzinę, a Krawczyk śpiewał ponad 1,5 godziny. A poza tym to bardzo miły i sympatyczny pan. Było naprawdę SUPER! Niech żałują wszyscy ci, których zapraszałam, a nie przyszli. A tym, którzy przyszli serdecznie dziękuję.

Dwa Krzyśki przed koncertem (to znaczy, koncertował jedynie ten z prawej)

Zestresowany organizator imprezy przed koncertem













2 komentarze:

Jerry pisze...

Pamietam kiedys w Prudniku jak jeszcze chodzilem do ogolniaka bylem na koncercie mlodego jeszcze Krawczyka ktory w czasie spiewania jednego z jego przebojow podszedl do pierwszego rzedu, gdzie siedzial moj brat Romek z Marysia i spiewal wlasnie dla Marysi cala piesenke. Romek po koncercie byl troche nadasany.

recoleta pisze...

He,he, pamiętam ten motyw z opowieści.