sobota, 14 czerwca 2008

Sahara (cz. 2)

Dzisiejszy wątek powinien być zatytułowany "w namiocie Berberów", ale wciąż jednak głównym motywem wiążącym jest Sahara. Bo, wbrew pozorom, Sahara to nie tylko piasek i wydmy. To także żwirowiska, czasami porośnięte jakimś wyschniętym trawskiem. Tak sobie podróżując przez tę największą na świecie pustynię można spotkać wiele dziwnych rzeczy.

To z pewnością jedna z najdziwniejszych rzeczy, jakie widziałam w życiu, ale sprawdziłam, wody nie było. Ponoć kiedyś w tym miejscy był jakiś obóz (faktycznie widzieliśmy ruiny), a pozostało jedynie to.

To jeepki, którymi przemieszczaliśmy się po piaskach Sahary

Nasz ślad, a konkretnie dwa, bo jechaliśmy dwoma jeepami. W tle osada Merzuga i wydmy Ergu Chebbi

Jak się dobrze przyjrzeć, to za szybą widać Karolinę

Droga przez pustynię nie zawsze jest monotonna, czasami można spotkać stado dromaderów

Nie są bezpańskie, bo jakoweś obroże im dyndają u szyi, ale na pewno w promieniu kilkunastu kilometrów nie ma właściciela

Tak się zastanawiam, co by było gdyby sobie poszły do Algierii, w końcu byliśmy tuż przy granicy. Inna sprawa to , że ta jałowa gleba jest ich pastwiskiem i muszą się nieźle nałazić, żeby się najeść

Dromadery nic sobie z nas nie robią. Jesteśmy dla nich jak powietrze, zero zainteresowania

Na pustyni można także spotkać namioty ostatnich nomadów tego świata. To namioty Berberów

W chatce z wyschniętych liści palmy daktylowej, przy prymitywnych krosnach siedzi mała berberyjska dziewczynka


Berberyjska rodzina zaprosiła nas na miętową herbatę. Szczerze mówiąc ledwo przechodziła mi przez gardło, gdy dowiedzieliśmy się, że najbliższe źródło jest 4 km od tego miejsca i aż stamtąd trzeba nosić wodę

Wszyscy byliśmy pod wrażeniem czystości, jaka panowała w namiocie, a przecież przy nieustannie wiejącym wietrze piasek musi tu wpadać całymi wiadrami






Na pustyni nie obowiązują żadne przepisy o ruchu drogowym. A zatem nasi kierowcy jechali sobie jak chcieli, czasami obok siebie

Brak komentarzy: