niedziela, 6 lipca 2008

Na szlaku tysiąca kazb

Droga pomiędzy Tinerhir a Ouarzazate nazywana jest szlakiem tysiąca kazb. I rzeczywiście, pokonując tę trasę cały czas mieliśmy okazję podziwiać niezwykle malownicze widoki starych kazb, przycupniętych na stokach Atlasu Wysokiego. Nie tylko oglądaliśmy je z daleka, ale również czasami zwiedzaliśmy. Do niektórych trzeba było się trochę powspinać. Za to widoki z góry zapierały dech w piersiach.

Większość kazb była już opuszczona i w ruinie. Jak już wcześniej pisałam, błotko, z którego zbudowano kazby ponoć wytrzymuje ok. 200 lat, potem rozpada się i mieszkańcy zmuszeni są do opuszczenia lokalu. Najczęściej nowa kazba powstaje obok starej.

Są też kazby nowoczesne, ale wyglądają równie malowniczo

Na mijanych górkach i pagórkach często widać jakieś napisy. Nie znam arabskiego, ale podobno napis zawsze jest ten sam: Allah, król, ojczyzna (nie wiem, czy nie pomyliłam kolejności, co do dwóch ostatnich członków).

W mijanych górskich wioskach spotykaliśmy miejscowych przy swoich codziennych czynnościach. Jednak nigdy nie wykazywali zainteresowania nami. Traktowali nas jak powietrze, chyba że mieli coś na sprzedaż. Wtedy byli po prostu niemożliwi.

Miłym dla oka i swojskim widokiem byli nasi znajomi - bociany, które podobnie jak w Polsce siedziały sobie w swoich ogromnych gniazdach na szczytach meczetów (no u nas to raczej nie siedzą na szczytach meczetów). Zastanawialiśmy się, dlaczego z wiosną nie poleciały do Polski. Ponoć to "ich" bociany - marokańskie, które nie latają do Europy.

Ale rzeczywiście, boćków w Maroku jest mnóstwo

W drodze do starej kazby usytuowanej na wzgórzu

Mała wspinaczka...

... a z góry roztacza się piękny widok!

W ruinach starej kazby



Kolorystyka marokańskich wiosek jest po prostu niesamowita. Wszystko, ale to absolutnie wszystko, jest w jednym kolorze - zgaszonego różu.

Wioski berberyjskie w Atlasie Wysokim

Często na murach porozwieszane są towary na sprzedaż: chustki, kilimy, dywany...


Formacja skalna przypominająca ludzki mózg


W dolinie Dades

3 komentarze:

Jerry pisze...

podoba mi sie to ostatnie zdjecie. Jak z jakiegos westernu.

alexandra pisze...

¡Hola Agnieska! El Bolsón es una ciudad hermosa de la Patagonia Argentina (Provincia de Río Negro), a 120 kilómetros de Bariloche y a 170 Km de la Ciudad de Esquel (Provincia del Chubut) donde yo nací.Si el año que viene venís a la Argentina, te recomiendo que visites si puedes la Patagonia, es todo bellìsimo.
Te mando un gran abrazo desde Buenos Aires.

Anonimowy pisze...

wracajac do bockow, moze to polskie bociany odpoczywaja sobie, przeczekujac tym samym nieprzychylny okres zimy, poza tym sporo skal i pasku, marsjansko! marko