niedziela, 27 lipca 2008

Po powrocie z Mazur

No i po urlopie. Wróciliśmy do domu. Przypominam, że tegoroczne wakacje spędziliśmy na Mazurach, w Puszczy Piskiej, nad maleńkim jeziorem Kierwik, znajdującym się niedaleko Spychowa. Jezioro Kierwik jest fantastycznie usytuowane, dookoła rozciągają się gęste lasy Puszczy Piskiej i dość spory obszar nieprzecięty przez żadne drogi oddziela Kierwik od Jeziora Nidzkiego. Probowaliśmy się jakoś przedrzeć na przełaj, ale nie dało się. Ponadto, wprowadzone niedawno, dość surowe kary za wjeżdżanie do lasu w miejscach niedozwolonych doprowadziło do zarośnięcia nawet tych nielicznych ścieżek. Pamiętam, jak kiedyś dość swobodnie poruszaliśmy się po drogach leśnych ( i to "maluchem"!), a teraz jest to bardzo trudne.

Ale wracając do naszego domku, chciałam powiedzieć o nim kilka słów. Domek jest obiektem zabytkowym, co widać na jednym ze zdjęć, całkowicie drewniany, usytuowany na granicy lasu sosnowego oraz pięknej łąki schodzącej bezpośrednio do jeziora. Z zewnątrz wygląda dość nie pozornie, ale w środku okazał się być bardzo przestronny. Reszta opisu przy poszczególnych zdjęciach.


Moim ulubionym miejscem w domku, oprócz sypialni, był ganek. Często tam "wysiadywałam", piłam kawę, obserwowałam naszego zaprzyjaźnionego bociana, podziwiałam widoki... Reasumując, ganek to bardzo pożyteczny wynalazek, chyba musimy wprowadzić zmiany w projekcie naszego domku wakacyjnego.


Nasz domek prezentował się bardzo ładnie z każdej perspektywy. Tu widok od strony łąki.


Sypialnia nr 1 (na piętrze), czyli miejsce, w którym przeczytałam 4 książki podczas mojego pobytu na Mazurach :-)

Sypialnia nr 2 (dwuosobowa, na piętrze), tu spały dzieci. Początkowo Karolina spała w sypialni nr 3 (jednoosobowej), ale gdy jednej nocy zobaczyła ducha, przeniosła się do Kuby. Na zdjęciu legowisko Karoliny.

Sypialnia nr 2, legowisko Kuby

Salon z kominkiem, połączony z jadalnią i kuchnią (otwartą) - oczywiście na parterze

Widok na kuchnię

Sypialnia nr 3 (na parterze)

Łazienka (na parterze)

Wnętrza domku wieczorem

Gdy było chłodno (a tak naprawdę były takie tylko dwa dni), rozpalaliśmy kominek

Lecz to, co było najfajniejsze w tym domku, to wspaniałe, przepiękne widoki, które rozciągały się z okien. Jego położenie - na granicy lasu i łąki - powodowało, że co wieczór oglądaliśmy cudowne zachody słońca, a każdy był inny: raz w odcieniach żółci, raz czerwieni, innym razem zachód był różowy. Nic nam nie zasłaniało tych pięknych obrazów. Naprawdę uczta dla oka. Każdego wieczoru delektowałam się tymi widokami i robiłam setki zdjęć.









A to akurat jest wschód słońca. Specjalnie dla takich zdjęć wstałam o 5:30! Jak widać, w zależności od pory dnia nasze jezioro prezentowało się zupełnie inaczej.





Także nasz domek zupełnie inaczej prezentował się w zależności od pory dnia.



To na razie tyle. Zdjęć mam mnóstwo, ale też sporo pozwiedzaliśmy. Tak wiec, na jakiś czas mam sporo materiału do prezentowania na blogu. Nie zapomniałam też o zdjęciach z Maroka, których jeszcze nie zamieściłam. Do tematu Maroka wrócę, jak zamieszczę przynajmniej najważniejsze zdjęcia z Mazur.

3 komentarze:

Ruciński pisze...

Domek - marzenie, jednym słowem. Same sypialnie wyglądają tak, że pewnie nie chciałoby się w ogóle z nich wychodzić. :)

Anonimowy pisze...

cudze chwalicie...bajeczne widoczki, jesli moge to powiem ze twoj blog jest bez porownania ciekawszy jak moje 3 internetowe strony razem wziete! pozdrawiam marko

Anonimowy pisze...

witaj ogromnie nam sie podoba domek na mazurach,czy prosze moglabys podac nam namiar jak mozna go wynajac pozdrawiamy serdecznie:)
asia i chlopaki

www.ignacy.sos.pl