niedziela, 31 sierpnia 2008

Impreza urodzinowa Kuby / La fiesta del cumpleaños de mi hijo

Dziś zdjęcia będą mówiły same za siebie. Powiem tylko krótko. Impreza odbyła się wczoraj, czyli w sobotę, w Jacku Placku i przyjechała rodzina z najdalszych zakątków Polski.

Aha, zawiadamiam kochaną rodzinę, że to są zdjęcia pomniejszone i skompresowane (nienadające się do druku). Jak ktoś chce zdjęcia oryginalne do wydrukowania/zrobienia odbitek, to proszę o cynk, wyślę.



















piątek, 29 sierpnia 2008

Idzie zima ;-)

Właściwie można powiedzieć, że wakacje się skończyły i pora pomyśleć o zimie. W związku z tym, że dwa kolejne sezony narciarskie mieliśmy raczej nieudane, bo śniegu było tyle, co kot napłakał i padał deszcz, zatem postanowiliśmy w tym sezonie nie ryzykować. Szkoda wywalać pieniądze po to, aby jeździć po kamieniach, albo nie jeździć w ogóle i łazić po barach. I nawet nasz sentyment do Szklarskiej Poręby nie skłoni nas do spędzenia tam tegorocznych ferii zimowych. Po naradzie postanowiliśmy spędzić je w Austrii. Ceny są w zasadzie porównywalne, zaś warunki do jeżdżenia absolutnie nieporównywalne. Poza tym nigdy nie byliśmy w Austrii (chyba że przejazdem) i wydaje mi się, że będzie nam się tam podobało. Na miejsce naszych ferii wybraliśmy Tyrol, a konkretnie dolinę Zillertal. Wstępnie zarezerwowaliśmy domek w małej mieścinie Stumm. Liczba wyciągów w okolicy jest imponująca, śnieg gwarantowany, nawet dziś jak sprawdzałam warunki pogodowe to na lodowcu jest 105 cm śniegu. Wystarczy powiedzieć, że dolina oferuje ponad 639 km tras narciarskich, 167 wyciągów, kilka kolejek gondolowych, atrakcyjne skipassy, darmowe skibusy, profesjonalne przygotowane stoki i świetną infrastrukturę tzw. apres-ski. Zaś nasza wioska Stumm, położona z boku doliny, oferuje ciszę, spokój i delektowanie się wspaniałymi widokami alpejskich szczytów, a ponadto uważana jest za najpiekniejszą wioskę Tyrolu. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć zdjętych z internetu.


Nasz domek w zewnątrz

I od środka

Jeden z pokoi, a jest ich 6 (w tym 5 sypialni), ale jedziemy z zaprzyjaźnioną rodzinką

A takie widoki mamy nadzieję oglądać


środa, 27 sierpnia 2008

18 urodziny Kuby! / ¡18 cumpleaños de mi hijo Kuba!

Dziś o godz. 9:30 rano Kuba skończył 18 lat. Z tej okazji powalczyłam trochę z moim rzęchowatym skanerem (bo nawet nie chciał się uruchomić) i zeskanowałam parę archiwalnych zdjęć z wczesnego dzieciństwa Kuby.

Hoy mi hijo Kuba tiene su 18 cumpleaños. Por eso publico algunas fotos de la infancia tierna.

Pierwsze dni na tym świecie
Los días primeros en este mundo


Czasami Kuba miał dobry humor
A veces Kuba estaba de buen humor

A czasami nie
Pero a veces estaba de mal humor

Od początku dobre jedzenie było jego pasją życiową
De principio la comida buena estaba su pasión de la vida

Dobra fura to podstawa
¡Un buen carro - eso es eso!

Ostatecznie może być ten rower
En último caso puede ser esta bicicleta
A w ogóle było by super polatać (Kuba marzyciel)
Podría tambien volar (Kuba - el sanador)

niedziela, 24 sierpnia 2008

Jezioro Kierwik / Lago Kierwik (La región Masuria)

Dziś garść zdjęć z różnych momentów, pór dnia i stron z naszego najbliższego wakacyjnego jeziora, czyli Kierwiku. To małe jeziorko położone 2-3 km od Spychowa. Z jednej strony jest całkowicie porośnięte lasem (Puszcza Piska), który ciągnie się nieprzerwanie aż do Jeziora Nidzkiego, a z drugiej też jest zalesione, ale są również łąki oraz osada domków letniskowych. Dlatego z okien naszego doku mieliśmy niczym nieskażony widok na ścianę lasu i jezioro.










La inscripción sobre la camiseta de mi hijo: "Soy vago, pero me esmero" ;-)



czwartek, 21 sierpnia 2008

Puszcza Piska / La selva Piska

Dziś garść zdjęć z różnych rejonów Puszczy Piskiej, którą trochę przejeździliśmy wzdłuż i wszerz. Czasami na drodze stawała nam rzeka, błoto, zwalone drzewo lub po prostu zanikająca dróżka i wtedy trzeba było zawrócić. W gęstwinach leśnych napadały nas hordy wygłodniałych komarów, bąków, gzów, kleszczy i szerszeni (patrz zdjęcie z Karoliną, która okrywa się moją bluzką nie z powodu chłodu, a atakujących owadów). Ale dzięki GPS'owi docieraliśmy w bardzo ciekawe miejsca, nad jeziora położone w zamkniętych rezerwatach, do których (jezior) nie było dostępu z żadnej strony z powodu bagien, podmokłych łąk lub trzcin. Znajdowaliśmy zagubione ambony leśne, z których można było obserwować okolicę. Niestety, były zazwyczaj spróchniałe i strach było na nie wchodzić.