piątek, 15 sierpnia 2008

Z kamerą wśród zwierząt / Los animales de los bosques mazurcas

A właściwie aparatem, chociaż kamerę też mieliśmy. Jedną z atrakcji tegorocznego pobytu na Mazurach była możliwość zetknięcia się z ostatnimi dzikimi zwierzętami zamieszkującymi ten rejon, a może i całą Polskę. Puszcza Piska zmniejsza się - niestety - i dzika zwierzyna ma z każdym rokiem coraz mniejsze terytorium do własnej dyspozycji, do tego dochodzą kłusownicy i turyści płoszący każdego zwierza. Jednak są jeszcze takie miejsca, gdzie można spotkać nie tylko jelenia czy dzika, ale i orła czy wilka. Mam tu na myśli rejon Kadzidłowa, gdzie na dużym terytorium żyją typowi mieszkańcy Mazur, ale i przybysze z daleka, jak na przykład spore stado jeleni syberyjskich, które kiedyś zostało tu przywiezione, rozmnożyło się i obecnie całkiem dobrze zaaklimatyzowało się do warunków Puszczy Piskiej. Ponieważ zwierzęta mogą być niebezpieczne dla człowieka (jak również człowiek dla zwierząt) dlatego dla bezpieczeństwa w puszczę wchodzi się z przewodnikiem, ale za to atrakcje murowane. Dzięki temu udało nam się spotkać wiele ciekawych zwierząt, chociaż bardzo żałuję, że nie udało się zobaczyć żubra i bobrów, na które szczególnie czekałam i chciałam je sfotografować. Mimo to posiadanie dobrego teleobiektywu pozwoliło mi na zrobienie wielu fajnych zdjęć.


El ciervo siberiano en la Puszcza Piska (La selva Piska)
Jeleń syberyjski w Puszczy Piskiej


Karolina daba la comida al corzo pequeño
Karolina karmiąca sarenkę

El águila
Prawdziwy orzeł przedni! Zdjęcie tego nie oddaje, ale naprawdę jest ogromny i groźny.

El corzo cual cría el lince pequeño
A to prawdziwa gratka - sarenka wychowująca małego rysia. Niestety, zdjęcie robiłam z pewnej odległości (nie wolno było podchodzić bliżej) i ciężko było mi nastawić ostrość.

El lince
Trochę hałasowaliśmy i obudziliśmy maleńkiego rysia

La lechuza
Puszczyk puszczał do mnie oko;-)

Kuba espantaba el rebaño de los corzos
Kuba płoszył stado sarenek


Kuba chciał zagadać do koziorożca, ale gdy ten ruszył do niego ochoczo, to Kuba dał dyla

El capricornio
Potem okazało się, że koziorożec jest całkowicie oswojony i nie wykazywał ochoty do bodnięcia nas swymi ogromnymi rogami

La garza cana
Czapla siwa

El lobo
Największa atrakcją było wyłonienie się z zarośli wilka

I mimo iż wyglądał potulnie jak piesek, to jego zębiska robiły wrażenie


Wilczysko zerknęło na nas bez większego zainteresowania, a następnie odwróciło się i pobiegło w las

La cierva
Majestatyczna łania. Tak na marginesie, nie miałam pojęcia, że to takie wielkie zwierzę (wyższa ode mnie)

Ale dała sobie zrobić zdjęcie (teleobiektywem, rzecz jasna)

Karolina, Kuba y el cordero, en finca agrícola con los animales domésticos, enfermos o jóvenes
W Kadzidłowie było także małe gospodarstwo ze zwierzakami domowymi, które można było karmić i głaskać.

Karolina karmiąca owieczkę

Las cigüeñas
Na dachu gospodarstwa w gnieździe siedziały sobie boćki, ale temat bociana to cała osobna historia, do której powrócę w jednym z następnych postów. Na razie zamieszczam jedno zdjęcie.

El pavo real
Usiłowaliśmy rozwścieczyć tego pawia, ale nie dał się zdenerwować i nie rozłożył ogona, za to darł się wniebogłosy

El águila joven
Były tam również zwierzęta chore lub prawdopodobnie znalezione młode. Dzięki temu mieliśmy okazję zobaczyć także małego orzełka, który wcale nie był taki mały i potrafił się ostro wściekać, jak za blisko podchodziliśmy do gniazda.

Na pewno mógłby zrobić krzywdę swoim ostrym dziobem.

Zdenerwowany orzełek

El cabrito
W oddzielnej zagrodzie mieszkało stado kóz i koziołków


Można było wejść do zagrody, a tam kozy i kozły dosłownie rzuciły się na Kubę, widać poczuły do niego wyjątkową sympatię, bo mnie kompletnie nie zauważały


3 komentarze:

Wojtek pisze...

Bardzo mi sie podoba zdjecie orła, bo ma pięknie rozmyte tło poprzez maksymalne otwarcie przysłony, jedno co mozna by poprawic w takim zdjeciu, to nieco przesunac glebie ostrosci, tak by byly ostre oczy. W zdjecich portretowych to one sa najważniejsze. No w tym wypadku zapewne role odegrał autofokus.
Drugie wspaniałe zdjęcie(a), to wilki w lesie. Wspaniale uchwycony klimat. I co najważniejsze w fotografiii maluczkich (również dzieci), to to ze zrobiłaś je z ich poziomu oczu (czyli krótko mówiąc przykucnęłaś, o czym zapomina większość fotografujących).

recoleta pisze...

Z ostrością to była trudna sprawa, bo orzeł mocno ruszał głową.

Anonimowy pisze...

Znam podobne miejsce, to Ustron, park lesnych niespodzianek, zwierzeta bez uwiezli spaceruja sobie niczym zwiedzajacy,chociaz brak orla i pojawiajacego sie wilka rekompensuje innymi atrakcjami, spiralne zjezdzalnie dla dzieci, trampolina, domki z bajkami. Swietne zdjecia, orle gniazdo! pozdrawiam marko