piątek, 1 maja 2009

Granada - Andaluzja / Granada - Andalucía


Ponieważ ostatnio w Polsce panuje pogoda śródziemnomorska, zatem skłoniło mnie to do przejrzenia, trochę zapomnianej ostatnio przeze mnie, karty wspomnień wakacyjnych. W 2002 roku byliśmy na wakacjach w południowej Hiszpanii, w Andaluzji, a dokładniej w Granadzie. Z tego wyjazdu nigdy nie publikowałam zdjęć, ale fakt... zdjęcia z tych dawnych wyjazdów, kiedy dysponowałam zwykłym aparatem, jakoś ciężko mi było opracować. Nie cierpię skanowania. Ostatnio wpadłam na pomysł trochę karkołomnego dygitalizowania moich zbiorów i dziś zamieszczam pierwszą część zdjęć z naszych hiszpańskich wakacji.

Mas abajo publico algunas fotos de las vacaciones viejas (en 2002) en España, en región de Andalucía, concretamente en Granada. Estas fotos nunca publicado en el internet. Perdón por las fotos de pacotilla.

Kto nie widział Granady, ten niczego nie widział
- przysłowie hiszpańskie
Quien no veía Granada, nada veía
- el proverbio español

Mieszkaliśmy w starej, ogromnej posiadłości, zbudowanej (jak widać na zdjęciu) w1873 roku. Dom nazywa się Cortijo del Piño. Usytuowany jest zaledwie 4 km od centrum Granady.

Vivíamos en la casa vieja, construida (como se ve sobre la foto) en 1873 año. La casa se llama Cortijo del Piño y esta situado mas o menos 4 kms del centro de Granada.


Drzwi wejściowe do naszej kwatery.
La puerta entrada a nuestro alojamiento.

Do dyspozycji mieliśmy basen, ogród i wielką ciszę, którą rozpraszały tylko śpiewy ptaków.

Disponible teníamos una piscina, un jardín y grande silencio, que dispersaban solamente los cantos de los pájaros.


Mała Karolina i mały Kuba - 7 lat temu.
Mis niños hace 7 años.

Z jednej strony domu rozciągał się widok na góry Sierra Nevada i... wielkie pole kukurydzy.;-)

Por un lado de la casa esta la vista a la montaña Sierra Nevada y... el grande maizal.;-)


Z naszego mieszkania mieliśmy też drugie drzwi - na wewnętrzne patio.
De nuestro alojamiento teníamos también segunda puerta - al patio.

A to już sztandarowy zabytek Granady - Alhambra. Nazwa pochodzi z języka arabskiego i oznacza "czerwona wieża". Granadę założyli Arabowie w VIII wieku. Jej rozkwit przypada jednak na XII-XV wiek. Wtedy mieszkało tu ponad 400 tys. mieszkańców, dziś zaledwie nieco ponad 200 tys. Właśnie z XIII wieku pochodzi obiekt ze zdjęcia - Alhambra, czyli warowny zespół pałacowy zbudowany przez Nasrydów, arcydzieło architektury arabskiej w Hiszpanii, którą cechuje niezwykłe bogactwo dekoracji wnętrz, m.in. arkadowe galerie kolumnowe, stalaktytowe sklepienia, ściany wykładane płytkami azulejos i barwnymi stiukami z ornamentem oraz malowidła ścienne.

La Alhambra es una ciudad palatina andalusí situada en Granada (España). Se trata de un rico complejo palaciego y fortaleza (alcazar o al-Ksar) que alojaba al monarca y a la corte del Reino de Granada nazarí. Su verdadero atractivo, como en otras obras musulmanas de la época, son los interiores, cuya decoración está entre las cumbres del arte islámico.

Alcazaba, zamek- najstarsza część Alhambry
La Alcazaba

Alhambra - widok z sąsiedniego wzgórza Albaicín - starej zabytkowej dzielnica z klimatem mauretańskiej Granady
La Alhambra vista desde el barrio del Albaicín

Dzieciaki u stóp Alcazaby
Los niños y la Alcazaba

Widok z Alcazaby na Granadę. W centrum katedra.
Vista de la Alcazaba al centro de Granada.

Wewnątrz Alcazaby
Dentro de la Alcazaba

Widok z Alcazaby na wzgórze Albaicín
Vista de la Alcazaba al barrio Albaicín

Brama z Pałacu Nazari
Una puerta en Palacios Nazaríes

Dziedziniec Lwów
El Patio de los Leones


Główny i najpiękniejszy pałac Alhambry - Alcázar (od arabskiego słowa al-Ksar) i basen-staw el Partal
El Alcázar (arab. al-Ksar) y el Partal


Wzgórze AlbaicínEl barrio Albaicín

W bocznych uliczkach starej Granady
En las bocacalles de vieja Granada


4 komentarze:

Nomad pisze...

Najłatwiej zeskanować całą rolkę negatywu. Wiele zakładów fotograficznych ma taką usługę. W Krakowie w www.fujijama.pl kosztuje to 15 zł

marko pisze...

Może czasem warto się trochę pogimnastykować też kiedyś sporo skanowałem na różne potrzeby począwszy od książek, bo było taniej jak obecne ksero ale to już historia, technika staniała i za niezbyt wygórowana cenę można kupić niezły peryferyjny kombajn, Grenadę chętnie kiedyś zwiedzę!

recoleta pisze...

Tylko że ja mam całą szafę negatywów. Znalezienie tego, który właśnie chcę zeskanować byłoby szalenie trudne i czasochłonne. Oczywiście wszystkie je mam, bo od 30 lat jak fotografuję jeszcze nigdy nie wyrzuciłam ani jednego negatywu. Kiedyś miałam nawet wenę, żeby zrobić porządek i je wszystkie opisać. Po kilkunastu negatywach, które wrzuciłam do specjalnego albumu negatywowego, gdzie wszystkie opisałam dokładnie, poddałam się.

Anonimowy pisze...

Witam serdecznie znalazłam Pani blog przez przypadek i mam ogromna prośbę. Pisze pracę licencjacką na temat dziennikarstwo podróżnicze i niestety nie wiem jak zacząć. Co powinno być we wstępie i co trzeba konkretnie opisać. Gdyby była Pani tak pomocna i w jakikolwiek sposób mi pomogła była bym dozgonnie wdzięczna. Bardzo serdecznie proszę o podpowiedź ewentualnie materiały z których mogłabym skorzystać. Kontakt na isia2005@interia.pl. Pozdrawiam Monika:)