niedziela, 2 sierpnia 2009

Co w trawie piszczy? / Unas fotos de un jardin

Sobotę i niedzielę spędziłam w towarzystwie kwiatków i nowego kota w rodzinie. Kocur ma ok. 4-5 miesięcy i jakiś miesiąc temu przyplątał się do rodziców. Jest domatorem, nie lubi wychodzić z domu (pewnie ma uraz, gdy poprzedni właściciel wywalił go z domu, błąkał się głodny, aż w końcu znalazł nowy dom). Jednak ze mną wychodzi do ogrodu (choć zawsze musi mnie mieć w zasięgu wzroku). Jest śmieszny, na swoich chudych łapkach skakał za konikami polnymi i muchami. Upał jednak szybko go zmęczył i zaległ pod krzakiem porzeczki.















5 komentarzy:

Wojtek pisze...

Gdybym nie wiedział co Rodzice mają w ogrodzie, to miałbym, po tych zdjęciach, mylne wyobrazenie o jego bujności ;-)

Anonimowy pisze...

Jestem Bardzo Ciekaw jak Twoja Mama zareagowała na "stworzonko" w ogrodzie. Z tego co pamiętam kiedyś mówiła, że już więcej nie kotków, a tu taka niespodzianka;). Pozdrawiam Jacek K.

America Latina pisze...

upal?!
ten stan pamietam z Meksyku.
od jutra bedzie mokro i zimno....
brrrrr!

recoleta pisze...

Oficjalna wersja jest taka: "To kot wybrał nas, a nie my kota". Co nie zmienia jednak faktu, że kot jest.

marko pisze...

Kot czyli pies, cos w tym jest z tak maja się do siebie i szczesciem lubią nas