czwartek, 6 sierpnia 2009

Koci katar story

Najpierw słowo komentarza jeszcze do poprzednich zdjęć nowego kocura. Pisałam, że upał go męczył i po kilku susach w trawie padał pod krzakami porzeczki. Bardzo szybko okazało się, że to nie upał, lecz początki choroby tak go męczyły. Wpierw myślałam, że kocur jest taki rozgrzany z powodu upału, ale okazało się, że miał po prostu wysoką gorączkę. Kilka dni temu zabrałam go do weterynarza, bo wyglądał po prostu okropnie (zakatarzony, cała mordka zasmarkana, łzawiące oczy, kichał i kasłał, a we wnętrzu tak coś chrypiało, że myślałam, że ma zapalenie płuc). Okazało się, że Mruczek (samozwańczo tak właśnie nazwałam kocura, jako że nieustająco mruczy) złapał koci katar. Tego dnia był już w fatalnym stanie, miał 43 st. gorączki, był bardzo odwodniony, bo od 2 dni nie jadł, ani nie pił i ledwo stał na nogach, nawet ledwo mruczał. Na szczęście dostał antybiotyk, został nawodniony, dostał leki przeciwwirusowe, dawki uderzeniowe witamin i zaczął szybko dochodzić do siebie, w przeciwieństwie do mnie, bo dla mnie zaczęła się teraz codzienna wędrówka przez pół Śląska, aby kota wozić na zastrzyki. Mruczek ma się już całkiem nieźle, zaczął jeść i pić, za to ja przestałam, bo nawet nie mam czasu na jedzenie, a jak wieczorem przyjeżdżam do domu, to jestem tak padnięta, że tylko czołgam się w kierunku łóżka. Dziś wieczorem opiekę nad Mruczkiem przejmują rodzice, a ja chyba przez cały weekend nie wstanę z łóżka.

6 komentarzy:

America Latina pisze...

No widzisz?! Było z Mruczusia zrobic smaczne asado.
Wtedy bylabys wypoczeta i najedzona!
No ale kto tam bedzie dyskutowal o tym z kobietami?! One zawsze sa madrzejsze!
;)

recoleta pisze...

A ja wcale nie jestem fanatyczką asado. Znacznie bardziej mi odpowiadają empanadas.:-)

Nomad pisze...

To kot może mieć katar? :) Mój pies często po kilku dniach deszczu ma problemy z uchem. Ale nijak nie można go przekonać, aby na deszczu wlazł do budy.

marko pisze...

Znajomy miał podobny kłopot, psia choroba, weterynarz, apteka, bank, weterynarz, apteka, później było już tylko lepiej!

Jerry pisze...

W Szwecji posiadanie psa to naprawde duzy potencjalny wydatek. Potencjalny, bo jak pies jest zdrowy to jest OK ale w przypadku chorob i ewentualnych operacji kosztuje to tysiace koron. Dlatego moje Asia ma ubezpieczenie na psa co zmniejsza znacznie koszty w razie takich nieprzewidzianych niespodzianek.

recoleta pisze...

Koci katar to jednostka chorobowa i jest znacznie bardziej groźna niż nasz katar. To choroba wirusowa, która obejmuje zespół takich objawów jak: katar, wysoka gorączka, łzawienie oczu, kaszel i kichanie. Nierozpoznana szybko prowadzi do poważnych zmian, np. może spowodować oślepnięcie kota, zrosty w przewodach nosowych a nawet śmierć, szczególnie u małych kociaków. Na szczęście Mruczek nie miał zbyt zjadliwego wirusa, albo dość wysoką odporność, bo szybko się pozbierał, choć był jeden dzień, gdy było bardzo źle.