środa, 14 października 2009

Pierwszy śnieg tej... jesieni / La nieve primera de este... otoño

Ciekawy ten nasz klimat, jeszcze tydzień temu było 25 stopni, a tu jak gruchnęło, to z "grubej rury". Już gdy przed świtem jechałam do pracy było bardzo nieciekawie, ale gdy wracałam, to utknęłam w korku wywołanym przez obfite opady śniegu. Prawdziwa zawierucha. Wszystkie autka grzecznie sunęły w ciapciatym śniegu - każdy pamiętał, że ma letnie opony. Po zajechaniu na osiedle zakopałam się na parkingu pod sklepem i pierwszy raz w tym sezonie jesienno-zimowym miałam problem z wyjechaniem (a do sklepu weszłam naprawdę na ok. 10 minut). Poniżej dość kiepskawej jakości zdjątka (niestety, moja komórka nie jest zbyt dobrym sprzętem fotograficznym).

W drodze do domu. Ciekawe zjawisko, w Katowicach drogi były czarne, a w Sosnowcu kompletnie białe i zawalone tzw. błotem pośniegowym.
En el camino a casa.

Pod domem / El aparcamiento cerca de la casa


Moje biedne kwiatki... W zeszłym roku pięknie kwitły aż do listopada. W tym roku śnieg totalnie zasypał moje bujnie kwitnące pelargonie.
Las flores pobres en el balcón... En el año pasado florecían hasta el noviembre. En este año la nieve total les colmó.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Aguś, nie wiesz, że Katowice to "stolyca" tam można zadbać o "normalne" warunki na drogach podobnie "zimowa" sceneria była w drodze pomiędzy Czeladzią, a Będzinem.
Pozdrawiam JK.

marko pisze...

Każdy komentuje ta dzisiejsza zawieruchę pogoda jak zawsze zaskoczyła i tym razem, zdjęcia oddają to co wygląda całkiem podobnie i u mnie ledwo wjechałem na pochyla zatokę aby bezpiecznie zaparkować

Nomad pisze...

A ja profilaktycznie zmieniłem opony na dzień przed :) Ale cóż z tego jak inni na letnich. Zresztą w takich warunkach to i tak nie ma znaczenia na jakich kto jedzie.

Jerry pisze...

Ja opony zimowe zmienie w ten weekend.