czwartek, 25 marca 2010

Moje zdjęcie na okładce książki / Mi foto en la portada del libro

Dziś krótko, ale treściwie. Niedługo ukaże się książka o Cejrowskim, na okładce której jest moje zdjęcie. Oczywiście uległo koniecznym przeróbkom graficznym. Zdjęcie zostało wykonane w Parku Narodowym Iguazú w Argentynie i przedstawia tablicę informacyjną dla turystów, wchodzących do parku. Generalnie chodziło o to, aby turyści nie zbaczali z wyznaczonych ścieżek, bo w dżungli czyhają na nich różne niebezpieczeństwa, np. węże. Ale były też inne tablice, np. z jaguarami. Co roku w parku dochodzi do wypadków. Niestety, przyjeżdża tu coraz więcej turystów, którzy są nieświadomi zagrożeń, albo je lekceważą, a w końcu to dżungla. Książkę można zakupić pod adresem: Oficyna Wydawnicza "Humanitas".


niedziela, 21 marca 2010

8. Festiwal Slajdów Podróżniczych - fotorelacja / Las fotos de 8 Festival de las Diapositivas de Viajes

8. Festiwal Slajdów Podróżniczych w Katowicach przeszedł do historii. Organizatorzy są półprzytomni ze zmęczenia, ale tegoroczna edycja, jak zwykle, obfitowała w wiele atrakcji. Atrakcjami byli oczywiście ludzie - niezwykli: podróżnicy,  włóczykije, laureaci prestiżowych nagród "Kolosów", zmagający się nie tylko z warunkami pogodowymi, wysokością czy różnorodnymi niedogodnościami i okolicznościami przyrody, ale czasem z własnym ciałem. I użycie tu określenia "osoby niepełnosprawne" jest wysoce nie na miejscu.  A co konkretnie było można zobaczyć poniżej.

Polarnik i podróżnik Jasiek Mela oraz laureat nagrody Kolosa 2009 za wyczyn roku - Arek Mytko

 Arek zorganizował i samotnie odbył ekspedycję "Patagoński Triatlon", podczas której w ciągu ponad 6 miesięcy dokonał trawersu Patagonii w ekstremalnych warunkach, poruszając się pieszo, rowerem, kajakiem i na nartach

 Arek z organizatorami 8. Festiwalu Slajdów Podróżniczych Arturem i Aśką Morawcami

Aśka Morawiec i Grzegorz Lityński, szef Szkoły Fotografowania dla Podróżników

Podczas Festiwalu odbyło się rozstrzygniecie konkursu fotograficznego "Moja podróż 2009", którego organizatorem była Szkoła Fotografowania dla Podróżników

Andrzej Młynarczyk pokazywał świat z lotu ptaka, czyli z okien pilotowanego przez siebie samolotu

Andrzej Młynarczyk jest pilotem i kapitanem samolotu Airbus 320 w międzynarodowej linii lotniczej oraz instruktorem szybowcowym i samolotowym

 W kuluarach można było podziwiać fotografie biorące udział w konkursie plakatowym

  Można było także spróbować/napić się różnych egzotycznych potraw/napojów. Na zdjęciu moja ulubiona marka yerba-mate

Można było także skompletować sobie cały zestaw do picia yerba-mate

Na zdjęciu kosz wypełniony materami wykonanymi z tykwy

Do wyboru były wszelkie marki yerba-mate, większość z nich to oryginalne wyroby argentyńskie

Duży entuzjazm publiczności wywołał występ tancerek tańców orientalnych ze studia Salma

Znaczną część programu stanowił pokaz tańca brzucha

Jak się okazało, taniec brzucha to wcale nie jest łatwa sprawa...

... i nikt nie powiedział, że mogą go wykonywać tylko kobiety...

...ale przy dobrych chęciach i wytrwałości każdy może się nauczyć, a już na pewno zawsze można spróbować

Taniec egipski w wykonaniu tancerki studia tańca orientalnego Salma


Jednak największy aplauz otrzymali tancerze-amatorzy, którzy zdecydowali się na szybki kurs tańca brzucha

A na koniec wspólny taniec amatorów z tancerkami
 
 Jasiek Mela jest założycielem fundacji "Poza Horyzonty", która niesie pomoc niepełnosprawnym, szczególnie osobom po wypadkach

Jasiek Mela pięknie opowiadał o potrzebie spełniania marzeń, które ma każdy, nawet (a może przede wszystkim) niepełnosprawni, bo dla nich życie czasami jest znacznie krótsze i mają często o wiele mniej czasu na ich spełnienie

Gościem Festiwalu była również  kapitan Marta Sziłajtis Obiegło, która w 2009 r. w samotnym rejsie opłynęła Ziemię dookoła.

 Rozpoczynając żeglugę, Marta miała zaledwie 22 lata, tym samym została najmłodszą Polką w historii, która dokonała takiego wyczynu

 Spotkania kuluarowe

 Krzysztof Mrozowski, kierownik wyprawy El Condor Río Colca 2009

 Radosław Siuda "Chopin", wraz z Kingą Choszcz, której pamięci poświęcony był tegoroczny Festiwal, współautor książki podróżniczej "Prowadził nas los". Na Festiwalu wspominał pięcioletnią podróż autostopem dookoła świata, którą odbył z nią w latach 1998 - 2003

 Podczas Festiwalu można było kupić książkę Kingi

 Jak zwykle, aula pękała w szwach
Od lewej: Aśka Morawiec, Andrzej Urbanik (lekarz, dziennikarz, podróżnik, żeglarz i organizator wypraw), Artur Morawiec i Jasiek Mela

 Organizatorzy 8. Festiwalu Slajdów Podróżniczych

czwartek, 18 marca 2010

8 Festiwal Slajdów Podróżniczych, 18 - 21 marca

Przypominam, że już dziś rusza VIII Festiwal Slajdów Podróżniczych w Katowicach. Organizatorami imprezy są Śląskie Stowarzyszenie Podróżnicze „Garuda” oraz Studenckie Koło Podróżnicze „Denali”. Festiwal odbywa się od 18 do 21 marca w auli Instytutu Fizyki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (ul. Uniwersytecka 4, koło najwyższego wieżowca Katowic Altusa).

Tegoroczna edycja będzie poświęcona pamięci Kingi Choszcz (1973-2006) - podróżniczki, która w 2004 roku była gościem II Festiwalu Slajdów Podróżniczych. Podczas niego opowiadała o swojej podróży dookoła świata. Kinga Choszcz jest współautorką książki podróżniczej "Prowadził nas los" oraz autorką książki "Moja Afryka". W 2006 r. zmarła w Akrze (Ghana) na malarię mózgową.

Wśród zaproszonych gości znajdą się m.in.:

- kapitan Marta Sziłajtis Obiegło, która w 2009 r., w ciągu 358 dni na 28-stopowym jachcie, w samotnym rejsie opłynęła Ziemię dookoła. Rozpoczynając żeglugę miała zaledwie 22 lata, tym samym została najmłodszą Polką i jedną z najmłodszych kobiet na świecie, które dokonały takiego wyczynu. Za to osiągnięcie 14 marca 2010 r. otrzymała wyróżnienie w kategorii "żeglarstwo" podczas XII Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni.
Pokaz Marty Sziłajtis Obiegło: sobota, 20 marca, godz. 19:00

- Arkadiusz Mytko, uczestnik samotnej wyprawy "Patagoński Triatlon", podczas której w ciągu ponad 6 miesięcy dokonał trawersu Patagonii w ekstremalnych warunkach, poruszając się pieszo, rowerem, kajakiem i na nartach. Ekspedycja "Patagoński Triatlon” należy do bardzo trudnych wyczynów sportowych. Za swoje osiągnięcie Arek Mytko otrzymał 14 marca 2010 r., podczas XII Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni, najbardziej prestiżową polską nagrodę podróżniczą - "KOLOSA" za wyczyn roku 2009. Arek jest autorem blogu "America Latina", na który przy okazji serdecznie zapraszam (na stałe  link jest umieszczony na liście moich zaprzyjaźnionych bogów).
Pokaz Arka Mytko: sobota, 20 marca, godz. 14:15

- Jasiek Mela, polarnik i podróżnik, najmłodszy w historii zdobywca bieguna północnego i bieguna południowego. Na oba bieguny (wraz z polarnikiem Markiem Kamińskim) dotarł w ciągu jednego roku. Jest jednocześnie pierwszym niepełnosprawnym, który dokonał takiego wyczynu (w wyniku porażenia prądem stracił lewe podudzie i prawe przedramię). Ponadto wziął udział w wyprawie na Kilimandżaro i najwyższy szczyt Kaukazu - Elbrus. Założył fundację "Poza Horyzonty", która niesie pomoc niepełnosprawnym, szczególnie osobom po wypadkach.
Pokaz Jaśka Meli: sobota, 20 marca, godz. 17:15


Festiwalowi towarzyszy wiele imprez dodatkowych: wystawy fotograficzne, koncerty, konkursy.

Na wszystkie pokazy WSTĘP WOLNY

Szczegółowy program imprezy na stronie:
www.festiwal.morawiec.travel.pl
 

niedziela, 14 marca 2010

Orvieto - stolica Etrusków / Orvieto - la capital etrusca

Orvieto - miasteczko położone w połowie drogi pomiędzy Florencją a Rzymem - to chyba najbardziej niesamowite miasto, jakie miałam okazję odwiedzić. Jego niesamowitość wynika przede wszystkim z położenia, a pierwsze wrażenie na długo pozostaje w pamięci. Część historyczna miasta rozciąga się na płaskim szczycie wzgórza wznoszącego się na wysokość 300 metrów ponad porośniętą słonecznikami doliną. Doskonale widać je z tzw. autostrady słońca (Florencja-Rzym), a widok jest wprost bajkowy, bez względu na porę dnia, choć w zależności od oświetlenia wygląda inaczej. Do miasta można dostać się zarówno drogą lądową jak i powietrzną, czyli kolejką linową.

Orvieto (la ciudad en Italia, situada a medio camino entre Florencia y Roma) fue una importante ciudad etrusca. Orvieto fue una importante ciudad etrusca. Centro histórico se extiende en la colina plana. Toda la roca de Orvieto está horadada por más de mil pozos, galerías y cavernas artificiales en varios niveles, algunos de los cuales han sido acondicionados y son accesibles a los turistas. La catedral de Orvieto es una catedral del siglo XIV. El edificio fue construido por orden del Papa Urbano IV para conmemorar y ofrecer un lugar de culto adecuado al milagro eucarístico de Bolsena (La construcción de la iglesia1290) comenzó en el año.
 
 Orvieto


Chyba największą atrakcją Orvieto jest wspaniała, wprost monumentalna katedra, majestatycznie górująca nad całym wzgórzem. Katedra, usytuowana na Piazza del Duomo, już na pierwszy rzut oka zapiera dech w piersiach. Nie wiem, co robi większe wrażenie, czy same jej rozmiary, kolorystyka, gigantyczne portale, fantazyjne detale fasady, plątanina kolumienek i wieżyczek, oszałamiające potężne drzwi, wpisana w kwadrat ogromna rozeta (którą ciężko objąć obiektywem normalnego aparatu) czy wreszcie filary ozdobione rzeźbami przedstawiającymi sceny męczeństwa, plag, ćwiartowania ciał i Sądu Ostatecznego, należące do największych osiągnięć czternastowiecznej rzeźby włoskiej. Fasada katedry to prawdziwy festiwal kolorów, z czego największe wrażenie robi kolor złoty, szczególnie o zachodzie słońca, kiedy świątynia wygląda jakby płonęła. Zdumiewa doskonałość, kult detalu i praca, jaką włożono w obróbkę kamienia: kolumienek, rozety, pilastrów... Na pierwszy rzut oka widać, że budowla powstawała długo. Ponoć zbudowano ją na pamiątkę tzw. cudu bolseńskiego w 1263 roku. Wedle legendy, pewien ksiądz - wątpiący w przeistoczenie Ciała i Krwi Chrystusa podczas Eucharystii - odprawiał mszę w kościele w pobliżu Lago di Bolsena. Wówczas z hostii zaczęła kapać krew, która poplamiła leżący na ołtarzu korporał. Poplamiony materiał przesłano natychmiast do papieża Urbana IV, który przebywał w tym czasie w Orvieto. Ten niezwłocznie ogłosił cud, a w rok później sam Tomasz z Akwinu przygotował projekt bulli papieskiej nakazującej obchodzenie święta Bożego Ciała. Cudem jednak było to, że katedra w ogóle powstała. Średniowiecznym Orvieto wciąż wstrząsały walki, o których pisał sam Dante Alighieri. Prace przy wznoszeniu budowli posuwały się w ślimaczym tempie. Same plany przygotowywano ponad 30 lat. Ludzie, którzy wznosili katedrę budowali ją bez pośpiechu i umierali w spokoju duszy w obliczu nieukończonego kościoła, pewni tego, że budowę dokończą następne pokolenia. Ostatecznie katedra ukończona została po trzech stuleciach, a przy jej budowie pracowało 33 architektów, 152 rzeźbiarzy, 68 malarzy i 90 twórców mozaik. Stąd efekt końcowy nie jest jednolity. W najważniejszym okresie prace prowadził sieneński architekt Lorenzo Maitani, a oryginalne plany wykonał prawdopodobnie sam Arnolfo di Cambio (architekt Palazzo Vecchio we Florencji).

 Katedra górująca nad miastem widoczna z sąsiedniego wzgórza

 Budowla jest tak wielka, że nie mieści się w normalnym obiektywie


Imponująca budowla zapełniła plac, na którym stanęła. Z drugiej jednak strony zauważa się pewną izolację względem innych budynków. Górując nad resztą miasta, przyćmiewa sobą niedaleką wieżę Torre del Moro, która choć wyższa, staje się niemal niezauważalna. Katedra zbudowana na szczycie wzgórza, zalana słońcem, błyszcząca od złotych mozaik, wydaje się dumnie sięgać nieba. Jej monulemntalość można zaś podziwiać z okolicznych wzgórz - wtedy rzeczywiście widać, jaka jest wielka.
 
Przytłaczająca fasada świątyni, po pierwszych krokach do wnętrza, zdaje się rozczarowywać. Wydaje się, że eksplozja kolorów i całego bogactwa wyczerpała wyobraźnię twórców. Jednak po chwili uspokojenia dostrzegamy ozdobione pasami kolorowego marmuru wnętrze. Całą wolna przestrzeń wypełniają ekspresyjne freski muskularnych postaci. Zachwycają doskonałością, a nawet groteskowym realizmem. Na wyjątkową uwagę zasługuje kaplica z freskami Luki Signorellego, będącymi - według opinii niektórych badaczy - przewyższającymi freski Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, a niewątpliwie tworzonymi przez Michała Anioła pod wpływem dzieł artysty z Cortony.

Elementy dekoracyjne umieszczone koło drzwi wejściowych (są ogromne!)
 
 Wnętrze katedry

O pięknie tego kościoła wypowiadało się wielu. Określano go największym i najbogatszym na świecie zabytkiem polichromii. O wspaniałości tej świątyni niech świadczą jednak słowa papieża Leona XIII, który powiedział, że w dniu Sądu Ostatecznego katedra z Orvieto uniesie się do nieba na skrzydłach swojego piękna. Po słowach zachwytu nad najważniejszym zabytkiem Orvieto trudno znaleźć coś piękniejszego i robiącego większe wrażenie w tym mieście. Jednak trzeba powiedzieć, że średniowieczne, wąskie uliczki i bramy Orvieto potrafią zachwycić. Wrażenie robi także ogromna cylindryczna studnia Il Pozzo di San Patrizio zbudowana na skraju wzgórza w 1527 roku. Miała zapewnić transport wody podczas ewentualnego zagrożenia. Woda do Orvieto dostarczana była za pomocą osłów, które wchodziły dwoma szerokimi klatkami schodowymi. Studnia ma głębokość 62 metrów i 13 metrów szerokości.
 
 Wieża Torre del Moro

 Granice Orvieto są wyraźnie widoczne – wyznaczają je pionowe
ściany wzgórza, na którym usytuowane jest miasto.
Na zdjęciu widać studnię św. Patryka (II Pozzo di San Patrizio)
 

niedziela, 7 marca 2010

Islas Malvinas por siempre argentinas!


Będąc kilkakrotnie w Argentynie, rozmawiałam wiele razy z Argentyńczykami na temat konfliktu argentyńsko-brytyjskiego wokół Wysp Falklandzkich (to nazwa brytyjska) / Malwinów (nazwa używana przez Argentyńczyków). Uderzyło mnie ich rozgoryczenie, że w sporze o tę ziemię skazano ich na porażkę, pozostawiono bez pomocy w nierównej walce. Argentyńczycy, z którymi rozmawiałam, szczególnie mają żal do Amerykanów, którzy poniekąd "napuścili" ich na Brytyjczyków, a potem, gdy dogadali się z Brytyjczykami, odcięli źródło finansowania. Do dziś Argentyńczycy uważają się za wykiwanych przez Amerykanów.

Falklandy dla Brytyjczyków to nie tylko świetny punkt strategiczny. To także bardzo odległy kawałek Europy, w którym nadal panują angielskie zwyczaje. Dla Argentyny wyspy, leżące tak blisko ich wybrzeża, są "solą w oku". Dla Polaków to port znany wśród polskich statków rybackich. Ale ponad wszystkie podziały, jakie dotknęły ten maleńki skrawek zagubiony gdzieś daleko na Atlantyku, to przede wszystkim dzika i piękna przyroda w czystym, niemal nieskażonym stanie. Surowa, targana huraganowymi wiatrami, ale może dlatego oszczędzona przez rzesze turystów. Archipelag Falklandy (Islas Malvinas) to grupa dwóch większych wysp (Falkland Wschodni i Falkland Zachodni) i około 200 mniejszych wysepek i raf koralowych położonych w południowo-zachodniej części Oceanu Atlantyckiego. Oficjalnie stanowią one terytorium zależne Wielkiej Brytanii (95% ludności archipelagu stanowią potomkowie osadników brytyjskich), jednak żaden Argentyńczyk nie ma wątpliwości, że Islas Malvinas, to terytorium Republiki Argentyny.

Trochę historii 
Przed przybyciem tu pierwszych Europejczyków wyspy odwiedzane były przez Indian, zamieszkujących obszary dzisiejszej Patagonii. Przypływali na prostych "canoes". Następnie wyspy zostały "odkryte" przez żeglarzy ze Starego Świata, dokładnie w 1592 r., a konkretnie przez angielskiego żeglarza Johna Davisa. W sto lat później kapitan J. Strong odkrył cieśninę oddzielającą dwie główne wyspy i nadał jej nazwę Falkland Sound. W XVIII wieku ta nazwa rozpowszechniła się i stosowano ją już do obu największych wysp archipelagu. W 1764 r. rozpoczęła się kolonizacja francuska. Pierwsi kolonizatorzy, którzy założyli na wybrzeżu Falklandu Wschodniego osadę i garnizon Port Louis, nadali wyspom nazwę Îles Malouines. Odpowiedzią Brytyjczyków była kolonizacja Falklandu Zachodniego i ogłoszenie w 1765 r., iż cały archipelag należy do Korony Brytyjskiej. Wkrótce mała francuska społeczność rybacka opuściła wyspę, zaś pretensje do niej rościli następnie Hiszpanie, którzy przyswoili francuską nazwę archipelagu, co w tłumaczeniu na hiszpański brzmiało Islas Malvinas. Tak więc Hiszpanie wpierw w 1767 r. przejęli kontrolę na Falklandem Wschodnim, a następnie w 1770 r. na Falklandem Zachodnim i utrzymywali tu władzę do początku XIX w., gdy w 1820 r. Argentyna ogłosiła niezależność. Wówczas archipelag wcielony został do Argentyny. Jednak wyspy nie zostały zasiedlone argentyńskimi osadnikami. Wielka Brytania wykorzystała to i zasiedliła nielegalnie brytyjskimi osadnikami obie wyspy, przejmując nad nimi kontrolę w 1833 r. Odtąd obszar Falklandów stał się terytorium spornym. Argentyna nigdy nie uznała dominacji brytyjskiej i konsekwentnie domagała się zwrotu wysp. Swe roszczenia wysuwała systematycznie na forum ONZ. Brak zainteresowania roszczeniami Argentyny doprowadził do konfliktu zbrojnego (2.04.1982-14.06.1982). Wojska argentyńskie dokonały inwazji wysp, które następnie po zaciętych walkach zostały odebrane przez wojska brytyjskie. W wojnie falklandzkiej śmierć poniosło ponad tysiąc osób. Wobec osamotnienia i braku pomocy z zewnątrz wojska argentyńskie skapitulowały.


Teraźniejszość
Niedawno konflikt argentyńsko-brytyjski odżył. Po 28 latach sprawa zaczęła się ponownie jątrzyć. A zaczęło się od kwietnia 2009 r., kiedy to Argentyna złożyła na forum ONZ oficjalny wniosek o przedłużenie jej szelfu kontynentalnego i przyłączenie do jej terytorium pokaźnych obszarów południowego Atlantyku. Tereny te obejmują m.in. obszar archipelagu i nie ma wątpliwości, że za wnioskiem Buenos Aires kryły się dążenia do udowodnienia swych praw do wysp. Pod koniec ubiegłego roku zaś, parlament argentyński zaaprobował ustawę dającą prowincji Ziemi Ognistej jurysdykcję na wyspami południowego Atlantyku, w tym nad Falklandami/Malwinami. Władze brytyjskie odpowiedziały na to notą protestacyjną. W ostatnich tygodniach Argentyna przeprowadziła kolejną poważną ofensywę dyplomatyczną, mającą podważyć działania, jakie na ich terenie prowadzi Wielka Brytania, bowiem na archipelagu Brytyjczycy poszukują ropy. W styczniu 2010 r. Argentyna złożyła na forum ONZ jeszcze jeden wniosek, w którym udowadniała, że archipelag przynależy do jej terytorium. Prawdziwa ofensywa nastąpiła jednak, gdy jasnym się stało, że Londyn nie zamierza zrezygnować z planów przeprowadzenia próbnych odwiertów. Buenos Aires stoi na stanowisku, że działania Wielkiej Brytanii są nielegalne. W związku z tym Argentyna planuje w tym regionie swoje odwierty w poszukiwaniu ropy. No i końca konfliktu w dalszym ciągu nie widać.