niedziela, 14 marca 2010

Orvieto - stolica Etrusków / Orvieto - la capital etrusca

Orvieto - miasteczko położone w połowie drogi pomiędzy Florencją a Rzymem - to chyba najbardziej niesamowite miasto, jakie miałam okazję odwiedzić. Jego niesamowitość wynika przede wszystkim z położenia, a pierwsze wrażenie na długo pozostaje w pamięci. Część historyczna miasta rozciąga się na płaskim szczycie wzgórza wznoszącego się na wysokość 300 metrów ponad porośniętą słonecznikami doliną. Doskonale widać je z tzw. autostrady słońca (Florencja-Rzym), a widok jest wprost bajkowy, bez względu na porę dnia, choć w zależności od oświetlenia wygląda inaczej. Do miasta można dostać się zarówno drogą lądową jak i powietrzną, czyli kolejką linową.

Orvieto (la ciudad en Italia, situada a medio camino entre Florencia y Roma) fue una importante ciudad etrusca. Orvieto fue una importante ciudad etrusca. Centro histórico se extiende en la colina plana. Toda la roca de Orvieto está horadada por más de mil pozos, galerías y cavernas artificiales en varios niveles, algunos de los cuales han sido acondicionados y son accesibles a los turistas. La catedral de Orvieto es una catedral del siglo XIV. El edificio fue construido por orden del Papa Urbano IV para conmemorar y ofrecer un lugar de culto adecuado al milagro eucarístico de Bolsena (La construcción de la iglesia1290) comenzó en el año.
 
 Orvieto


Chyba największą atrakcją Orvieto jest wspaniała, wprost monumentalna katedra, majestatycznie górująca nad całym wzgórzem. Katedra, usytuowana na Piazza del Duomo, już na pierwszy rzut oka zapiera dech w piersiach. Nie wiem, co robi większe wrażenie, czy same jej rozmiary, kolorystyka, gigantyczne portale, fantazyjne detale fasady, plątanina kolumienek i wieżyczek, oszałamiające potężne drzwi, wpisana w kwadrat ogromna rozeta (którą ciężko objąć obiektywem normalnego aparatu) czy wreszcie filary ozdobione rzeźbami przedstawiającymi sceny męczeństwa, plag, ćwiartowania ciał i Sądu Ostatecznego, należące do największych osiągnięć czternastowiecznej rzeźby włoskiej. Fasada katedry to prawdziwy festiwal kolorów, z czego największe wrażenie robi kolor złoty, szczególnie o zachodzie słońca, kiedy świątynia wygląda jakby płonęła. Zdumiewa doskonałość, kult detalu i praca, jaką włożono w obróbkę kamienia: kolumienek, rozety, pilastrów... Na pierwszy rzut oka widać, że budowla powstawała długo. Ponoć zbudowano ją na pamiątkę tzw. cudu bolseńskiego w 1263 roku. Wedle legendy, pewien ksiądz - wątpiący w przeistoczenie Ciała i Krwi Chrystusa podczas Eucharystii - odprawiał mszę w kościele w pobliżu Lago di Bolsena. Wówczas z hostii zaczęła kapać krew, która poplamiła leżący na ołtarzu korporał. Poplamiony materiał przesłano natychmiast do papieża Urbana IV, który przebywał w tym czasie w Orvieto. Ten niezwłocznie ogłosił cud, a w rok później sam Tomasz z Akwinu przygotował projekt bulli papieskiej nakazującej obchodzenie święta Bożego Ciała. Cudem jednak było to, że katedra w ogóle powstała. Średniowiecznym Orvieto wciąż wstrząsały walki, o których pisał sam Dante Alighieri. Prace przy wznoszeniu budowli posuwały się w ślimaczym tempie. Same plany przygotowywano ponad 30 lat. Ludzie, którzy wznosili katedrę budowali ją bez pośpiechu i umierali w spokoju duszy w obliczu nieukończonego kościoła, pewni tego, że budowę dokończą następne pokolenia. Ostatecznie katedra ukończona została po trzech stuleciach, a przy jej budowie pracowało 33 architektów, 152 rzeźbiarzy, 68 malarzy i 90 twórców mozaik. Stąd efekt końcowy nie jest jednolity. W najważniejszym okresie prace prowadził sieneński architekt Lorenzo Maitani, a oryginalne plany wykonał prawdopodobnie sam Arnolfo di Cambio (architekt Palazzo Vecchio we Florencji).

 Katedra górująca nad miastem widoczna z sąsiedniego wzgórza

 Budowla jest tak wielka, że nie mieści się w normalnym obiektywie


Imponująca budowla zapełniła plac, na którym stanęła. Z drugiej jednak strony zauważa się pewną izolację względem innych budynków. Górując nad resztą miasta, przyćmiewa sobą niedaleką wieżę Torre del Moro, która choć wyższa, staje się niemal niezauważalna. Katedra zbudowana na szczycie wzgórza, zalana słońcem, błyszcząca od złotych mozaik, wydaje się dumnie sięgać nieba. Jej monulemntalość można zaś podziwiać z okolicznych wzgórz - wtedy rzeczywiście widać, jaka jest wielka.
 
Przytłaczająca fasada świątyni, po pierwszych krokach do wnętrza, zdaje się rozczarowywać. Wydaje się, że eksplozja kolorów i całego bogactwa wyczerpała wyobraźnię twórców. Jednak po chwili uspokojenia dostrzegamy ozdobione pasami kolorowego marmuru wnętrze. Całą wolna przestrzeń wypełniają ekspresyjne freski muskularnych postaci. Zachwycają doskonałością, a nawet groteskowym realizmem. Na wyjątkową uwagę zasługuje kaplica z freskami Luki Signorellego, będącymi - według opinii niektórych badaczy - przewyższającymi freski Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, a niewątpliwie tworzonymi przez Michała Anioła pod wpływem dzieł artysty z Cortony.

Elementy dekoracyjne umieszczone koło drzwi wejściowych (są ogromne!)
 
 Wnętrze katedry

O pięknie tego kościoła wypowiadało się wielu. Określano go największym i najbogatszym na świecie zabytkiem polichromii. O wspaniałości tej świątyni niech świadczą jednak słowa papieża Leona XIII, który powiedział, że w dniu Sądu Ostatecznego katedra z Orvieto uniesie się do nieba na skrzydłach swojego piękna. Po słowach zachwytu nad najważniejszym zabytkiem Orvieto trudno znaleźć coś piękniejszego i robiącego większe wrażenie w tym mieście. Jednak trzeba powiedzieć, że średniowieczne, wąskie uliczki i bramy Orvieto potrafią zachwycić. Wrażenie robi także ogromna cylindryczna studnia Il Pozzo di San Patrizio zbudowana na skraju wzgórza w 1527 roku. Miała zapewnić transport wody podczas ewentualnego zagrożenia. Woda do Orvieto dostarczana była za pomocą osłów, które wchodziły dwoma szerokimi klatkami schodowymi. Studnia ma głębokość 62 metrów i 13 metrów szerokości.
 
 Wieża Torre del Moro

 Granice Orvieto są wyraźnie widoczne – wyznaczają je pionowe
ściany wzgórza, na którym usytuowane jest miasto.
Na zdjęciu widać studnię św. Patryka (II Pozzo di San Patrizio)
 

3 komentarze:

Wojtek pisze...

Tak wiele razy przejeżdżałem autostradą w pobliżu Orvieto, że wydaje mi się, iż to "moje" miasto włoskie. Niestety nigdy nie starczyło nam czasu i siły woli, aby zjechac z autostrady i w obezwładniającym upale zwiedzać miasto. Może kiedys. Twoja relacja i zdjęcia pozwalają zobaczyć co straciłem.

America Latina pisze...

nie wiem jak sie z Toba skontaktowac wiec podaje moj moj numer telefonu, pod ktorym bede dostepny w czasie mojego pobytu w Polsce.
518 975 468

marko pisze...

Ciekawe polozenie wraz z zabudowa okolicznych domow sprawia wrazenie twierdzy, swietnie zrobione zdjecia i piekna okolica!!!