środa, 7 kwietnia 2010

Odmienne stany świadomości, czyli magiczne obrzędy meksykańskich szamanów

W końcu lat 60. XX w. do małej mieściny w stanie Sonora (w północnym Meksyku) przybywa młody student antropologii Carlos Castañeda. Jego celem jest poznanie właściwości leczniczych niektórych roślin stosowanych w obrzędach szamańskich przez tamtejszych Indian. W ten sposób poznaje tajemniczego szamana - Indianina Juana Matusa, nazywanego przez wszystkich Don Juanem (meksykański mistyk i mędrzec, najwybitniejszy przedstawiciel szkoły wywodzącej się z tradycji Indian Tolteków). Dzięki niemu wkracza w pociągający, choć czasem niebezpieczny świat magii. Zgłębia starożytną wiedzę meksykańskiego plemienia Yaqui, poznając przy tym czary i niezwykłe działanie wielu roślin posiadających właściwości halucynogenne. Przekracza również granicę świata dotychczas mu znanego a świata szamanów z pustyni Sonora, doznaje odmiennych stanów świadomości, które całkowicie burzą jego dotychczasowe poczucie rzeczywistości. W metamorfozie tego poczucia nie chodzi tylko o werbalne przyjęcie do wiadomości istnienia innej, różnej od naszej (cóż to właściwie znaczy?) rzeczywistości, lecz o przyznanie jej statusu czegoś, co istnieje w takim samym sensie jak owa "nasza" rzeczywistość.

Swoje doznania oraz kolejne etapy wkraczania w tajemny świat magii meksykańskich szamanów Carlos Castañeda opisuje w cyklu książek, z których szczególnie pierwsza - Nauki don Juana. Wiedza Indian z plemienia Yaqui - stanowi wyjątkowy, niezwykły, a nawet wstrząsający obraz stopniowej przemiany zwykłego naukowca w szamana naszych czasów  (a raczej tamtych czasów), guru "dzieci kwiatów", a nawet czołowego prekursora prądu "New Age". Obserwujemy, jak Carlos Castañeda postępuje za swoim przewodnikiem tajemną ścieżką w głąb siebie, odkrywając najwyższą wartość - niezwykłe zdolności umysłu. Wszystkie jego ksiązki dają obraz szamanizmu Indian meksykańskich, opierającego się na świadomości procesów umysłowych i manipulowaniu elementami świadomości. W książkach tych Castañeda krok po kroku odtwarza doświadczenia ze stopniowego wkraczania w inny świat - świat czarów, magii, tajemnych obrzędów i niezwykłych doświadczeń towarzyszących wizjom, wywołanym halucynogennym roślinom, a będącym według szamana obrazem drogi poza znaną dotąd rzeczywistość. W wyniku jedenastu podróży na pustynię Sonora Castañeda wielokrotnie wchodzi (dzięki odpowiednim zabiegom szamana), w odmienny stan świadomości (także bez pomocy środków halucynogennych). Od przestraszonego ucznia, niezdającego sobie sprawy z potęgi świata, który poznaje, przechodzi do świata wtajemniczonych, chociaż uczucie strachu towarzyszy mu za każdym razem, gdy wkracza na ścieżkę prowadzącą w głąb swojego "ja". Z czasem staje się dla niego jasne, jaki jest tajemny cel nauk don Juana - chce on doprowadzić swojego ucznia do punktu, w którym swoją rzeczywistość uzna (nie tylko słowem, ale całym sobą) za fragment większej całości, z ukrytym dnem, do którego dostęp mają tylko nieliczni.

O swojej nauce "nowego" postrzegania rzeczywistości Castañeda pisze: "W czasie nauki u don Juana została mi ukazana rzeczywistość, której dotąd nie znałem, innymi słowy - opis świata czarownika. [...] Dziesięcioletnia nauka polegała na poznawaniu nowej rzeczywistości poprzez rozwijanie jej opisu oraz włączanie do niego, w miarę upływu czasu, coraz bardziej skomplikowanych elementów. Zakończenie nauki oznaczało, że przyjąłem ten opis świata i dzięki temu stałem się zdolny do nowej percepcji świata. Innymi słowy uzyskałem członkostwo".

   Zdjęcie zaczerpnięte ze strony FilmWeb

Dawno temu (w połowie lat 80. XX w.) w polskich kinach dużą popularnością cieszył się film "Odmienne stany świadomości" z Williamem Hurtem w roli głównej. Film oparty jest na luźnej historii Castañedy. Z tego, co czytałam, kiedyś zaproponowano mu zrobienie filmu o jego historii, ale się nie zgodził, więc to, co powstało musi być tylko wolną interpretacją. Film po wielu latach, niedawno oglądałam w TV. Dziś już dość mocno trąci myszką, stylistyka późnych lat 70. wraz z całą ideologią tamtych czasów, dość toporne efekty specjalne jak na dzisiejsze standardy, ale pamiętam, że wtedy film bardzo mnie poruszył. Potem przebrnęłam przez kilka jego książek, ale najlepsza to zdecydowanie ta pierwsza. Widać, że częste spożywanie grzybków halucynogennych wpłynęło na jego psychikę, bo każda kolejna książka jest coraz bardziej "odjechana". Czasami ciężko  pokapować, o co mu właściwie chodzi. Ale pierwszy tom zdecydowanie polecam. Kiedyś byłam Castañedą bardzo zafascynowana, nawet popełniłam jakiś artykuł (fragmenty zamieściłam powyżej). Jest to na pewno coś innego, fascynującego, tajemniczego...

1 komentarz:

Nomad pisze...

Pamiętam ten film, głośno o nim wtedy było. Mam chyba go nawet gdzieś na DVD muszę poszukać i sobie odświeżyć.