sobota, 29 maja 2010

Niedługo wakacje / Las vacaciones están llegando

Mimo nieprzyjaznej ostatnio aury, wakacje jednak się zbliżają i to wielkimi krokami. Dziś zatem zagadka. Poniżej zdjęcia z miejsca, w którym zamierzam spędzić tegoroczny urlop. Ciekawa jestem, czy zgadniecie, co to za miejsce. Osoby, którym zdradziłam, gdzie wyjeżdżam proszone są o wstrzymanie się od odpowiedzi.:-)


Abajo - las fotos de lugar, donde voy a las vacaciónes.

Pierwsza cecha charakterystyczna - mury obronne, które otaczają całe miasto. Ma ono korzenie w początkach XII wieku, a w XIV wieku otrzymało prawa miejskie!
Las murallas rodean toda la ciudad. La ciudad tiene su raíces a principios del siglo XII, en el siglo XIV recibió los derechos de ciudad.

Domek, w którym będziemy mieszkać
Casa a donde vamos

 Do domu przylega duży sad
Al lado de la casa esta situado una huerta grande

W okolicy 2-3 km jest duże jezioro
2-3 kms de la casa esta ubicado un lago grande



środa, 26 maja 2010

Dla Mamy / Para mi Mama

Z okazji Dnia Matki dla mojej Mamy moja własnoręczna, radosna twórczość.:-))) Życzenia poszły innym kanałem.


piątek, 21 maja 2010

Gran Café Tortoni

Drewniane krzesła obite skórą. Stoliki z okrągłymi marmurowymi blatami. Na ścianach grafiki, obrazy, zdjęcia, płaskorzeźby. Na postumentach popiersia. W oknach, drewnianych ściankach działowych i suficie kolorowe witraże z fantazyjną roślinną ornamentyką. Secesyjne żyrandole. Regały z pamiątkami po wielkich szansonistach, pisarzach, wielkich osobistościach. Wygląd sali uzupełniają pomalowane na bordowo kolumny wzorowane na porządku korynckim. Skromne, mało wyróżniające się szklane drzwi wejściowe, przesłonięte delikatnymi, białymi zasłonkami. To kultowy lokal Buenos Aires - Gran Café Tortoni, usytuowany przy jednym z najbardziej wizytowych bulwarów miasta - Avenida de Mayo pod numerem 825. Kawiarnia powstała w 1858 roku, jej pierwszym właścicielem był francuski emigrant Touan. Nazwa pochodzi od innej kawiarni, znajdującej się w Paryżu przy Boulevard des Italiens, gdzie gromadziła się dziewiętnastowieczna elita miasta. I rzeczywiście, do dziś przenika ją klimat paryskiego fin de siècle. Początkowo Café Tortoni znajdowała się na rogu Rivadavia i Esmeralda. W dzisiejsze miejsce przeniosła się 1880 roku, a fasada budynku została zmieniona przez francuskiego architekta Alejandro Christophersena. Pod koniec XIX wieku nowym właścicielem został inny Francuz - Celestino Curutchet.

Gran Café Tortoni znana jest nie tylko z przepięknego wystroju wnętrz, rodem z przełomu wieków, ale przede wszystkim ze swoich gości. Jej stałymi bywalcami były takie osobistości jak: Carlos Gardel, Albert Einstein, Federico García Lorca, Alfonsina Storni, Baldomero Fernández Moreno, Juana de Ibarbourou, Arthur Rubinstein, José Ortega y Gasset, Jorge Luis Borges, Molina Campos i nasz słynny rodak Witold Gombrowicz. 





 W kawiarni jest mały kącik, w którym na stałe "rezydują":  Jorge Luis Borges, Carlos Gardel i Alfonsina Storni

Zapraszam na oficjalną stronę Gran Café Tortoni.

 

sobota, 15 maja 2010

Stare Buenos Aires / Viejo Buenos Aires

Jak już wielokrotnie pisałam, dla mnie Buenos Aires jest najpiękniejszym miastem na świecie. Nie ze względu na zabytki czy faktyczną urodę architektoniczną, ale przede wszystkim z powodu niepowtarzalnej, wyjątkowej atmosfery tego miasta. Jest z nim coś, co mnie przyciąga i po prostu jestem absolutnie z nim kompatybilna. W Buenos Aires czuję się "u siebie", swojsko, gdy przyjeżdżam do Buenos Aires czuję, że "wracam do siebie", a nie "przyjeżdżam w odwiedziny". Nie umiem powiedzieć, dlaczego takim uczuciem darzę właśnie to miasto, tak po prostu jest i już. Ale rozumiem, dlaczego tylu emigrantów-muzyków argentyńskich  śpiewało tęskne pieśni i zawodziło z rozpaczy, że nie mogą być w Buenos Aires. Sama gdy siedzę tu, gdzie jestem, czyli w Polsce, nachodzą mnie dni, gdy słucham tych płaczliwych tang i sama mam ochotę zawyć ¡Mi Buenos Aires, cuando te vuelva a ver! [Moje Buenos Aires! Kiedy cię zobaczę?!], jak śpiewał Roberto Goyeneche, zwany "El Polaco", w tangu "Viejo Buenos Aires". Przy okazji przegrzebywania internetu w celu znalezienia jakichś ciekawych informacji o Buenos Aires, zauważyłam sporo fajnych zdjęć starego Capital Federal. Zadumałam się nad nimi. Niezwykłe jest to, że z jednej strony jest wiele miejsc, które zmieniły się nie do poznania, ale z drugiej są i takie, które wyglądają zupełnie, jak ja je zapamiętałam. Na przykład, wiem, że Estación Roca (na Plaza Constitución) przeszło niedawno gruntowną przemianę, ale ja pamiętam to miejsce, które wyglądało zupełnie jak na zdjęciach z lat 30. ubiegłego wieku. Są wciąż zaułki w La Boca, które do dziś nie zmieniły swojego oblicza, wciąż te same obdrapane kamienice, a właściwie budy, bo słowo "kamienica" to chyba zbyt wiele na określenie tego, co tam się wznosi. Ale najbardziej co mnie fascynuje, to nieistniejące już dziś tramwaje. Wielka szkoda. Poniżej kilka ciekawych zdjęć (te stare są zaczerpnięte z internetu, współczesne - moje).

Jedno wyjaśnienie: "calle" oznacza "ulica", zaś "avenida" - "aleja". Wiele starych ulic, obecnie to aleje, stąd różnice w podpisach.

 Ulice Córdoba i Callao - 1937 / Fot. Horacio Coppola



Avenida Córdoba - dziś

 
 
 
  To samo skrzyżowanie (Córdoba i Callao), które widoczne jest na starym zdjęciu


Calle Florida - 1937 /Fot. Horacio Coppola
 

Avenida Florida - dziś


Skrzyżowanie Florida i Córdoba

 
Skrzyżowanie Florida i Corrientes


Avenida Corrientes


Avenida Corrientes - dziś

Dzielnica La Boca - 1938


To samo miejsce 70 lat później. Niesamowite, że w zasadzie nic się nie zmieniło


Dom handlowy Abasto (Mercado del Abasto) - 1930


 Abasto - dziś


Roca Estación na Plaza Constitución (Dworzec Constitución) - 1937 / Fot. Horacio Coppola 
 

Plaza Constitución - dzisiaj


Polecam jeszcze uwadze dwa ciekawe filmiki. Nie ukrywam, że zainteresują przede wszystkim tych, którzy byli w Buenos Aires - zawsze jest wtedy jakaś skala porównawcza. Ale warto zobaczyć, nawet jeśli nie zna się tego miasta. Poza tym filmikom towarzyszy przepiękna muzyka.





niedziela, 2 maja 2010

Fina Estampa

"Fina estampa" to jedna z najpiękniejszych pieśni południowoamerykańskich. Ja z tym utworem zapoznawałam się poniekąd od końca, czyli od jednego z najnowszych wykonań (zresztą świetnego). Zafascynowało mnie i zaczęłam drążyć. Po jakimś czasie uświadomiłam sobie, jak   znanym i popularnym jest dla kultury Ameryki Południowej (i nie tylko). Chciałam jednak dziś pokazać (mam nadzieję, że uczynię to w miarę chronologicznie), jak zmieniały się poszczególne interpretacje - wszak wykonawcami byli Peruwiańczycy, Brazylijczycy, Hiszpanie, Argentyńczycy... każdy wniósł swoje niepowtarzalne brzmienie. Sami oceńcie, które podoba Wam się najbardziej.   

Znana pod pseudonimem Chabuca Granda (1973), naprawdę nazywała się María Isabel Granda Larco, wielka peruwiańska pieśniarka i kompozytorka, autorka utworu "Fina estampa", będącego tzw. walcem kreolskim. Zresztą często sięgała do innych walców kreolskich i rytmów afro-peruwiańskich.



Genialne wykonanie genialnego, wielkiego, legendarnego, mojego ukochanego Caetano Veloso. Kiedyś o nim napiszę osobno.



Z nutką argentyńskiego folkloru rodem z pampy, czyli moja ulubiona piosenkarka argentyńska Soledad Pastorutti, o której już wielokrotnie tu pisałam. 



Okrzyknięty parę lat temu jako następca Pavarottiego, fantastyczny peruwiański tenor Juan Diego Flórez. O nim też kiedyś osobno napiszę, bo warto.