poniedziałek, 28 czerwca 2010

Wizyta w Zoo / Visita al Zoo

Początkowo niedzielę mieliśmy spędzić w Muzeum Sztuki Japońskiej w Krakowie (ze względu na Karolinę), ale okazało się, że ostatnia powódź podtopiła Muzeum i jest zamknięte. Zatem wybraliśmy się do chorzowskiego zoo. Było bardzo gorąco, a jak wiadomo, chorzowskie zoo jest największe pod względem obszaru w Europie, więc trzeba się nieźle nalatać i po prostu zmęczyliśmy się. Jestem bardzo, ale to bardzo rozczarowana tym miejscem. Nie byłam tu już dość dawno, ale pamiętam z dzieciństwa, że było tu  kiedyś mnóstwo zwierząt. Wczoraj okazało się, że co druga klatka lub wybieg są puste. Jeden słoń, jeden nosorożec, jedna żyrafa, jeden hipopotam... W większości zwierzaki zamknięte w dusznych i przeraźliwie śmierdzących pawilonach (nie wiem czemu, bo przecież pogoda była afrykańska). W zasadzie nie wiadomo, za co jest ten bilet, bo chyba tylko za możliwość pospacerowania. Jestem zła, bo nalataliśmy się, a niewiele zobaczyli. Nawet akwaria miały naklejki "zmiana ekspozycji". Poza zwierzaki żyją w okropnych warunkach, klatki są zniszczone, kompletnie zardzewiałe, wybiegi małe, misiek himalajski smażył się jak na patelni, a gepard łaził otępiały w kółko, jakby miał chorobę sierocą. Jedynie kaczki, gęsi i łabędzie wyglądały na zadowolone, taplając się w brudnym i lekko śmierdzącym bajorze. Niemniej kilka portretów zwierzęcych wykonałam, co można poniżej zobaczyć (plus zwierzątko Karolina).


















piątek, 25 czerwca 2010

Zmiana planów wakacyjnych / Cambio de nuestros planes de las vacaciones

Nasze plany wakacyjne uległy zmianie... prawie w ostatniej chwili. To już ostateczna wersja. Miejsce docelowe: "Domek na skraju lasu" - Bodzentyn w Górach Świętokrzyskich. Poniżej kilka zdjątek, zaczerpniętych ze strony właścicieli. Jak sobie wejdziecie na stronkę, to możecie poczytać o tym miejscu i zobaczyć więcej zdjęć.






A to filmik, o tym, co nas czeka w tym regionie:

La pelicula sobre el region Świętokrzyskie, donde vamos a las vacaciones:



Zainteresowanym tym regionem polecam też stronę: 
 Góry Świętokrzyskie

czwartek, 24 czerwca 2010

Kibicowania ciąg dalszy / Continuación de la hinchada


Przed meczem Argentyny z Grecją.
  Antes del partido Argentina-Grecia.


sobota, 19 czerwca 2010

Kibice Argentyny / Los hinchas de la Argentina

Oto jak wyglądają polscy kibice Argentyny. Zdjęcia są sprzed paru lat (ostatnich mistrzostw i jeszcze wcześniejsze). W każdym razie nie są aktualne, chociaż w tym roku kibicujemy Argentynie jak zawsze.

Flaga wisi nie tylko podczas meczów argentyńskiej reprezentacji, ale także święta narodowego Argentyny 9 lipca (jeśli tylko nie jestem w tym czasie na wakacjach). Sąsiedzi już się przyzwyczaili.;-)


Kuba kibicujący w czasie mistrzostw w 2006 roku

To mały Kuba wiele lat temu. Jak widać, jesteśmy wierni albiceleste od wielu, wielu lat.

A to mały Kuba w oryginalnym stroju argentyńskiej drużyny Boca Juniors (od skarpetek po czapkę, kubek który Kuba trzyma w ręku też). Ten strój kupiłam mu w firmowym sklepie Boca Juniors znajdującym się tuż przy stadionie Boca Juniors w Buenos Aires (dzielnica La Boca). 

Tak w ogóle to mam mnóstwo innych gadżetów Boca Juniors i Argentyny: plecaki, kubki, kubeczki, znaczki, bluzki, koszulki (z drużyną Argentyny, Maradoną, poszczególnymi zawodnikami, różniastymi napisami, zdjęciami dzielnic, tanga...) naklejki na samochód, proporczyki, naszywki... sama nawet już nie pamiętam. Zawsze coś przywożę, chociaż nie zawsze wykorzystuję. Aż tak mi nie odbiło, żeby chodzić na co dzień oklejona w emblematy argentyńskie.

piątek, 18 czerwca 2010

Mój kandydat na mistrza - Argentyna! / Vamos Campeon Aguante Argentina!

Jakby ktoś miał wątpliwości, ja kibicuję (jak zwykle) Argentynie na mundialu w RPA. I nie chodzi tylko o mój nieobiektywny stosunek do tego kraju, ale również (a może przede wszystkim) o faktyczne ich możliwości, poziom itd. Argentyna jest dla mnie kandydatem na mistrza świata 2010. Oglądam (jak zwykle) większość meczów i w zasadzie nikt nie powalił mnie jeszcze na kolana. Podobała mi się postawa Szwajcarii i mimo iż z zasady kibicuję zawsze Latynosom, tym razem, w połowie gry, zmieniłam podejście i zaczęłam kibicować Szwajcarom, a nie Hiszpanom. Podobali mi się też Meksykanie, którzy pognębili Francuzów, zresztą nigdy za nimi nie przepadałam. Poniżej kilka zdjęć zaczerpniętych z serwisu argentyńskiej wersji Yahoo.

Ekipa Argentyny przed meczem z Koreą

Diego Armando Maradona, selekcjoner drużyny Argentyny

Bramka na meczu z Koreą

Argentyński bramkarz Sergio Romero na meczu z Nigerią

Obrońca Gabriel Heinze podczas meczu z Nigerią

Radość Maradony

A tu skład drużyny argentyńskiej, plus inne wiadomości i zdjęcia.

niedziela, 13 czerwca 2010

10 ulubionych dań Argentyńczyków / Los 10 platos favoritos de los argentinos

Portal Planeta Joy (argentyński portal gastronomiczny) ogłosił niedawno listę dziesięciu ulubionych dań Argentyńczyków. Powiada się, że kuchnia danego kraju mówi wiele o tożsamości jego mieszkańców. W przypadku Argentyny typowe potrawy mają wyrazistą osobowość. Portal Planeta Joy zrobił przegląd argentyńskich specjałów, czytelnicy wybierali swoje ulubione i tak powstała poniższa lista. Ani trochę nie dziwi mnie, że pierwsze miejsce zajęła narodowa potrawa asado. Nic innego nie miało prawa znaleźć się na pierwszym miejscu, chociaż były potrawy, które nieco mnie zdziwiły, że znalazły się tak wysoko na liście. A oto ten ranking:
  1. Asado, czyli argentyński grill. Powszechnie uważa się, że to kawał wyśmienitej argentyńskiej wołowiny, ale to nie tylko wołowina. Na asado może składać się wszystko: kurczak, chorizo (pikantna kiełbasa), morcillas (coś w stylu polskiej kaszanki), grasica i in.
  2. Milanesa con papas fritas, czyli rozbity na bardzo cienko kawałek mięsa, panierowany w jajku i bułce, smażony, podawany z frytkami.
  3. Pizza, chyba nie trzeba tłumaczyć. Muszę przyznać, że nigdy nie jadłam pizzy w Argentynie, ale we Włoszech tezżnie, więc to o niczym nie świadczy... no może o tym, że nie przepadam za pizzą.;-)
  4. Empanadas, pieczone pierogi z rozmaitym nadzieniem, np. mięso (głównie wołowina, ale może być też kurczak), kukurydza, pory, oliwki, ser, szynka, pory, cebula... Składniki występują w różnych układach. Ale jadłam też empanadas z pomidorami i rybami. Są trzy podstawowe gatunki/wersje empanadas: la salteña, santiagueña, tucumana (czyli z regionu Salty, Santiago del Estero lub Tucuman). To moje absolutnie ulubione danie argentyńskie. Każdorazowo podczas pobytu w Argentynie żywię się głównie empanadas.
  5. Locro, rodzaj zupy-gulaszu (nazwa pochodzi z języka quechua). Istnieje wiele rodzajów tego dania, m.in. locro salteño, tucumano, cordobés, catamarqueño, santiagueño i mendocino (wszystkie nazwy pochodzą od nazw miast). To co je łączy to gęsta, papkowata konsystencja. Podstawowym składnikiem jest najczęściej suszona kukurydza, może zawierać także białą fasolę (porotos), dynię, ziemniaki, chude mięso wołowe (queperí), bądź wieprzowe, czasami podroby lub chorizo.
  6.  Choripán, to po prostu rodzaj kanapki. Z wyglądu przypomina bagietkę (podzieloną na kilka kawałków) przeciętą na pół i wypełnioną różnymi smakowitościami, np. chorizo lub asado z dodatkiem majonezu, chimichurri (specjalnego sosu ziołowego, bardzo pikantnego) lub pikli. Pycha!
  7. Ravioles con tuco, czyli pierożki ravioli (takie kwadratowe) wypełnione mięsem mielonym z sosem pomidorowym). To bardzo popularne danie. Tak mi się spodobało, że sama przeszczepiłam je na grunt polski i często zamiast spaghetti robię właśnie ravioli z sosem pomidorowym i posypuję żółtym, tartym serem. Moja rodzina nawet nie wie, że to nie danie polskie, a pomysł przywieziony z Argentyny, gdzie często w argentyńskich domach raczyłam się nim.
  8. Humita, danie pochodzące z regionu Andów (ta nazwa też pochodzi z języka quechua). Danie znane jest także w innych krajach andyjskich, a w Argentynie przygotowuje się je na dwa sposoby: w garnku lub zawijańce w liściach kukurydzy, podobnie jak polskie gołąbki. Pierwsza wersja, garnkowa, to rodzaj gulaszu z roztartych ziaren kukurydzy, do których dodaje się cebulę, mleko, sól i kminek.W drugiej wersji robi się taką samą masę i zawija w liście kukurydzy, a następnie gotuje lub dusi.
  9. Flan con dulce de leche, to rodzaj budyniu, ale bardziej zgalaretowaciałego niż nasz z masą krówkową o konsystencji gęstego miodu. Flan to deser pochodzenia iberyjskiego i jadałam go w Hiszpanii, zaś dulce de leche to narodowy przysmak Argentyny, zawsze przywożę do domu kilka słoików, znika zawsze dość szybko. Jest potwornie słodki, a ja za słodkościami nie przepadam.
  10. Queso y dulce, jeden z najbardziej tradycyjnych deserów argentyńskich. To coś w rodzaju sernika z dżemem pigwowym lub ze słodkiego ziemniaka. Bardzo słodkie.

 To ja zastanawiam się, jak pożreć lomito, typowe danie przekąskowe. W środku buły było coś pomiędzy jajecznicą a jajkiem usmażonym na patelni, kawałek rozbitego, upieczonego mięsa, pomidor i majonez. Dość sycące danie. Zdjęcie wykonane w Puente del Inca (prowincja Mendoza).

piątek, 11 czerwca 2010

Kuba na spotkaniu z kandydatem na prezydenta / Un encuentro con el candidate presidential

Garść zdjęć ze spotkania z Januszem Korwinem Mikke, na którym Kuba był  kilka dni temu. Akurat ja też tam byłam - robiłam zdjęcia.



środa, 2 czerwca 2010

Wyróżnienie w konkursie fotograficznym "National Geographic"

Z dumą donoszę, że kolejne moje zdjęcie zostało docenione przez "National Geographic" i otrzymało wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie fotograficznym "W chmurach". W konkursie wzięło udział prawie 6 tys. zdjęć. Nagrodzono 3 i wyróżniono 10 zdjęć. Moje zdjęcie można zobaczyć w  galerii nagrodzonych i wyróżnionych na stronie "National Geographic".


A to oryginał:


"Zimowy Bałtyk" - zdjęcie wykonane na przełomie 2007 i 2008 roku na Półwyspie Helskim