poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Dwudziestka Kuby / Cumpleańos de mi hijo

W zeszłym tygodniu Kuba przestał być nastolatkiem. Impreza ze względów formalnych mogła odbyć się dopiero w niedzielę. Dziś szybko zdjęcia z wczorajszej imprezy. Bez komentarza, niech zdjęcia mówią same za siebie.












piątek, 27 sierpnia 2010

Święta Katarzyna / Pueblo Santa Catalina

Około 6 km od naszego domku była Święta Katarzyna - mała wioska, przycupnięta na stoku Łysicy. Generalnie to straszna dziura, w której nic nie ma, za wyjątkiem klasztoru. Dookoła rozciągają się piękne lasy Puszczy Jodłowej (tej puszczy, o której pisał Stefan Żeromski) poprzecinanej kilkoma szlakami turystycznymi. Wioska ma charakter przystanku pielgrzymkowego. Wyczytałam, że w dawnych czasach istniała tu  pogańska świątynia, a w średniowieczu osiedlali się pustelnicy, zaś w 1399 r. miał osiąść rycerz Wacławek, który ufundował kościółek św. Katarzyny. Pod koniec XV wieku pojawili się bernardyni i bernardynki, którzy założyli tu klasztor. Stoi do dziś, ale często był przebudowywany, raz spłonął i obecnie nie przedstawia jakiejś szczególnej urody, ani wartości historycznej (może z wyjątkiem otoczonego krużgankami renesansowego wirydarza).



Karolina w krużgankach wirydarza klasztoru


Przy szlaku na Łysicę

Obok szlaku znajduje się mogiła ze znamienną datą na tabliczce
 
Na murze tej leśnej kapliczki swego czasu Stefan Żeromski z kolegą wydrapali napisy: "Stefan Żeromski, uczeń klasy drugiej" i "Jan Strożecki, uczeń klasy drugiej"

Karolina: "Tam są gzy i bąki, i ja nie wejdę do lasu!" (koniec cytatu)

Woda wypływająca ze źródełka św. Franciszka, znajdującego się przy szlaku na Łysicę. Ale ponoć woda miała specyficzny zapach - niezbyt przyjemny

Kapliczka św. Franciszka nad źródełkiem św. Franciszka


Źródełko św. Franciszka


Tu zaczyna się (lub kończy) szlak na Łysicę

sobota, 21 sierpnia 2010

Krzemionki Opatowskie / Las minas del sílex

W lasach rozciągających się koło Ostrowca Świętokrzyskiego znajduje się rezerwat archeologiczno-przyrodniczy Krzemionki Opatowskie. Na wielkiej tablicy przy wjeździe do rezerwatu widnieje napis: "Starsze niż piramidy w Egipcie". Na rezerwat składa się kompleks kopalń prahistorycznych, doskonale zachowany krajobraz nakopalniany oraz wioska neolityczna. Kopalnie pochodzą z okresu neolitu i wczesnej epoki brązu (ok. 3900-1600 p.n.e.), jednakże większość szybów znajdujących się w Krzemionkach powstało w wyniku działalności górników w latach 2900-2500 p.n.e. Wytwarzane przez nich  siekiery z krzemienia, cieszyły się dużą popularnością i rozprowadzano je w promieniu aż do 660 km od kopalń. Zostały odkryte w 1922 r. przez geologa Jana Samsonowicza. Zarządzeniem Prezydenta RP L. Wałęsy w1994 r. Krzemionki zostały uznane za Pomnik Historii. W rok później teren ten uznano za rezerwat przyrody. Obecnie trwają przygotowania do wpisu Krzemionek na listę światowego dziedzictwa ludzkości UNESCO. 

W Krzemionkach jest udostępniona do zwiedzania podziemna trasa turystyczna. Przy panującym tego dnia, gdy byliśmy, upale na powierzchni, na dole panował miły chłód - stała temperatura 8 st. C. Wycieczka była bardzo ciekawa. Podziwiałyśmy niezwykłe umiejętności  i pomysłowość prahistorycznych górników, którzy na dużej przestrzeni wydłubali tu sporo szybów, komór i korytarzy. W ścianach korytarzy widać wiele konkrecji krzemiennych. Na uwagę zasługuje przede wszystkim, unikatowy w skali światowej, krzemień pasiasty. W jednej z komór widać, wykonany w na skale węglem drzewnym, rysunek człowieka (znajduje się on w logo rezerwatu). Na powierzchni można natomiast zwiedzić zrekonstruowaną wioskę neolityczną z licznymi chatami i obiektami typowymi dla tego okresu. Pod ziemią nie robiłam zdjęć. Poniżej zdjęcia wyłącznie z wioski, ale na stronie rezerwatu Krzemionki Opatowskie można znaleźć dużo zdjęć i ciekawych tekstów. Polecam to miejsce do zwiedzenia.

Las minas del sílex tienen más años que las pirámides en Egipto. Los indicios más antiguos de la existencia de la minería en tierras polacas son de hace más de 3500 años a.C. En Krzemionki Opatowskie se puede admirar una de las más antiguas y mejor conservadas canteras de pedernal, de donde en la época de 3500 a 1200 a. C. se extraía sílex rayado, que, a la vez, es uno de los más valiosos hallazgos arqueológicos de Europa. Allí se puede encontrar el paisaje de las minas i (perfecto estado de conservación), la arquitectura de los sótanos y una aldea neolítica. Las hachas queproducían del sílex., distribuían en el rayo hasta 660 kms de las minas.  Las minas destapó el geólogo Jan Samsonowicz en 1922 año. En 1994 año Krzemionki se reconoció como el Monumento de la Historia por el decreto del presidente de la Polonia. Duran las preparaciones para registrar las minas en Krzemionki a la lista del patrimonio de la humanidad de la Unesco. Actualmente aca está ubicado la reserva arqueológica-natural. Recomiendo la página de la reserva: Krzemionki Opatowskie, donde estan las fotos de las minas. Abajo las fotos solo de la aldea neolítica.












piątek, 20 sierpnia 2010

Ruina, brud, smród i chaos

Powoli wakacje się kończą. Przerywam dzisiaj moje wspomnienia wakacyjne, aby opowiedzieć o teraźniejszości. Jutro wraca Karolina z obozu "anglojęzykowego" z Murzasichle. Wczoraj, prawie po dwóch miesiącach, wrócił do domu Kuba. Pracował w Dziwnowie na plaży. Jak go zobaczyłam na dworcu, to przecierałam oczy, bo nie byłam pewna, czy to on. Wyglądał, jak Krzysztof Baranowski po opłynięciu globu: opalony, a nawet ogorzały od słońca i zarośnięty (czyt. broda), a włosy wypłowiałe. Zanim jednak dojechał, odczekałam godzinę czasu na peronie, bo pociąg był opóźniony. Miałam przy okazję marną przyjemność obejrzenia sobie, chylącego się ku ruinie, katowickiego dworca. Fakt, właśnie rozpoczął się remont tego "peerelowskiego" reliktu wątpliwej urody. Ale odkąd pamiętam, dworzec wyglądał fatalnie, zawsze był "syfiurny" (czyt. brudny i śmierdzący). Wszystko się tu samo rozpada. Gdyby ode mnie to zależało, zrównałabym go z ziemią i wybudowała tu coś bardziej w stylu architektonicznym przedwojennych Katowic, np. katowickiej secesji. Ale prezydent Katowic wybrał projekt "szkoło-metal", czyli stanie tu kolejny modernistyczno-futurystyczny potwór. Za kilkanaście lat wszyscy będą na niego psioczyć jak na DH Skarbek czy DH Zenit (zniszczono piękne przedwojenne kamienice, a w ich miejsce postawiono te koszmarki, z którymi teraz nie wiadomo, co zrobić). Wielki plac autobusowy przed dworcem (pl. Szewczyka) wypełni wielkie, nowoczesne centrum handlowo-usługowe, zasłaniając jednocześnie piękne, odrestaurowane kamienice wokół. Oczywiście estakada zniknie. Centrum będzie przylegało (wrastało) do tego paskudnego budynku dworca, bo zburzyć go nie dają obrońcy zabytków(?!). Ma być oczywiście odświeżony i odrestaurowany wewnątrz. A zatem od września czeka nas totalny paraliż komunikacyjny, już teraz pozamykano drogi dojazdowe do dworca. Zastanawiam się jednak nad czymś innym... co to niby zmieni? Pociągi jeżdżą z takimi opóźnieniami, że normalny człowiek nie jest w stanie w to uwierzyć (szczególnie ten, który dawno nie korzystał z usług PKP). Kuba przyjechał pociągiem, który miał... 3 wagony, a każdy z innego złomowiska. Jak wjechał na peron, to nie mogłam uwierzyć, że ten pociąg przyjechał aż z Poznania. Myślałam, że to jakaś drynda miejscowa, obdrapana. Nie muszę chyba dodawać, że całą drogę stał.

Nie będę komentować tego zdjęcia. Zobaczcie tylko te liczby w pierwszej kolumnie z prawej strony tablicy informacyjnej. To czas opóźnień poszczególnych pociągów. Jestem pewna, że kolej transsyberyjska, która jedzie w poprzek całej Azji, nie może "poszczycić się" takim opóźnieniem.

Nie tłumaczę tego postu na hiszpański, bo ja chcę zachęcać do przyjazdu do Polski, a nie zniechęcać. Po czymś takim, nikt przy zdrowych zmysłach nie zechciałby odwiedzić naszego kraju.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Opatów cz. 2: kolegiata / Pueblo Opatów, parte 2

Kolegiata św. Marcina w Opatowie została zbudowana w pierwszej połowie XII wieku. To monumentalna romańska budowla. Była wielokrotnie przebudowywana, obecnie wnętrza nie noszą już śladów romańskiej przeszłości. Wszystko przykryła barokowa szata. Pierwsza wzmianka o kanonikach opatowskich pochodzi z roku 1206. Nie wiadomo, kto był fundatorem tej świątyni. Jest nawet dość tajemnicza, o zabarwieniu sensacyjnym, legenda, choć pisał o niej, jak o prawdziwym wydarzeniu, kronikarz Jan Długosz. Twierdził, że syn Bolesława Krzywoustego książę Henryk Sandomierski (jedyny, udokumentowany polski władca, który wraz z pocztem rycerstwa Ziemi Sandomierskiej udał się na krucjatę w 1154 roku) wybudował tu klasztor dla sprowadzonych z Jerozolimy Templariuszy. Pierwszym komandorem został pierwszy znany z imienia polski Templariusz - Wojsław (Velislaus Jerosolymitanus) Trojanowic herbu Powała, zwany jerozolimskim. Komandoria miała przetrwać do 1237 roku. 


Iglesia Colegiata de San Martín en Opatów, que se fundó en primera mitad del siglo XII. Este es monumental edificio románico. La leyenda habla que los templarios construyeron la iglesia. Los Templarios trajo acá el príncipe Enrique de Sandomierz, que se fue a la cruzada en 1154 año.

Wejście od strony zachodniego portalu


Kamienny nagrobek w dawnym kapitularzu, który ufundował w 1530 roku starosta solecki Baltazar Sobek z Sulejowa swojej ukochanej żonie Marynie. Na nagrobku znajduje się herb Leliwa, którym pieczętował się ojciec Maryny Abraham Ezofowicz.

W przybudówce (dawnym kapitularzu) znajdują się cenne polichromie - zacheuszki, czyli  polichromowane znaki konsekracyjne, oznaczające miejsca namaszczenia świętymi olejami;  pędzla Macieja z Kocka.

Gotycka polichromia przedstawia wielofigurową scenę ukrzyżowania Chrystusa, namalowaną w latach siedemdziesiątych XV wieku.

 Kropielnica z XVII wieku w dawnym kapitularzu

Nawa główna

Schodki na chór i fragmenty romańskiego muru.

Drewniany, późnobarokowy (ok. roku 1730) chór muzyczny. Organy wykonane zostały w 1746 roku przez organmistrza Wenzel Kiehla z Opawy.

Intrygujący detal umieszczony nad organami. Niestety, nie udało mi się do końca rozszyfrować tej symboliki. Kojarzy się z wszechwiedzącym okiem (symbolem różokrzyżowców) . Być może to symbol Boga-Słuchacza, który wszystko słyszy, więc można do niego mówić w każdym miejscu i o każdej chwili. Taka analogia.

Kaplica grobowa Szydłowieckich. Pochodzący z 1525 roku nagrobek, wykuty został w czerwonym węgierskim marmurze.  Najniżej znajduje się słynna płaskorzeźba Lament Opatowski, którą  ufundował ok. 1536 roku hetman wielki koronny Jan Tarnowski, mąż Zofii, najstarszej córki Szydłowieckiego. Przedstawia 41 osób, rozpaczających na wiadomość o śmierci kanclerza, wśród nich król Zygmunt Stary, hetman Jan Tarnowski i biskup Piotr Tomicki. Ludziom wtórują charty i sokoły. Za monumentalnym nagrobkiem widać fragment jednej z wielu batalistycznych scen, które zdobią ściany kolegiaty. Tu odsiecz wiedeńska.
 
 I element z mojej dziedziny - danse macabre.

W 1683 roku Jan III Sobieski dziękował tu za zwycięstwo pod Wiedniem. Kolegiata opatowska pełniła w Królestwie Polskim bardzo ważną funkcję polityczną, odbywały się tu sejmiki Ziemi Sandomierskiej, stąd tematyka polityczna malowideł.

Ołtarz w północnej apsydzie

  Barokowe wnętrza ociekają złotem.

Chrzcielnica, w której była chrzczona mama i pewnie mnóstwo innych ludzi.


 A to coś bardzo ciekawego. Andrzej opowiedział nam, że te znaki na kamieniach, to pozostałości po częstym ostrzeniu szabel i grotów przez posłów, którzy zbierali się tu na sejmiki szlacheckie między XV a XVIII w. Znalazłam jednak informację, że raczej mają związek z pogańskimi wierzeniami. Otóż, Żmij, od którego wywodzi się nazwa Żmigród (czyli osada, która dała początek Opatowowi), jest istotą z mitologii słowiańskiej, gromowładnym bóstwem, łączącym cechy węża, byka i ptaka, a żmigrody były miejscami jego kultu. Z kultem tym wiązał się obrzęd rytualnego niecenia świętego ognia przy pomocy świdrów i pił ogniowych. Wywodzący się z czasów pogańskich obyczaj, w okolicach Sandomierza przetrwał aż do XIX wieku. W czasach chrześcijańskich święte kamienie ze żmigrodów zastąpiły mury kościołów i kapliczek. Ogień niecony o nie w Wielką Sobotę przed Zmartwychwstaniem Pańskim nabierał sakralnego charakteru.
   
***
 
Wiele cennych informacji zaczerpnęłam ze strony kolegiaty opatowskiej.