poniedziałek, 20 września 2010

Grzybobranko / La recogida de setas

Ponieważ pogoda ostatnio dopisywała, to w lasach zaroiło się od grzybów. Ja, niestety, zostałam pokonana przez pierwsze jesienne przeziębienie, ale Krzysiek z Kubą wybrali się w sobotę na grzyby. Przywieźli całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że ich grzybobranie trwało zaledwie 3 godz. Mieliśmy dzięki temu okazję wypróbować nowy nabytek - suszarkę do grzybów. Zabawa była całkiem fajna, w całym domu (i pewnie także poza nim) pachniało grzybami jak przed Wigilią. 

Grzyby zostały posortowane, wyczyszczone i ułożone według rozmiarów.

Następnie cięliśmy je na paski szerokości ok. 1 cm.

Suszyliśmy je partiami, bo wszystkie nie weszły na jeden raz, mimo iż jest to jedna z większych suszarek (5 sit). 

 Co jakiś czas zmieniałam wysokość poszczególnych sit, żeby grzyby suszyły się równomiernie (sita niżej schły szybciej niż te najwyżej).

Niektóre grzyby były naprawdę wielkie, a do tego prawie wszystkie były zdrowe i nie miały robaków.

 A to efekt końcowy - trzy duże słoje pełne suszonych grzybów.

3 komentarze:

Krystyna pisze...

Mam nadzieję, że suszonych różowych borowików tam nie ma.

recoleta pisze...

Ja też.:-)

Anonimowy pisze...

Mam nadzieję na test w wigilię, wtedy będzie wiadomo czy były różowe.
być może ktoś będzie miał przy sobie antidotum.