wtorek, 28 grudnia 2010

Wielka historia Hiszpanii w wielkich książkach

Ponieważ ostatnio delektuję się wydłużonym urlopem, z ukontentowaniem wykorzystuję go na odrabianie zaległości czytelniczych. Nie czytam książek typu e-book, tylko te tradycyjne, z okładkami. I nie chodzi tylko o przywiązanie do materii, ale raczej o to, że gdy "zapuszczam" e-booka po 15 minutach śpię snem kamiennym. Wracając jednak do tematu, na jesieni ukazała się druga książka hiszpańskiego pisarza Ildefonsa Falcones pt. Ręka Fatimy. Pierwsza jego powieść pt. Katedra w Barcelonie, gruba cegła, wciągnęła mnie od pierwszej strony. Lubię książki historyczne, a szczególnie dotyczące średniowiecza. Ponadto sama historia Hiszpanii bardzo mnie interesuje. Kiedyś gdzieś pisałam o tej książce, wychwalając pod niebiosa, więc teraz tylko przypomnę: akcja Katedry w Barcelonie (tytuł oryginalny: La catedral del mar)  rozgrywa się w XIV-wiecznym Królestwie Katalonii, głównie w jego stolicy - Barcelonie. Tłem do całej powieści jest budowa tytułowej katedry Santa María del Mar. Z kolejnymi etapami jej budowy sprzężony jest los głównego bohatera, który rozpoczyna życie jako syn prześladowanego chłopa pańszczyźnianego i zgwałconej przez pana kobiety; poprzez liczne koleje losu przemienia się z ubogiego tragarza  kamieni (pod budowę katedry) w konsula morskiego zarządzającego handlem całej Barcelony. Polecam oficjalną stronę powieści: www.lacatedraldelmar.es



Po połknięciu pierwszej powieści Falconesa, z niecierpliwością czekałam na nową. Często sprawdzałam, czy coś nowego się pojawiło i pewnego dnia, w czasie odwiedzania z Karoliną Empiku zobaczyłam wielką piramidę ułożoną z grubaśnych tomisk Ręki Fatimy (oryginalnie: La mano de Fátima). Książka robi wrażenie już swoim wyglądem - to 941 stron! Jeszcze jej nie skończyłam, ale podobnie jak poprzednia książka, wchłonęła mnie od pierwszych stron. Tu też mamy do czynienia z wielką historią Hiszpanii. Akcja rozgrywa się w XVI-wiecznej Andaluzji (częściowo w Alpujarrze, gdzie byłam i zachwyciłam się tym rejonem Hiszpanii), gdy dochodzi do ostrych starć pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami. Głównym bohaterem powieści jest syn muzułmanki - moryski - zgwałconej przez chrześcijańskiego księdza. Z jednej strony poznaje katolicką religię, z drugiej - potajemnie wyznaje islam. Przyłącza się do powstania morysków i w zawierusze wojennej poznaje miłość swego życia – młodziutką Fatimę.


Książka wyszła w dwóch wersjach okładkowych

I jeszcze jedna uwaga, obie książki są skierowane do tych, co lubią powieści historyczne. Tu nie ma sensacyjnych motywów, to nie jest literatura akcji, nie ma wątków nadprzyrodzonych typu Dan Brown. 

niedziela, 26 grudnia 2010

Świąteczno-zimowe obrazki / Fotos de Navidad y de invierno

W tym roku nie będzie zdjęć znad talerza.  Postanowiłam zastrajkować i nie robiłam zdjęć podczas Wigilii. Ograniczałam się do fotografowania głównie okoliczności zimowej przyrody. 













 

niedziela, 12 grudnia 2010

Kolędy w klimacie flamenco / Los villancicos flamencos

Lubię poszukiwać nowych dźwięków, ciekawych klimatów, łamać stereotypy. Więc tradycyjnie, jak co roku zamieszczam "garść" kolęd/pieśni bożonarodzeniowych, które mogą nieco ukoić ból, jaki fizycznie odczuwają moje uszy, gdy w tym okresie wchodzę do supermarketu i słyszę ten sam zestaw muzyczny. Oczywiście pozostaję wiernie w kręgu hiszpańskojęzycznym, tym razem jednak wracam na Stary Kontynent. Wprawdzie jestem bezgraniczną fanką Ameryki Południowej, jednak doceniam to, co dobre w Europie.  Dlatego proponuję motyw Bożego Narodzenia w muzyce flamenco.  Szczególnie zwracam uwagę na nazwisko Alejandro Sanz - bardzo ciekawy głos, to bardzo popularny hiszpański piosenkarz, 14-krotny zwycięzca Latin Grammy oraz zdobywca dwóch nagród Grammy. Pochodzi z Madrytu i generalnie nie jest twórcą muzyki z kręgu flamenco, ale ten utwór, który zamieszczam na końcu, to akurat wyjątek, ciekawy przypadek slangu madryckiego do muzyki andaluzyjskiej. Jak ktoś dobrze zna hiszpański, to będzie wiedział o co chodzi. Może kolęda flamenco  nie pasuje do polskiego karpia czy pierogów z kapustą i grzybami, a na pewno nie do tej bieli za oknem, ale jak komuś zimno, to może podziałać rozgrzewająco. Życzę miłych wrażeń muzycznych.






 

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Zima na całego / El invierno llegó

Zima zadomowiła się już na całego. W niedzielę miałam ochotę odpalić, pierwszy raz w tym sezonie, sprzęt narciarski, ale ponieważ zima nas zaskoczyła, to sprzęt jest nieprzygotowany. Nie chcieliśmy jednak siedzieć w chacie i pojechaliśmy do Parku Kościuszki w Katowicach. Relacja zdjęciowa poniżej. Aha, dzieci nie wykazały zainteresowania tym pomysłem.

Ciudad de Katowice, El Parque de Kościuszko
















sobota, 4 grudnia 2010

Tortowe szaleństwo / La locura de las tortas

Tegoroczne urodziny Krzyśka uczciliśmy dziś atakiem tortów. Na stole wylądowały różnego rodzaju, dziwne potrawy, co można zobaczyć na zdjęciach. Ale nie są one tym, na co wyglądają. 

 To wszystko, co widać na zdjęciach wykonane jest ludzką ręką z owoców i warzyw

Papaja

Arbuzowy ananas

Bukiet warzywny

Chryzantema z kalarepki

 Róża z buraka

Anturium z... nie wiadomo czego, jak zjem, to powiem.;-)

 Kolejna róża, tym razem z marchewki

A to chyba róża chińska z cukinii

A to... normalny tort, przysięgam biszkopt, bita śmietana i owoce