czwartek, 6 stycznia 2011

Kocie smutki

Koniec starego roku i początek nowego był dla nas bardzo smutny. Między świętami nasza kocica - prawie czternastoletnia persica miała wylew. W jego wyniku straciła wzrok. Jest nam bardzo smutno i teraz wszyscy próbujemy przystosować się do nowej sytuacji. Kocica dostaje jeszcze antybiotyki i środki przeciwbólowe, ale i tak już wiemy, że nigdy nie odzyska wzroku, siatkówka została zniszczona. Teraz jest tak, jakbyśmy mieli małe dziecko w domu. Na nowo uczymy ją topografii domu, samodzielnego chodzenia do misek z jedzeniem i do kuwety.  Pilnujemy pozostałych kotów, żeby jej nie zaczepiały. Czasami jednak budzi się w nocy i płacze, nie wie gdzie jest. Bardzo potrzebuje ludzkiego głosu, więc ciągle do niej mówimy, bardzo ładnie chodzi za głosem, ale jak się czegoś przestraszy, np. nieznanego odgłosu, to w panice zderza się z szafami. Staramy się ograniczyć do minimum wszelkie nietypowe odgłosy, na szczęście nie boi się dzwoniącego telefonu. Jednak przemieszczanie się po domu w naszym wykonaniu, wygląda jak skradanie się, bo nigdy nie wiadomo, czy kot nie siedzi akurat na drodze. Biedna ma też problem, gdy trafi pod stół, gdzie jest mnóstwo nóg od stołu i krzeseł. Wszystko to mnie bardzo przytłoczyło i jest mi przykro. Bardzo jestem też zła na siebie, że już 3 tygodnie temu coś niedobrego działo się z jej oczami, a ja to trochę zlekceważyłam. Z jednej strony bałam się wyciągania ją na mróz do weterynarza, ale z drugiej miałam ciężki okres w pracy przed świętami, no i same święta... Tego nie da się już cofnąć, staramy się więc, aby teraz była w dobrej kondycji psychicznej, dostaje najlepsze smakołyki i wszyscy ją głaszczą. Poniższe zdjęcia są archiwalne, sprzed 2-3 lat. Ale wygląda tak samo, tyle że się ostatnio strasznie skołtuniła.




6 komentarzy:

Nomad pisze...

Mówi się o przywiązaniu zwierzęcia do człowieka, tymczasem odwrotna więź chyba bywa silniejsza. Mimo tego, że to zwierze, to jak członek rodziny. Pamiętam jak nie mogłem sobie dać rady po ostatnim psie. Za nic nie chciałem się zgodzić na kolejnego. Tymczasem ten ma już też 14 lat. Jest głuchy jak pień, prawie już nie widzi. Mimo tego, że czasem mnie złości, to aż mnie coś w dołku ściska na jego widok i mam nieodpartą chęć poczochrania go i wyściskania. Zwierzęta, tak jak i ludzie szybko się adaptują, a tym szybciej jak mają wsparcie ze strony innych.

Wojtek pisze...

Biedna Kicia :-(

recoleta pisze...

Tak przy okazji, zawsze mnie wkurza, gdy jakiś "znawca" zwierząt stwierdza, że koty są wredne, albo nie przywiązują się do ludzi, tylko do miejsca. Mam do czynienia z kotami od bardzo dawna i mogę coś w tym temacie powiedzieć. Koty są bardzo mądre, przywiązują się do ludzi, którzy je kochają i o nie dbają. Mają swoje zdanie, ale czasami można negocjować, z wyjątkiem kwestii kulinarnych, te nie podlegają negocjacji. Poza tym są czyste i bardzo dbają o higienę, np. nasza persica nigdy nie załatwi się do brudnej kuwety. A wszystkie trzy uwielbiają spać w czystej pościeli i nigdy nie położyłyby się na starym kocu. Kocie kocyki są u nas prane częściej niż ludzkie.;-)

Jerry pisze...

Wszyskie zwierzeta sa wspaniale i trzeba o nie dbac. Ja w swoim przyszlym zyciu bede ptakiem (chyba) :-)

recoleta pisze...

Jurek, oby nie takim, co to ostatnio tak gromadnie padły trupem w Szwecji i USA.;-)

Jerry pisze...

No a na drogach w Polsce pada trupem 50 000 ludzi rocznie :-(