piątek, 20 maja 2011

Idą wakacje / Las vacaciones llegan

Pierwsze upały za nami, a zatem ostatni dzwonek, aby pomyśleć o wakacjach. W tym roku kierunek wakacyjnego odpoczynku wymusiła na mnie Karolina. Nie chce już słyszeć o żadnych górach. Powiedziała, że łaskawie pojedzie na wakacje, jak to będzie morze. No, wiec dobrze. Jest morze, a dokładniej Pustkowo. Już sama nazwa brzmi dla mnie zachęcająco. Miałam do wyboru kilka innych miejsc, np. Świnoujście lub Gdynię, ale ja naprawdę mam serdecznie dość miasta i potrzebuję ciszy i przyrody. Nie jestem naiwna i zdaję sobie sprawę, że nie ma już dzikich plaż nad Bałtykiem, ale jednak tu mam większą szansę znaleźć miejsce na wykopanie własnego grajdołka. Ponadto: dookoła piękne lasy, niedaleko do Rewala i Trzęsacza oraz basen, wyłącznie do dyspozycji gości. 

Wrzucam kilka zdjęć znalezionych w internecie, a tymczasem ja muszę zmagać się z przeziębieniem, jakie mnie dopadło, prawdopodobnie po pierwszych dniach użycia klimy w samochodzie. Przeżyłam jesień, grzanie kaloryferów, zimną zimę, przemoczone buty i łażenie bez czapki, aż w końcu wiosnę... bez najmniejszego kataru, a teraz zatkało mi zatoki, mam fontannę z nosa i boli mnie łeb. A już myślałam, że jestem niezniszczalna.;-)

Las fotos del pueblo Pustkowo, donde voy a las vacaciones. El pueblo esta situado en la costa oeste del Báltico. Pustkowo tiene un carácter de sanatorio.   Tiene unas playas hermosas, aguas cristalinas, esta rodeado de los bosques.




poniedziałek, 9 maja 2011

14. Festiwal Filmów Kultowych rozpoczęty!

Kino to sztuka ruchomych obrazów, jednak nie sposób wyobrazić sobie filmu bez muzyki. Przez lata muzyka była tylko tłem i dodatkiem dla dzieł reżysera. Zdarza się jednak, że muzyka – z założenia filmowa – zaczyna żyć własnym życiem, doskonale broniąc się jako samoistne dzieło - tak na swojej stronie napisali organizatorzy Festiwalu Filmów Kultowych w Katowicach. Wczoraj oficjalnie ruszyła, w Centrum Kultury Katowic im. Krystyny Bochenek, (dawniej pałac grudniowy lub GCK)  14. edycja tej też już kultowej imprezy, w otwarciu której wzięłam udział. W sumie to był mały maraton muzyczno-filmowy pod nazwą "Wielkie Dźwięki, Wielkie Obrazy". Wpierw dwugodzinny koncert muzyki Wojciecha Kilara do filmu "Dracula" w reż. Francisa Forda Coppoli oraz Abla Korzeniowskiego do filmu "Metropolis" w reż. Fritza Langa. Całość w wykonaniu Orkiestry Kameralnej Miasta Tychy Aukso pod dyrekcją Marka Mosia i z towarzyszeniem Chóru Akademii Muzycznej w Katowicach im. Karola Szymanowskiego pod dyrekcją Aleksandry Trefon. 
 

Drugą częścią wieczoru stanowił z kolei solowy koncert Leszka Możdżera, który zagrał kompozycję do wyświetlanego filmu „Nosferatu – symfonia grozy”, reż. Friedrich Wilhelm Murnau, 1922 r. Można było poczuć się jak w niemym kinie lat 20. ubiegłego wieku. Fantastyczna muzyka Leszka Możdżera, grana na żywo, późna pora i ogólne zmęczenie, nadawały klimatu. 
 
 Fot. Dawid Chalimoniuk 

Fot. Dawid Chalimoniuk 

Chciałam jeszcze coś powiedzieć o filmie, gdyż młodsza widownia (mimo później pory prawie wszystkie miejsca były zajęte)  czasami podśmiewała się z niektórych scen. Ja jednak jestem zachwycona filmem i jego, nieco trącącej myszką, stylistyką. Film jest genialny! Trzeba pamiętać, że na nim wyrosło całe współczesne kino grozy, że reżyser przecierał nieprzedeptane jeszcze ścieżki pomysłów, używając do tego świetnie dobranych symboli i sugestywnych obrazów. Uważam, że postać Nosferatu jest absolutnie przerażająca, nawet na dzisiejsze czasy, i po prostu piękna w swej wymowie (jeśli można to tak określić).  Zresztą nurt tzw. ekspresjonizmu niemieckiego zawsze mnie fascynował, było/jest w nim coś poruszającego, niesamowitego i czasami niepokojącego. Dlatego jestem w stanie sobie wyobrazić panie w powłóczystych czasach, wracające nocą po projekcji do domu, umierające ze strachu, gdy widziały jakiś cień na ulicy. Rolę tytułowego Nosferatu odtwarzał genialny Max Schreck. Zagrał tak dobrze, że w Niemczech jego nazwisko stało się synonimem zła, a niektórzy wierzyli, że jest prawdziwym wampirem. 
 
Kilka scen z filmu  „Nosferatu – symfonia grozy”, reż. Friedrich Wilhelm Murnau, 1922 r.
 



  

sobota, 7 maja 2011

Uroczysta gala Ambasador Polszczyzny 2011

Wczoraj wzięłam udział w uroczystej gali Ambasadora Polszczyzny 2011 - kończącej tegoroczny Kongres Języka Polskiego. Wręczenie statuetek wyróżnionym odbyło się w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. W drugiej części uroczystości obył się rewelacyjny koncert Krzysztofa Pendereckiego. Organizatorami gali byli Marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz i Rada Języka Polskiego PAN (to ten organ, który decyduje, co w języku polskim jest poprawne, a co nie). Na uroczystość ściągnęły całe zastępy VIP'ów z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego prof. Jerzym Buzkiem na czele. Niestety, wysokie stanowiska rządowo-samorządowe czy "biznesowe" nie szły w rzędzie z poziomem kultury gości. Żenujące były dla mnie odzywające się telefony komórkowe, szczególnie podczas koncertu Pendereckiego czy niedopracowanie organizacyjne poszczególnych części uroczystości, np. starszym osobom (wśród nagrodzonych) nikt nie pospieszył, aby pomóc w wejściu na scenę  czy problemy z nagłośnieniem, co chwila dochodziło do sprzężeń.  Zirytowało mnie też, że udostępniono jedno wyjście z sali, więc po koncercie ludzie wychodzili przez pół godziny. Dobrze że nie było pożaru, jak nic wszyscy spalilibyśmy się żywcem. Innych drobiazgów nie wymieniam, żeby nie było, że się czepiam. Natomiast koncert Pendereckiego był doskonały! Bałam się trochę, że mi nie przypadnie do gustu (kiedyś dawno temu trochę się zraziłam), ale teraz powalił mnie na kolana. Wspaniały!
 
Prowadzący uroczystość Jerzy Radziwiłowicz

Przewodniczący Rady Języka Polskiego prof. Andrzej Markowski

Aktorka Danuta Szaflarska – Ambasador Polszczyzny w Mowie – za piękną polszczyznę charakteryzującą kreowane przez nią postacie

Statuetkę wręczył prezydent Katowic Piotr Uszok


Olga Tokarczuk otrzymała wyróżnienie Ambasadora Polszczyzny w Piśmie – za posługiwanie się sugestywnym, bogatym i atrakcyjnym językiem polskim, adekwatnym do głębokich treści jej utworów. Pisarki nie było na gali, odebrał ten pan, ale ponieważ się nie przedstawił, ani organizatorzy nie poinformowali, kim jest więc nie wiem, kto to. Za to w tle widać nieco prof. Jerzego Bralczyka

 Jacek Dehnel – Młody Ambasador Polszczyzny – za elegancką formę językową tworzonej poezji i prozy, nawiązującą do najlepszych wzorów i tradycji literackiej polszczyzny

Krzysztof Dzierma – Ambasador Polszczyzny Regionalnej – za umiejętność wydobycia naturalnego ciepła i autentyczności regionalnej podlaskiej polszczyzny, którą posługuje się na scenie

  Światosław Świacki – Ambasador Polszczyzny poza Granicami Kraju – za tłumaczenie literatury polskiej na język rosyjski, szczególnie za przekład Pana Tadeusza Adama Mickiewicza

 Prof. Światosław Świacki przeczytał po rosyjsku "Inwokację" z Pana Tadeusza

 Tytuł Wielkiego Ambasadora Polszczyzny Kapituła przyznała pośmiertnie Krystynie Bochenek. Statuetkę odebrał mąż - Andrzej Bochenek

Statuetkę wręczył prof. Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego

Prof. Jerzy Buzek

Prof. Walery Pisarek

 Rozpoczęcie koncertu Krzysztofa Pendereckiego z towarzyszeniem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, Chóru Polskiego Radia w Krakowie oraz Zespołu Śpiewaków Miasta Katowice "Camerata Silesia"

 Krzysztof Penderecki (niestety oświetlenie tej części sceny było fatalne - z góry, więc nie odpowiadam za cienie pod oczami)

Baryton Mariusz Godlewski

 Chór Polskiego Radia w Krakowie oraz Zespół Śpiewaków Miasta Katowice "Camerata Silesia"

Solistki Iwona Hossa i Ewa Wolak

 Krzysztof Penderecki wykonał koncert "Powiało na mnie morze snów... Pieśni zadumy i nostalgii" na sopran, mezzosopran, baryton, chór i orkiestrę

Dzieło Krzysztofa Pendereckiego to kompozycja do tekstów polskich poetów, zamówiona przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Jego prawykonanie odbyło się 14 stycznia 2011 r. na zwieńczenie obchodów 200-lecia urodzin Fryderyka Chopina.