czwartek, 9 czerwca 2011

„Argentyńska lekcja”

„Argentyńska lekcja” to film dokumentalny w reż. Wojciecha Staronia, zdobywca aż pięciu nagród 51. Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Jest wśród nich nagroda główna – Złoty Róg. Film został wczoraj pokazany przez TVP1. Ten rewelacyjny dokument zwycięzcy KFF powstał przy okazji dwuletniego pobytu rodziny Staroniów w Argentynie. Żona reżysera uczyła tam potomków imigrantów polskich ojczystego języka. Głównymi bohaterami są jednak: syn reżysera siedmioletni Janek i jego nowa argentyńska przyjaciółka Marcia (z pochodzenia Polka). Argentynę poznajemy z pozycji chłopca, jego oczami patrzymy na ten dziwny świat  bambusowe lasy, ciągle padający deszcz, mieszkańców okolicy i nawet nie zauważamy, kiedy chłopiec staje się częścią tego świata. 

Rzecz dzieje się w małym miasteczku Azara w prowincji Misiones. Jak żaden inny film oddaje klimat znanej mi Argentyny, prawdziwej Argentyny, nie tej z kolorowych pocztówek, na których widnieją spektakularne wodospady Iguazu, barwne domki z Caminito czy pary tańczące tango. To tu, w Misiones i w wielu innych podobnych dziurach rozsianych po całym kraju, z dala od asfaltowych dróg, w domkach z blachy falistej jest prawdziwa Argentyna: biedna do bólu, otumaniona ogromem nieszczęść, nieumiejąca poradzić sobie z problemami, zapóźniona społecznie, prymitywna... tak, właśnie prymitywna. Tu życie toczy się innym tempem, internet czy telefon komórkowy, to wcale nie jest taka oczywistość. XXI wiek? A co to takiego? Tu, po czerwonej ziemi, dzieci chodzą bez butów, a szkoła to przyjemne oderwanie się od ciężkiej pracy przy zbiorach yerba-mate lub produkcji cegieł. Jak bardzo można docenić to, co się ma, a z drugiej strony uświadomić, jak bardzo rozleniwione są nasze dzieci.

Byłam tam, widziałam to na własne oczy (poznałam nawet niektóre osoby występujące w tym filmie). Do dziś mam przed oczami obrazy tej beznadziejnej nędzy. Często ludzie mnie pytają, skoro tak kochasz Argentynę, to dlaczego tam nie zamieszkasz? Ano dlatego, że gdybym tam zamieszkała, musiałabym ją znienawidzić.
Obejrzyjcie ten film, nawet jeśli nigdy nie byliście w Argentynie i nawet tam się nie wybieracie. 
 

 Fotosy z filmu

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Czy nie można pomóc tej dziewczynce Mucii czy Murcii? Po obejrzeniu tego filmu długo nie mogłem (i nie mogę) zapomnieć o tej dzielnej i takiej mądrej dziewczynce. Żal mi jej bardzo i wierze że autorzy tego filmu jej w jakiś sposób pomogli.

recoleta pisze...

Nie wiem naprawdę, czy/w jaki sposób można pomóc tej dziewczynce. Rzeczywiście, jej los jest wstrząsający, z drugiej strony jej pracowitość, odpowiedzialność i nadzwyczajna dojrzałość nie tylko wzruszające, ale przede wszystkim dające do myślenia. Jednak mam znajomy w tej miejscowości (w społeczności Polaków), mogę się coś dowiedzieć więcej.

Anonimowy pisze...

Chyba powinno być Marcia a nie Murcia ..

recoleta pisze...

Chyba faktycznie Marcia.

Anonimowy pisze...

Wczoraj oglądałam film na Nowych Horyzontach we Wrocławiu, po ekranizacji było spotkanie z p. reżyserem i jego małżonką, gdzie dowiedziałam się, iż para ma kontakt z tą dzielna dziewczynką, pomogli jej zmienić szkołę i mimo iż są różne komplikacje bardzo jej pomagają i planują jej wizytę w Polsce, a może w przyszłości i studia tutaj w PL. Pojawiły się też osoby pragnące jej pomóc finansowo z czego autorzy bardzo także się cieszyli, myślę ze życie Marcii zmienia się :) A film niesamowity i wzruszający jeszcze bardziej przez to że podróżowałam po tamtej części Argentyny raptem 4 miesiące temu. Niesamowity kraj, który i mnie uwiódł, w myślach odliczam czas do kolejnej wizyty tam :) Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia. Magda

recoleta pisze...

Bardzo dziękuję za tę informację. Ciszę się, że ta dziewczynka nie została pozostawiona sama z jej problemami, chociaż w takiej sytuacji jest mnóstwo dzieciaków w całej Argentynie. Ja sama usiłowałam się coś dowiedzieć od osoby zajmującej się Polakami, imigracją polską w Argentynie, współpracującą z Ambasadą Polską w BA, ale oni (ludzie z ambasady) nic o niej nie wiedzieli, mało tego, ten film w o ogóle jest tam nieznany. To dla mnie niezrozumiałe. Podawałam im (ludziom z ambasady) link do YouTube'a, gdzie można obejrzeć ten film. Ma jednak nieodparte wrażenie, że tam (w ambasadzie) od wielu, wielu lat (a mam z tym krajem i argentyńską Polonią do czynienia od 14 lat) nic się nie zmienia, to znaczy mało ich interesują losy Polaków w Argentynie, a wszystko jest robione na pokaz.

Anonimowy pisze...

Wiadomo coś więcej o losach tej dziewczynki? Oglądałem ten reportaż 2 dni temu i również mną wstrząsnęło...

Anonimowy pisze...

Witam. Chciałam powiedzieć, że Marcia jest w tej chwili w Polsce, jeździ wraz z Wojciechem Staroniem po Polsce w związku z projektem Polska Światłoczuła. Dzisiaj film był wyświetlany w Sanoku. Bardzo się podobał a dziewczynka wspaniała. Podoba jej się Polska i pierwszy raz widzi śnieg. Pozdrawiam z Sanoka

Anonimowy pisze...

Mnie również ten film bardzo poruszył. Chciałabym również jakoś pomóc Marcii. Czy jest może jakaś akcja pomocy/ kontakt do osób pomagających, żeby się włączyć w pomoc dla tej niesamowitej dziewczynki?