niedziela, 24 lipca 2011

Międzyzdroje

Międzyzdroje nie są brzydkie, to nawet ładne miasteczko, pod warunkiem, że uderzyłaby w nie bomba biologiczna, bo w takich tłumach, jakie opanowują je podczas wakacji, to nawet dychać nie można. Ładne pensjonaty usytuowane wzdłuż morza zasłaniają skutecznie gigantyczne reklamy i stoiska z pamiątkami. Wszędzie wali muzyka i śmierdzi starym olejem frytkowym. Nie wiem, jak komuś się może to podobać i jak można odpoczywać w takim hałasie i smrodzie (tu pytanie do Wojtka, jak odebrał to miasto rok temu). Do tego plaża, sami zobaczcie na zdjęcia, tam nie można nawet ręcznika rozłożyć. Czegoś takiego to nie widziałam nawet na plażach Ziemi Ognistej, gdzie wylegiwały się tysiące fok i lwów morskich. A na molo wchodzi się przez coś w rodzaju marokańskiej mediny, czyli gwarny i również śmierdzący fragment ulicy osłoniętej od góry przed słońcem. Z Karoliną trafiłyśmy na super pogodę, unikatową w tym roku nad polskim morzem, jak się okazuje, ale zmęczyłyśmy się okropnie. Mogę chodzić po górach, z ciężkim plecakiem na plecach, ale chodzenie po kurorcie wyssało ze mnie wszystkie soki życiowe. To nie dla mnie. 
 



Naprawdę zszokowało mnie


Na molo przynajmniej przyjemnie wiało


Wejście do "marokańskiej mediny";-)

 

Charakterystyczne fontanny usytuowane w okolicach molo


Przerwa na zupę ogórkową

Karolina na słynnej Alei Gwiazd

Wybrane przeze mnie, absolutnie subiektywnie, "łapki" tych, których cenię w polskiej kinematografii (po powiększeniu widać nazwiska)

Uff, zbliża się koniec dnia

piątek, 22 lipca 2011

Festiwal zachodów słońca / Fotos de las puestas del sol

Pobyt nad morzem w okresie, gdy jeszcze była piękna pogoda, sprzyjał urokliwym spacerom o zachodzie słońca - oczywiście z aparatem w ręku. Narobiłam mnóstwo takich kiczowatych obrazków, ale cóż... zachód słońca nad morzem to z jednej stronie klasyka, ale z drugiej - po prostu kicz i nic tego nie jest w stanie zmienić, chociaż wciąż nas zachwyca.



 










 
 

niedziela, 17 lipca 2011

Trzęsacz

O historii Trzęsacza pisał Wojtek w zeszłym roku na swoim blogu, więc ja się dziś ograniczę tylko do wrzucenia naszych zdjęć z tego miejsca. Byłam tu ostatni raz bardzo dawno temu, chyba w latach 70-tych. Niewiele pamiętam, ale to co pamiętam, to obraz małej wioski, z walącymi się chałupinami i suszącymi się sieciami rybackimi. Teraz Trzęsacz wygląda jak mały kurorcik z małą promenadą wyłożoną kostką brukową, wzdłuż której rozlokowały się kramy z pamiątkami, lodziarnie i bary. Na końcu straszy potężna estakada wychodząca z klifu. Same ruiny kościoła, to raptem kawałek ceglastej ściany z otworami okiennymi, ja w pamięci mam znacznie większy fragment kościoła i to, że nawet gdzieś tam właziłam, chociaż było już ogrodzone.










Widok o zachodzie słońca. Zdjęcie zrobione teleobiektywem z naszej plaży w Pustkowie

sobota, 16 lipca 2011

Pustkowo

Dziś chciałam pokazać, jak, mniej więcej, wygląda miasteczko, w którym rezydowałyśmy. Użycie słowa "miasteczko", to trochę za wiele, w rzeczywistości to wioska, w której jest jeden duży ośrodek, trochę domków dla turystów i pole biwakowe. Czego nie ma? Nie ma: ośrodka zdrowia, ani nawet lekarza (co akurat przetestowałyśmy na własnej skórze), apteki czy punktu aptecznego (to też nas dotknęło), bankomatu, a w większości sklepów (o zgrozo!) nie można było płacić kartą, zaś mój zasięg komórkowy pozostawiał wiele do życzenia. Nie ma nawet... kościoła! Dzięki temu mogłyśmy poczuć (w moim przypadku - przypomnieć sobie), jak to się żyło 20 lat temu. Nie narzekam, bo lubię nomen omen pustkowia, ale fakt faktem, że owe niedogodności dotknęły mnie osobiście i to w sposób hurtowy, bo wszystkiego potrzebowałam (no może poza kościołem).

Na terenie naszego ośrodka znajdowały się dwa baseny: jeden dla dorosłych (na zdj.) i drugi dla dzieci (z prawej strony) 

Ten mały punkcik w środku, to Karolina usiłująca się zamoczyć

Cóż można robić na basenie? Opalać się, albo...

...kąpać

  A to już widok z naszego pokoju. Pustkowo położone jest wśród pięknych lasów, naprawdę jest tu dużo zieleni. To co widać, to uliczka prowadząca na plażę (jakieś 100 m na lewo)

Nieco na prawo od poprzedniego widoku - główne (nie jestem pewna, czy nie jedyne) skrzyżowanie Pustkowa. Tu znajdują się sklepiki i bary, ale w liczbie policzalnej na palcach obu rąk, więc kameralnie

Zbliżenie na "centrum" Pustkowa

Przy drugim zejściu na plażę znajduje się replika krzyża stojącego na Giewoncie



Mały skwerek

Spacer uliczkami Pustkowa

Karolina wybiera pocztówki do koleżanek

Tak się złożyło, że nie mam na zdjęciu zejścia na plażę od strony naszego ośrodka, gdzie zawsze schodziłyśmy. Tam schodzi się po schodach, bo Pustkowo znajduje się na małym klifie (podobnie jak Trzęsacz, oddalony o ok. 2 km). Na tym zdjęciu jest drugie zejście, koło repliki krzyża z Giewontu. Jak widać, plaża oznaczona jest błękitną flagą, co znaczy, że jest jedną z 13 najczystszych plaż bałtyckich Polski 

Trudno powiedzieć, co Karolina chciała wyrazić tą miną;-)



Pustkowska plaża. Widok z naszego grajdołka

A to teren naszego grajdołka. Na wyposażeniu pokoju miałyśmy leżaki, koce i parawan

Na pustkowskiej plaży odwiedził nas Kuba z jagodziankami, który przez wakacje pracuje w Dziwnowie

 Powrót z Pobierowa oddalonego o 2 km

Pustkowska plaża o zachodzie słońca