niedziela, 24 lipca 2011

Międzyzdroje

Międzyzdroje nie są brzydkie, to nawet ładne miasteczko, pod warunkiem, że uderzyłaby w nie bomba biologiczna, bo w takich tłumach, jakie opanowują je podczas wakacji, to nawet dychać nie można. Ładne pensjonaty usytuowane wzdłuż morza zasłaniają skutecznie gigantyczne reklamy i stoiska z pamiątkami. Wszędzie wali muzyka i śmierdzi starym olejem frytkowym. Nie wiem, jak komuś się może to podobać i jak można odpoczywać w takim hałasie i smrodzie (tu pytanie do Wojtka, jak odebrał to miasto rok temu). Do tego plaża, sami zobaczcie na zdjęcia, tam nie można nawet ręcznika rozłożyć. Czegoś takiego to nie widziałam nawet na plażach Ziemi Ognistej, gdzie wylegiwały się tysiące fok i lwów morskich. A na molo wchodzi się przez coś w rodzaju marokańskiej mediny, czyli gwarny i również śmierdzący fragment ulicy osłoniętej od góry przed słońcem. Z Karoliną trafiłyśmy na super pogodę, unikatową w tym roku nad polskim morzem, jak się okazuje, ale zmęczyłyśmy się okropnie. Mogę chodzić po górach, z ciężkim plecakiem na plecach, ale chodzenie po kurorcie wyssało ze mnie wszystkie soki życiowe. To nie dla mnie. 
 



Naprawdę zszokowało mnie


Na molo przynajmniej przyjemnie wiało


Wejście do "marokańskiej mediny";-)

 

Charakterystyczne fontanny usytuowane w okolicach molo


Przerwa na zupę ogórkową

Karolina na słynnej Alei Gwiazd

Wybrane przeze mnie, absolutnie subiektywnie, "łapki" tych, których cenię w polskiej kinematografii (po powiększeniu widać nazwiska)

Uff, zbliża się koniec dnia

5 komentarzy:

Jerry pisze...

Te tlumy na plazach, to typowe zjawisko dla tej szerokosci geograficznej. W basenie morza srodziemnego zawsze jest duzo miejsca na plazach. Marza mi sie jednak chociaz raz wczasy nad polskim morzem. Jak za dawnych czasow.

Wojtek pisze...

No to wywołany odpowiadam.
Międzyzdroje to kurort. Jako taki prezentuje syndrom tzw. Krupówek i nie ma się co temu dziwić, widziały gały co brały.
Jednak mi się udało znaleźć ciekawy, stylowy - co dla nas bardzo ważne, bo nie lubimy postkomunistycznej tandety, pensjonat Richter. Mieści się on na samym końcu promenady w kierunku Świnoujścia. Jest tak daleko od wejścia na molo, że idąc na obiad zdążyliśmy nie raz zgłodnieć ;-) Nie uniknęło się tam hałasu, ale o wiele decybeli niższego niż w pobliżu Amber Baltic, gdzie jednak były wyśmienite rybki u rybaków i warto było tam drałować przez całe Miedzyzdroje. U nas plaża była też pełna, ale mniej niż przy molo, a jakby się nam chciało chodzić, to kawałek dalej było już pustawo. To tyle wrażeń z zeszłorocznych Międzyzdrojów. Acha jeszcze jedno, będę adwokatem diabła, w takie wakacje pogodowo jak w tym roku, to jedynie kurort. Nie wyobrażam sobie np. spędzić ich na polu namiotowym ;-)

recoleta pisze...

No właśnie Kuba dzwonił, że dostaje już fiksacji na polu namiotowym w Dziwnowie i chyba wróci wcześniej. Ale co do pogody, muszę przyznać, że miałyśmy z Karoliną absolutnie wspaniałą pogodę. Jechałam pełna obaw, bo pierwszy raz w tak nietypowym terminie. Wszyscy mówili mi, że będzie lało i ze to fatalny termin, ale jak się okazało, padało tylko pierwszego dnia i później przez jedno przedpołudnie. Każdy dzień wylegiwałyśmy się na plaży albo na basenie. Zresztą chyba nawet z Hiszpanii nie przyjechałam tak opalona jak w tym roku.

Nomad pisze...

Właśnie wczoraj byliśmy w Międzyzdrojach rowerowo. Same Międzyzdroje jak każde tego typu miejsce wczasowe. Tłoczno, brudno i śmierdząco. Zresztą w Świnoujściu, gdzie jesteśmy jest podobnie. Ale wystarczy odjechać rowerem, czy pieszo parę kilometrów i już jest fajnie.

Czmiel pisze...

Faktycznie, masakra. Ale ja i tak lubię Międzyzdroje. Niestety znaczna część nadmorskich miejscowości tak się prezentuje w sezonie letnim.