sobota, 27 sierpnia 2011

Piknik w ukropie na koniec wakacji / Cumpleaños de mi hijo

Dnia urodzin raczej się nie wybiera. No więc musieliśmy się dostosować do panującej aury, a właściwie nie pozwolić jej na zepsucie nam imprezy Kuby z okazji jego 21. urodzin. Pogoda rzeczywiście była nieprawdopodobna, termometr w cieniu wskazywał 42 st.! W ogrodzie panowała prawdziwa sauna, więc mimo planów odpoczywania w hamaku czy na trawce, nie dało się tam zbyt długo wytrzymać. Tradycyjnie więc ograniczyliśmy się do konsumpcji.

Termometr w cieniu wskazywał 42 st.!

Gdy znalazł się w słońcu słupek rtęci powędrował jeszcze wyżej






 Mimo upału, w ogrodzie widać już pierwsze oznaki nadciągającej jesieni





A to jest dowód na to, że kosmici są wśród nas. Kto oglądał kiedyś "Facetów w czerni" wie, o co chodzi.;-)

A na serio, to psy nowych sąsiadów rodziców


Cysorz to ma klawe życie.;-)







 Solenizant i jego tort. Niestety, zapomnieliśmy o świeczkach

A teraz z utęsknieniem czekamy na front, który ma przyjść jutro i mamy nadzieję na ochłodzenie.

4 komentarze:

Jerry pisze...

No wiec tak. Gratulacje dla Kuby z okazji urodzin od nas wszystkich i gratulacje za jego swietny gust.
Psy sa fantastyczne. Ten czarny jest jak z filmu.

Wojtek pisze...

Szaszłyki palce lizać!!!

recoleta pisze...

Tyle ich narobiłam, że nawet połowy nie zjedliśmy. Dojadaliśmy w niedzielę i jeszcze 3 szt. w lodówce zostały.:-)

Czmiel pisze...

Ojj ten najgorętszy dzień w roku z pewnością zapadnie mi w pamięć.
Piękny ogród, a jedzenie wygląda bardzo kusząco!

Pozdrawiam serdecznie :-)
Czmiel