piątek, 30 września 2011

W stronę Trzech Kopców / Segundo día en las montañas

Jeszcze kilka zdjęć z weekendu w Beskidzie Żywieckim. Tym razem ze szlaku w kierunku Trzech Kopców. Trasa wiodła granią, przez kilka szczytów - ostatni to właśnie Trzy Kopce. Ale do nich nie doszliśmy, bo było za daleko, a mało czasu. Musieliśmy też pamiętać o powrocie przez zakorkowane Bielsko-Białą (gdzie trwa ogólnomiejski remont dróg), a ostatecznie wracaliśmy przez Żywiec. Po drodze wskoczyliśmy do restauracji Horolna (Przybędza k/Żywca) na żurek. Niestety, mimo odbytych tu kuchennych rewolucji Magdy Gessler, restauracja okazała się totalną pomyłką - żurek fatalny, kwaśny, że na boki wykręcało, sprawiał wrażenie, że ktoś go octem doprawił i generalnie zrobiony na wodzie, a do tego drogi. Według menu, miał być z jajkiem i białą kiełbasą, jajko było, ale kiełbasa chyba się rozpuściła. Do tego kelnerzy, którzy nie byli zainteresowani obsługą. Byliśmy w porze powrotów z weekendu, ale restauracja świeciła pustkami. Właściciel widzi chyba swój sukces jedynie w chwaleniu się, że była u niego Magda Gessler. Na każdej stronie menu widnieje jej zdjęcie (jakby była jednym z dań) , ale nie tylko, bo i błędy ortograficzne. Na ścianach lokalu wiszą chodniki z IKEI, zaś menu informuje, że wszystkie "dzieła sztuki" znajdujące się w restauracji są do kupienia (nie wiem, czy te chodniki też). Do tego przy wjeździe wita megalomańska tablica z gigantycznym zdjęciem właściciela w pozie, niczym z reklamy klubu nocnego. Duży niesmak, bo pan nawet nie ma urody Banderasa.

Początek dnia oczywiście z kawą















Dowód na to, że w Europie nie ma granic;-)




wtorek, 27 września 2011

Na Krawcowym Wierchu / En la cumbre "Krawcowy Wierch"

Jak wczoraj napisałam, elementem weekendowego wypoczynku był nocleg w bacówce na Krawcowym Wierchu. Samo jej położenie jest bardzo urokliwe, na zboczu góry, wielkiej polanie, która kiedyś zapewne była miejscem wypasu owiec, z pięknym widokiem na góry i las. W bacówce nie ma zbyt luksusowych wygód, nie ma prądu, a ciepła woda jest włączana tylko na 3-4 godziny wieczorem i tylko wtedy, gdy bacówka jest pełna ludzi, czyli w weekend. Ale nie po to się jedzie w góry, więc ten rodzaj niewygód mi nie przeszkadza. Mieliśmy własne śpiwory i miejsce do spania, i to wystarczy. 













 Przygotowanie do ogniska



Przy ognisku zebrali się niemal wszyscy mieszkańcy bacówki



poniedziałek, 26 września 2011

Weekend w górach / Fin de la semana en las montañas

Jak tylko dowiedziałam się, że długoterminowe prognozy wieszczą wspaniałą pogodę, od razu postanowiłam spędzić trochę czasu z dala od cywilizacji. Cały weekend przemierzaliśmy szlaki Beskidu Żywieckiego, z noclegiem w bacówce na Krawcowym Wierchu.  Było suuuper: cisza, spokój, piękne widoki, mało ludzi, cudowny zapach lasu, żywicy, odgłosy dzięciołów stukających w drzewa, szum wiatru w koronach wysokich świerków... Zazdrośćcie wszyscy, którzy kisiliście się w czterech ścianach.

Este fin de la semana he pasado en las  montañas que se llaman Beskid Żywiecki y están situado en el sur de Polonia (en la frontera con Eslovaquia). Las montañas no son altas - 990-1200 mts. pero muy hermosas, sobre todo durante el otoño.

 "Wspinaczkę" rozpoczęliśmy we wsi Glinka (koło Ujsoł)
 
 
 
Szliśmy coraz wyżej i wyżej, a okolice robiły się coraz bardziej wyludnione 





Czasami w lesie było dość mokro


Przerwa na jedzenie

Żadnego dzikiego zwierza nie widzieliśmy