poniedziałek, 26 września 2011

Weekend w górach / Fin de la semana en las montañas

Jak tylko dowiedziałam się, że długoterminowe prognozy wieszczą wspaniałą pogodę, od razu postanowiłam spędzić trochę czasu z dala od cywilizacji. Cały weekend przemierzaliśmy szlaki Beskidu Żywieckiego, z noclegiem w bacówce na Krawcowym Wierchu.  Było suuuper: cisza, spokój, piękne widoki, mało ludzi, cudowny zapach lasu, żywicy, odgłosy dzięciołów stukających w drzewa, szum wiatru w koronach wysokich świerków... Zazdrośćcie wszyscy, którzy kisiliście się w czterech ścianach.

Este fin de la semana he pasado en las  montañas que se llaman Beskid Żywiecki y están situado en el sur de Polonia (en la frontera con Eslovaquia). Las montañas no son altas - 990-1200 mts. pero muy hermosas, sobre todo durante el otoño.

 "Wspinaczkę" rozpoczęliśmy we wsi Glinka (koło Ujsoł)
 
 
 
Szliśmy coraz wyżej i wyżej, a okolice robiły się coraz bardziej wyludnione 





Czasami w lesie było dość mokro


Przerwa na jedzenie

Żadnego dzikiego zwierza nie widzieliśmy






5 komentarzy:

Wojtek pisze...

No oczywiście że zazdrościmy. My też mielismy sie wybrać do Doliny Pięciu Stawów Polskich, ale przytrzymały nas obowiązki towarzyskie :-(

Jerry pisze...

A my spedzilismy niedziele nad morzem, o czym pisze na blogu. W gory tez bym sie wybral, ale od nas do gor to kilkaset kilometrow, niestety :-(

recoleta pisze...

Rzeczywiście, morze macie na wyciągnięcie ręki, a góry - wbrew pozorom - daleko. Nigdy tam nie byłam, ale widziałam zdjęcia i słyszałam relacje, że góry są przepiękne, totalnie dzikie, no i fiordy, ale to raczej w Norwegii. Chciałabym się tam wybrać. Są u nas takie wycieczki statkiem - wzdłuż norweskich fiordów, ale są bardzo drogie, w porównaniu z wycieczkami w "ciepłe" miejsca Europy.

Mażena pisze...

Uświadomiłam sobie jak dawno nie chodziłam ot tak po górach. Bo bycie w górach to nie to samo co zrobienie trasy! Fakt zazdroszczę tej przestrzeni i tej kanapki w plenerze, potu na karku i świeżego powietrza w płucach.
W ubiegłym tygodniu byłam w Sandomierzu , też pięknie. Ale to zawsze miasto.

Krzysztof pisze...

Dzięki zmobilizowaniu mnie przez moją Żonkę złapałem trochę czystego powietrza.