piątek, 21 października 2011

Pierwszy dzień Targów Książki w Katowicach

Wczoraj odbyło się oficjalne otwarcie Targów Książki 2011 w katowickim "Spodku". Jest sporo ciekawych wydawnictw, w tym stoiska antykwaryczne, gdzie po śmiesznie niskich cenach (1, 5, 10 zł) można kupić wiele fajnych książek. Niestety, mimo obniżonych cen, nowości i tak są drogie. Ponieważ obsługa medialna Targów jest znaczna, więc spotkałam wielu kolegów-dziennikarzy i wszyscy podzielają moje zdanie - ceny absurdalnie wysokie. Na przykład, album o Katowicach na starych pocztówkach (rzeczywiście pięknie wydany), w formacie nieco większym niż zeszyt to 115 zł! Za wejście do "Spodka" trzeba zapłacić 7 zł (ulgowy to zdaje się 4 zł), płatna szatnia. I to ma być promowanie książki papierowej? I tak jestem zdziwiona, że jest tyle ludzi, dużo młodzieży, która raczej ogląda niż kupuje. Ale widoczne jest zapotrzebowanie na takie imprezy. Nie godzę się na to, aby Śląsk był traktowany jako pustynia intelektualna i twierdzenie, że żyją tu tylko górnicy i debile, którzy nie czytają książek. Niestety, katowickiej imprezie daleko do targów krakowskich czy warszawskich.

Wpierw mały dowcip (ja z prawej strony)

Oficjalne otwarcie Targów ze wszystkimi VIP'ami

Otwarcia dokonała wiceprezydent Katowic Krystyna Siejna

 
 


Tadeusz Kijonka, redaktor naczelny miesięcznika "Śląsk" na swoim stoisku

Tadeusz Kijonka, prof. Jan Malicki (dyrektor Biblioteki Śląskiej i jednocześnie były promotor mojej pracy doktorskiej) i Zbigniew Sawicz (wybitny fotografik ze Śląska)

Na stoisku promującym książkę "Kod władzy" było tajemniczo



Były też stoiska antykwaryczne, czyli to, co kocham najbardziej - stare książki ze zżółkniętymi stronami, z postrzępionymi brzegami, w pięknych oprawach

A w kuluarach pojawiły się "inteligentne" roboty, które samodzielnie przemierzały korytarze, bezbłędnie rozpoznając przeszkody

4 komentarze:

Mażena pisze...

Uwielbiam takie klimaty. Stoisko antykwaryczne świetny pomysł.
Jednak na targach inaczej kupuje się książki niż w markecie, gdzie obok chlebka i szyneczki..
Targi to jednak święto. Mam taki limit kupna - książka na miesiąc, o albumach niestety staram się zapomnieć, a uwielbiam malarstwo...
Niestety przekraczam..

recoleta pisze...

Ja nie kupuję książek w supermarkecie. Ale kiedyś, w początkach istnienia Allegro, kupowałam na aukcjach. Wtedy można było dostać wiele prawdziwych białych kruków, wydań przedwojennych, a nawet z przełomu XIX i XX wieku. Ludzie sprzedawali pojedyncze egzemplarze, to, co znaleźli na strychu. Obkupiłam się wtedy wieloma świetnymi książkami. Obecnie Allegro straciło dla mnie jakikolwiek sens. To po prostu inna forma sprzedaży hurtowej, przedłużenie sklepu. Ceny są takie same jak w każdym innym sklepie, a trzeba doliczyć koszt przesyłki.

Mażena pisze...

Zgadzam się księgarnia to najwłaściwsze miejsce na kupowanie książek i albumów.
Empik, też jako sklep nie ma tak do końca właściwości księgarni.Choć można wejść, popatrzeć na jeden a kupić inny tytuł.

marko pisze...

Porownujac do warszawskich targow z 2010 ktore pamietam jako brak porozumienia pomiedzy 2 duzymi wystawcami, ciasnote i balagan w Palacu Kultury, z cenami wstepu na podobnym poziomie