piątek, 23 grudnia 2011

Urok czerwonej cegły i zielonych framug, czyli Kaufhaus

Przedświąteczne przedpołudnie spędziłam dzisiaj na bieganiu z aparatem po zabytkowym osiedlu robotniczym Kaufhaus w Rudzie Śląskiej. Miałam tam sesję fotograficzną, związaną z tematyką mojego ostatniego artykułu. Strasznie lubię takie klimaty, więc z przyjemnością udałam się w to, zapomniane przez Boga i ludzi, miasto w mieście. Co prawda niespodziewanie pojawiła się zima i nieco zmarzłam, ale warto było.

Kaufhaus to osiedle położone na granicy dwóch przemysłowych dzielnic: Nowego Bytomia i Chebzia. Pierwsze budynki zostały wybudowane w 1880 roku dla powstałej obok Huty Pokój. Nazwę dzielnicy zaczerpnięto od, znajdującego się w centrum osiedla, najstarszego w Polsce domu towarowego Kaufhaus (wybudowanego w 1904 roku). Dom towarowy był w tamtych czasach fenomenem na skalę europejską. Na trzech kondygnacjach budynku znajdowała się duża przestrzeń handlowa, była nawet winda. Budynki mieszkalne na osiedlu to typowe familoki (we wszystkich budynkach były dwupokojowe mieszkania, po dwa na każdym piętrze, na każde dwa mieszkania przypadała jedna ubikacja położona na półpiętrze). W momencie powstania mieszkania te były bardzo nowoczesne, przeznaczono je dla wyższych rangą robotników i średniej kadry technicznej. 

Znajduje się tu także kamienica, która pojawiła się w filmie Kazimierza Kutza Paciorki jednego różańca. Problem z takimi osiedlami polega na tym, że często upadają w wyniku zamknięcia zakładu pracy (kopalni, huty, fabryki), który stanowił jedyne źródło egzystencji mieszkańców. Młodzi uciekają, zostają starzy, zanikają więzi społeczne, tak silne jeszcze w czasach mojej młodości. Ponieważ nie ma właściciela osiedla, domy ulegają destrukcji. Czasami uda się znaleźć jakiś sposób na życie, na ponowne zespolenie więzi, tak stało się w katowickim Nikiszowcu, gdzie postawiono na turystykę. Odnowiono budynki, odbywają się tam liczne imprezy. Coś się dzieje. latach 80. XX wieku zapadła decyzja o rozbiórce Kaufhausu, w rezultacie połowa najstarszej części osiedla przestała istnieć. W pierwszych latach XXI wieku przeprowadzono remont ulicy oraz osiedla i już nie wyprowadza się ludzi. Może i tu znajdzie się jakiś pomysł, bo osiedle ma swój urok.

Dom towarowy Kaufhaus od którego przyjęto nazwę osiedla 

Familoki usytuowane wzdłuż ul. Niedurnego 


To też dom towarowy, tylko z innej strony



Dla mnie symbol osiedla familoków - klopsztanga. Dla niezorientowanych, to po prostu trzepak. Z podobnego spadłam w wieku 5-6 lat i złamałam sobie obojczyk. Mogę powiedzieć, że sporą część dzieciństwa spędziłam na takiej klopsztandze.


Budynki są systematycznie odnawiane, ale mam wrażenie, że również dewastowane







 W tle Huta Pokój
















6 komentarzy:

Ewa - Margarytka pisze...

Niesamowite te domy z czerwonej cegły. Rzeczywiście jak z filmu o Śląsku takie charakterystyczne, ale trochę ponure to miejsce.

Mażena pisze...

Zdecydowanie mają coś z tych śląskich.

Pogodnych Świąt i spełnienia marzeń!

recoleta pisze...

Może i ponure, ale w sumie też taki ponury czas. Jednak tli się tu jeszcze jakieś życie, są dzieci, boiska. Akurat tych zdjęć nie wybrałam na bloga. Niemniej takie osiedle familoków robi na mnie lepsze wrażenie niż blokowisko, na którym obecnie mieszkam i zresztą każde inne. To jest dopiero szpetota granicząca z degrengoladą architektoniczną. Familoki naprawę nie są brzydkie, zobaczcie na te detale, na wykończenie, na kolory. Jest z nich coś ciepłego - już sama nazwa jest zachęcająca. Od dziecka uwielbiałam familoki, bo strasznie mi się podobały te zielone i czerwone framugi okienne, i gdy wreszcie wprowadziłam się do własnego mieszkania, to od razu wymalowałam sobie okna na zielono.:-)

Nashi pisze...

Pięknie piszesz. Zazwyczaj teksty o podróżach są niczym wyrwane z katalogów biur podróży, jednak u Ciebie widać w słowach swego rodzaju pasję. Moje gratulacje, Twoje teksty naprawdę wciągają :)

Pozdrawiam
nashi-somewhereinsideme.blogspot.com

recoleta pisze...

Dziękuję za miłe słowa.:-)

Anonimowy pisze...

Pochodze z tej dzielnicy Kaufhaus, a dokladnie z ul. Podgorze (z tego podworka gdzie ten tunel), ta czesc byla zwana Eisenbahndreieck. Wychowalam sie tutaj, mieszkalam tu prawie 19 lat, do roku 1991, mialam tutaj piekne dziecinstwo i wspaniale lata jako nastolatka, nie zamienila bym na zadne inne. Duzo sie tu teraz zmienilo, to nie te dawne czasy, dawni mieszkancy, nasi rodzice i dziadkowie o wszystko dbali, ja widze ta roznice, choc teraz juz duzo odnowione, ale to nie to co kiedys,tego samego zdania sa tez starzy mieszkancy, moji byli sasiedzi, ktorzy jeszcze zyja.
Aha a jezeli chodzi o okna, to kiedys byli zawsze czerwone, to byla tradycja.
pozdrawiam serdecznie
Ania