niedziela, 12 lutego 2012

Dziennikarstwo XXI wieku

Tak mi się wydaje, że chyba powinniśmy sobie zadać pytanie, czym jest dziennikarstwo XXI wieku? Czy w ogóle termin ten jeszcze ma jakieś znaczenie i czy - być może - w świecie nowych mediów, po prostu, dziennikarstwo obumiera. Ale dlaczego nowe media miałyby zabić dziennikarstwo? Ano z prostego powodu. Każda ogólnodostępność niszczy naturalne progi, blokujące "radosną twórczość" osobom do tego nieupoważnionym. Ale nie z racji wykształcenia (a raczej jego braku) czy nieposiadania odpowiednich kontaktów, lecz z powodu braku talentu i umiejętności. W XX wieku, aby zostać dziennikarzem też wcale nie trzeba było mieć dziennikarskiego wykształcenia. Zresztą wcale nie uważam, aby było ono specjalnie do czegoś potrzebne. Ale przede wszystkim trzeba było mieć umiejętności i - rzec można - odpowiednie cechy charakteru, takiej jak: ciekawość świata, chęć dążenia do prawdy, odkrywania tajemnic, dociekliwość... Można by tu dużo wymieniać. Oczywiście, trzeba powiedzieć o umiejętności dobrego pisania, ale w 90 proc. tego można się nauczyć, nie trzeba się z tym rodzić. Ciekawości świata natomiast nie da się nauczyć. Albo się ktoś z tym rodzi, albo nie. Dlatego tak drażni mnie obecny upadek dziennikarstwa. Nie chodzi o to, że nowe media otworzyły drzwi na szeroki świat i dały możliwość masom samodzielnego dotarcia do informacji. Wciąż większość z nas czuje potrzebę komentarza rzeczywistości, a ci którzy dorwali się do komentowania, w większości przypadków, nie mają do tego wspomnianych wcześniej umiejętności. To nie jest tak, że każdy potrafi pisać i może uzurpować sobie prawo do roli komentatora. Nie! Coraz częściej na ekranach telewizorów goszczą pseudodziennikarze, niemający nawet podstawowej wiedzy z zakresu tego szeroko rozumianego terminu, jakim jest "dziennikarstwo". Bo co ono właściwie oznacza? Słownik Języka Polskiego odpowiada krótko - zajęcie dziennikarza. A kim jest dziennikarz? Tu już mamy nieco więcej informacji, otóż dziennikarz to «pracownik redakcji prasowej, radiowej lub telewizyjnej zajmujący się zbieraniem informacji, pisaniem artykułów i przeprowadzaniem wywiadów». A zatem nie jest to każda pisząca osoba. Czym jest zatem, modny ostatnio termin, dziennikarstwo obywatelskie? Według mnie, nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. Nie chcę drążyć tego tematu, takie mam zadanie i już (mimo iż na portalach tzw. dziennikarzy obywatelskich, czasami można spotkać ciekawy tekst). Jakieś granice muszą być. Dziennikarz musi być osobą pracująca w takiej czy innej formie dla konkretnej redakcji. Dlaczego się tak tego czepiam? A to dlatego, że zakładam, iż w każdej redakcji jest redaktor naczelny, który potrafi zrobić selekcję i dopuścić do "głosu" osobę się do tego nadającą. To dziś jednak założenie coraz bardziej zahaczające o sferę marzeń. Dziennikarze/redaktorzy/prezenterzy, szczególnie mediów wizualnych, reprezentują tak niski poziom, że trudno to nawet komentować. Błędy językowe, ortograficzne, brak wiedzy, powtarzanie niesprawdzonych informacji, czasami po prostu bzdur, operowanie banałem i wiele, wiele innych. To wszystko świadczy o upadku dziennikarstwa. Najgorsze jest jednak to, że w XXI wieku zmniejsza się coraz bardziej krąg osób zauważających ich błędy, a przez to, mogących je piętnować. Przeraża mnie to. Czasami zwracam komuś uwagę typu "zobacz, co on gada, przecież to głupota/nieprawda, a do tego zrobił błąd językowy" i wtedy dostaję odpowiedź w stylu "No co ty?! Przecież on jest taki fajny. Teraz się tak mówi. Czepiasz się". Tak czepiam się. Bo pamiętam czasy, gdy gazety, bez względu na to, co pisały (bo to już zupełnie inna historia) mogły być wzorem, jak pisać. Dbano o jakość. Teraz nie jest ważna jakość, tylko ilość. Najważniejsze, aby było dużo informacji. Wylewa rura na ulicy i przez 15 minut miele się na ekranach temat, prosząc o wypowiedź okolicznych mieszkańców, strażaków i Bóg wie kogo jeszcze, aby to skomentowali. PO CO?! Kogo interesuje rura pęknięta w Sianożętach (to tylko przykład)?! Do tego wszyscy komentujący bełkoczą coś bez sensu, powtarzając w kółko tę samą informację. Pamiętam, gdy w nasz świat wkroczyły tzw. telewizje dwudziestoczterogodzinne. Zastanawiam się wtedy, co oni będą puszczać przez te 24 godziny na dobę? Dziś już wiem - wciąż to samo, powtarzać do znudzenia te same informacje. Ja w zasadzie, nie ma nic przeciwko temu, jeśli są taki, którzy tego potrzebują. Jest to, co prawda, irytujące, gdy się przerzuca kanały z jednego programu informacyjnego na drugi i wszędzie słyszy się to samo (może poza telewizją Trwam, co w sumie jest bardzo ożywcze, bo wreszcie można usłyszeć coś innego - tu chciałam zaznaczyć, że nie jestem fanką telewizji Trwam, ale staram się być jednak obiektywna).

Wiem, że w nowej rzeczywistości nowych mediów potrzebna jest pewna reorganizacja zawodu dziennikarza. Niech i tak będzie. Ale, na litość boską, przecież komu to przeszkadza, aby dziennikarze byli rzetelni, uczciwi, poprawni językowo i wszechstronnie wykształceni?! Media są wzorem dla młodych pokoleń. Jeśli dziennikarze będą bełkotać i pleść, co im ślina na język przyniesie - to wykształcimy pokolenie bananożerców, którzy będą bezmyślnie gapić się w telewizor, nie rozumiejąc nic z tego, co zobaczą. Równie dobrze mogli by patrzeć na obracający się bęben pralki. Z drugiej strony, ci którzy jeszcze używają mózgu - nie powinni pozwolić na akceptowanie nędzy dziennikarskiej czy to w telewizji, czy w prasie. Gorzkie jest to, co piszę, ale naprawdę media kłamią, oszukują, robią wodę z mózgu. Chciałabym, aby myśląca część społeczeństwa była tego świadoma i nie pozwalała na taki praktyki. Ja wiem, że głupim społeczeństwem łatwiej się rządzi i pewnie o to chodzi, więc nie łykajmy wszystkiego bezmyślnie. Media nie są wyrocznią, która ma patent na prawdę. Spróbujmy spojrzeć na dany problem z innej strony, może wtedy zobaczymy, że wygląda nieco inaczej i ktoś usiłuje nas oszukać. I jeszcze jedno, kto byle jak mówi/pisze - byle jak myśli. Czy ktoś, kto byle jak myśli, ma mi dyktować, co ja mam myśleć?

To zdjęcie zrobiłam 2 dni temu, podczas głównego wydania "Wiadomości" w TVP1. Jakby ktoś nie wiedział, "wszech czasów" piszemy oddzielne!

1 komentarz:

Krystyna pisze...

Jestem za. Zygawu.