niedziela, 4 marca 2012

Pierwsze oznaki wiosny / Los síntomas primeros de la primavera

Sobotnie wczesne popołudnie spędziliśmy w okolicach Jaworzna. Udaliśmy się do centrum chińskiego w Jeleniu - mieliśmy w planach zakup paru drobiazgów. Chińskie centrum handlowe to trzy ogromne hale wypełnione po brzegi ciuchami, butami, torebkami i innymi dobrami. Po horyzont ciągną się stoiska i można dostać oczopląsu. Ceny hurtowe (kilkakrotnie niższe niż w tzw. normalnych sklepach) i zakup raczej też hurtowy, ale jak się ma w planach większe potrzeby, np. wymianę bielizny, to można się obkupić za grosze. Przyjęło się myśleć, że "chińszczyzna" jest marna. Może i jest, ale jest to też duże uogólnienie, bo generalnie wszystko obecnie jest marne. Zdarzyło mi się już niejednokrotnie kupić coś markowego, za duże pieniądze, a i tak rozleciało się w dość szybkim czasie. Tu przynajmniej płacę małe pieniądze. Zresztą jakość wcale nie jest taka marna. W centrum chińskim rzeczy są te same, co w markowych sklepach, tylko ceny niższe i trzeba kupić więcej sztuk, ale nie zawsze. Są takie boxy, gdzie można kupować na sztuki, albo małe opakowania. Zdjęcia robione komórką, więc znowu marne.



W drodze powrotnej zahaczyliśmy o zalew w Dziećkowicach. Pogoda był przepiękna, więc postanowiliśmy  sprawdzić, czy przypadkiem wiosna nie szykuje się do ataku. I faktycznie, są pierwsze oznaki - bazie - choć zalew wciąż zamarznięty, nawet wędkarze jeszcze siedzieli na lodzie i łowili na środku jeziora.




Wystarczyło kilka dni z temperaturą powyżej zera i już strzeliły pierwsze pąki


Te kropki, to wędkarze łowiący na lodzie

 Jednak to wszystko niebieskie, co wygląda na wodę, to gruba warstwa lodu. Po syberyjskich mrozach trochę potrwa, zanim się rozpuści.

5 komentarzy:

Mażena pisze...

Niesamowita zamarznięta przestrzeń.
czyli połączyłaś doznania materialne z duchowymi.

Jerry pisze...

Ja uwazam, ze na ubrania (czyt. szmaty) powino sie wydawac jak najmniej. Moze tylko poza jakims bardziej reprezentacyjnym odzieniem. No chyba, ze na przecenach mozna kupic tez cos markowego a tanio.
Tylko Conversow nie ma nigdy na przecenach :-(, aczkolwiek w Nicei udalo nam sie kupic dla Izy za 1/3 ceny. Mozna tez w Internecie kupic cos tanio i markowego. Problem jest tylko taki, ze dzieci tylko w markowych chca chodzic.

recoleta pisze...

Zawsze się zastanawiam, co takiego jest w tych trampkach? Po prostu trampki. Ja łaziłam kiedyś w chińskich, które były nie do zdarcia, ale według mnie trampki to trampki - szmaciane buty na gumowej podeszwie. Żadna filozofia. A cena dziwna jak na trampki. Nie ogarniam tego tematu.

Jerry pisze...

Po prostu wielkie koncerny lansuja mode poprzez idoli mlodziezy, a ta wyda reszte pieniedzy, aby miec cos co ich idol nosi. No i wtedy takie trampki przestaja juz byc tylko szmaciakami na gumie, tylko pewnym statusem, a za status trzeba placic.

Górska_Kozica pisze...

Piękne zdjęcia. Można cieszyć oko :) A wiosna faktycznie już blisko, bo misie w Bieszczadach się budzą. Teraz tylko czekać na wiosenną zieleń i będzie komplet.

Serdeczne, górskie pozdrowienia!
http://gorskie-wedrowanie.blogspot.com/