sobota, 24 marca 2012

Po prostu Sławomir Mrożek

Dziś (a właściwie wczoraj, bo jest już po północy) do Katowic przyjechał człowiek-legenda. Przynajmniej dla mnie. Idol. Od czasów licealnych darzyłam go wielkim szacunkiem, a jego Tango zawsze było, jest i będzie jednym z moich ulubionych utworów, ale także - moim zdaniem - jednym z najważniejszych dzieł XX wieku. Dziś miałam zatem nie tylko ucztę fotograficzną, ale przede wszystkim ogromny zaszczyt. Po dzisiejszym dniu mogę jeszcze dodać, że to niezwykle skromny, pokorny i cierpliwy człowiek. Przyjechał z kilku powodów. Po pierwsze, Sławomir Mrożek otrzymał dziś tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego. Uroczystość odbyła się w Teatrze Śląskim im. St. Wyspiańskiego. Po drugie, po południu w jednej z katowickich księgarń podpisywał swoją najnowszą książkę - drugi tom Dzienników. I po trzecie, jutro w Teatrze Śląskim (Scena w Malarni) odbędzie się premiera sztuki Mrożka pt. Kontrakt, z jego udziałem oczywiście. Poniżej skromny wybór z ponad 900 zdjęć, jakie dziś wykonałam panu Sławomirowi Mrożkowi.
















4 komentarze:

Wojtek pisze...

Na pierwszym zdjęciu przypomina mi jedną z postaci z Muminków, w tej chwili nie pomnę jej nazwy. Niedawno z Jagą obejrzeliśmy blisko 90 odcinków Muminków i niby jestem na bieżąco ale mam też "miszung" w głowie;-)

Mażena pisze...

Pamiętam Emigrantów Mrożka, oglądałam chyba w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, tak ok. 1980 roku. Ta bezimienność, obcość na emigracji sprawiły chyba że nie wyjechaliśmy..

recoleta pisze...

Istotnie, jak wspomniałeś o Muminkach, to mam wrażenie, że kogoś mi przypomina, to chyba jakaś drugo- albo i trzecioplanowa postać. Ale mi bardziej kojarzy się z Inspektorem Gadgetem.;-)

Mażena pisze...

Jeśli mniej poważnie, to zdecydowanie ze względu na płaszcz Gadget! Włóczykij z Muminków? może.
Dobrze mieć trochę dziecka w sobie.