czwartek, 17 maja 2012

Przygotowania do wyprawy na Ukrainę

Hmmm, czy tylko mi się wydaje, że ostatnio Ukraina to popularny temat postów na blogach?;-) Ale do rzeczy. Moja wyprawa odbędzie się dopiero w sierpniu, ale już teraz dokonałam pierwszych kroków w celu ułatwienia sobie pobytu w tym kraju. Po pierwsze, zakupiłam 4 wielkie (400 g) puszki z mielonką firmy Morliny. Po drugie, mimo zapowiedzi totalnego spontanu, dokonałam pierwszych rezerwacji noclegowych - głównie w dużych miastach, bo tam się przecież namiotem w centrum na skwerze nie rozbiję. A więc mój plan, który coraz bardziej zaczyna nabierać rumieńców, wygląda tak:
- wyjazd ze Śląska do Jarosławia. Tam nocleg w klasztorze benedyktynek. 
- następnego dnia zwiedzanie Jarosławia i po południu wyjazd do Lwowa. We Lwowie zaplanowałam 3 noclegi, czyli 2 pełne dni na zwiedzanie. Noclegi mamy już zaklepane (wpłacona zaliczka) w bardzo przyjemnym, w tym roku oddanym do użytku po totalnym remoncie, hostelu "Pod Duchem Świętym". Hostel znajduje się w samiuśkim centrum Lwowa, w pięknej przedwojennej kamienicy. Jak tylko znalazłam go w internecie, od razu wiedziałam, że to jest to.



Lokum we Lwowie to hostel, ale jak widać na zdjęciach, bardzo porządny i czysty, całkowicie wyposażona kuchnia. W cenie są śniadania oraz dowolna ilość kawy! 

- Po 3 dnia pobytu we Lwowie wyjazd w kierunku Drohobycza i Truskawca. Prawdopodobnie nocleg w Truskawcu. Jestem na etapie negocjacji.
- Następnie wyjazd przez Buczacz, Trembowlę i Czortków do Kamieńca Podolskiego. W Kamieńcu planuję 2 noclegi - też negocjacje trwają (prawdopodobnie w klasztorze paulinów lub u sióstr urszulanek).
- Z Kamieńca długi przerzut (całodniowy) do Odessy, gdzie zostaniemy na 3 dni. Tu też dokonaliśmy rezerwacji wraz z przesłaniem zaliczki. Będziemy mieszkać w hostelu "TokyoStar". Hostel położony jest w samym centrum Odessy. Niestety, bez śniadań, ale jest lodówka - a my mamy mielonkę w puszkach.;-)

Pokoik malutki, ale bardzo przyzwoity. Ze znalezieniem lokum w Odessie miałam niezłą jazdę. Pomagała mi koleżanka z pracy, która właśnie teraz przebywa w Odessie. Biedaczka biegała po wszystkich hotelach i usiłowała coś zarezerwować, dokonując przy tym wizji lokalnej. Twierdziła, że warunki są paskudne, a ceny kosmiczne. Jestem więc stosunkowo zadowolona, chociaż podobał mi się też hotel "Dom Pawłowa" przy plaży, z dużymi pokojami, ale 8 km od centrum.

- Po pobycie w Odessie kolejny duży przerzut (całodniowy) na Krym. Tu musimy przejechać aż na samiusieńki koniec - do wsi Rybaczie, położonej niedaleko Jałty (a dokładniej między Jałtą a Sudakiem). Tu nami zaopiekuje się polsko-rosyjskie małżeństwo Lena i Piotr, którzy mają tu dom wakacyjny i wynajmują pokoje, a także zawiadują kwaterami u mieszkających we wsi Tatarów. W Rybaczcie, które będzie stanowiło bazę wypadowo-noclegową, mam zaplanowane 4 noclegi. Żałuję, że tak mało, bo to jedynie 3 dni na zobaczenie najciekawszych atrakcji turystycznych, a mam w planie: Jałtę, Bakczysaraj, monastyry w górach, wodospad Dżur-Dżur, masyw Czatyrdah (z jaskiniami), Sudak z twierdzą genueńską oraz wyskok nad Morze Azowskie. Nie mam pojęcia, jak to wszystko pogodzić.:-(

 Foto z internetu

 Wioska Rybaczie (foto: Piotr i Lena)

Wioska Rybaczie (foto: Piotr i Lena)

 Położenie wsi Rybaczie na Półwyspie Krymskim

- Powrót z Krymu do Polski zaplanowałam na 2 dni, ale obawiam się, że to może być trudne... No i tu nie planuję noclegów. Będziemy postępować według potrzeb. Nie ma co się zarzynać na ukraińskich drogach.
- 16. dnia wyprawy meldujemy się ponownie w Jarosławcu, u sióstr benedyktynek i 17.  wyruszamy do domu. 

Taki plan. Ze względu na rezerwacje, plany muszą być dość sztywne. To na razie tyle w kwestii Ukrainy.

2 komentarze:

Wojtek pisze...

Wow! Jak za studenckich czasów.

recoleta pisze...

No, taki obóz wędrowny.:-) Ale ja jestem przyzwyczajona do takiego podróżowania i lubię to. Jednego, co mi szkoda, to że pobyt na Krymie będzie taki krótki, ale może za rok wrócę z rozszerzeniem na przejazd promem do Gruzji/Armenii. Rozmawiałam już z ludźmi, którzy tak robili. Polecali.