wtorek, 29 maja 2012

Spotkanie z wybitną reportażystką Barbarą Włodarczyk

Wczoraj miałam przyjemność spotkać się z Barbarą Włodarczyk, wybitką reportażystką, korespondentką TVP w Rosji, autorką fascynujących reportaży z cyklu "Szerokie tory", laureatką wielu prestiżowych nagród dziennikarskich. Od początku istnienia tego cyklu bardzo lubię go oglądać. Barbara Włodarczyk pokazuje Rosję taką, jaka jest. A jaka jest? Ona twierdzi, że nie ma jednej Rosji, że Rosja jest zupełnie inna w nowobogackiej Moskwie i inna w siermiężnej głubince (prowincji). Także Rosjanie są wielokolorową i wielonarodową społecznością, z jednej strony owładnięci nostalgią za ZSRR, a z drugiej zazdroszczący Europie Unii Europejskiej. Autorka reportaży twierdzi, że można tę sytuację określić następującymi słowami:  jeden wielki poradziecki obszar i jeden człowiek radziecki. W swoim programie pokazywała ludzi żyjących w skrajnie ekstremalnych warunkach, biedzie, z dala od cywilizacji, ale także pokazywała oligarchów, ludzi nieprawdopodobnie bogatych, miliarderów, którzy wzbogacili się głównie w okresie prywatyzacji na początku lat 90. XX wieku. 


Szczególnym zainteresowaniem darzy Władimira Putina i Dmitrija Miedwiediewa (z naciskiem na tego pierwszego). Wprawdzie dotąd nie udało jej się jeszcze przeprowadzić z Putinem wywiadu i jest to jej marzenie, ale często w swych reportażach krąży wokół jego osoby. Uważa go za niezwykle bystrego, inteligentnego, błyskawicznie uczącego się człowieka z ogromną charyzmą, nieustępliwego, a także niezwykle konsekwentnego w swoich działaniach. Barbara Włodarczyk pokusiła się o próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego Rosjanie tak kochają Putina? Uważa, że po czasach Jelcyna, kiedy ten kajał się przed wszystkimi za wszystko i doprowadził do upadku wizerunku Rosji jako mocarstwa,  pojawił się Putin i powiedział "dość". Doprowadził do sytuacji, że dziś większość Rosjan uważa, że ich państwo to wielkie imperium. Droga do tego była wyboista - zazwyczaj moralnie wątpliwa, Putin chwycił oligarchów "za pysk", pokazał, że tylko wtedy mogą czuć się bezpiecznie, jak będą z nim współpracować (czyt. wiernie służyć). Jako kozła ofiarnego wybrał Chodorkowskiego, pokazując innym "nie idźcie tą drogą". I poskutkowało, nikt inny nie marzy nawet o tym, żeby pójść w ślady Chodorkowskiego. Dziennikarka wspomniała też, że nie należy za bardzo wierzyć w rosyjską opozycję, która, co prawda jest, ale często sterowana i pod kontrolą. Według niej Putin czuje się bardzo mocny i nie boi się opozycji, a jak ktoś za głośno protestuje, to znika w tajemniczych okolicznościach. Zresztą dla jego wizerunku nawet dobrze jest, jak od czasu do czasu w mediach pokaże się, że są jakieś protesty, wystąpienia opozycyjne. To "woda na młyn", bo może wtedy powiedzieć "o proszę, jesteśmy demokratycznym krajem, pozwalamy na wystąpienia opozycji". Są one jednak mało znaczące. Barbara Włodarczyk uważa, że teraz, po wyborach, obecne głosy sprzeciwu ucichną, bo i nic one nie dadzą. Putin został wybrany i będzie rządził przez najbliższe 6 lat. Bardzo polecam cykl "Szerokie tory", bo tu nie sposób odpowiedzieć wszystkiego, o czym mówiła dziennikarka.



2 komentarze:

Mażena pisze...

Tak, pamiętam jej wstrząsający reportaż o bezdomnych dzieciach mieszkających na dworcu. Spotkanie musiało być ciekawe.

Yellow Pinto pisze...

masz jakies linki do tego wydarzenia ?