piątek, 22 czerwca 2012

Po prostu - Wojciech Kilar

Jeśli ktoś lubi muzykę filmową na pewno zna to nazwisko. Ja od dawna jestem wielbicielką Wojciecha Kilara - światowej sławy kompozytora, twórcy utworów orkiestrowych, kameralnych, wokalno-instrumentalnych, muzyki filmowej oraz współtwórcy polskiej szkoły awangardowej. Wystarczy wspomnieć takie dzieła, jak: Bogurodzica (na chór mieszany i orkiestrę), Exodus (na chór mieszany i orkiestrę), Victoria (na chór mieszany i orkiestrę), Angelus (na sopran, chór mieszany i orkiestrę), Magnificat (na głosy solowe, chór mieszany i orkiestrę) czy Te Deum (na głosy solowe, chór mieszany i orkiestrę). Miałam okazję wysłuchać ich - z udziałem Kilara - rok temu w Archikatedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Także wspaniała jest muzyka filmowa do takich filmów, jak: Dracula Francisa Forda Coppoli, Dziewiąte wrota i Pianista Romana Polańskiego czy Pan Tadeusz Andrzeja Wajdy. Oczywiście, to tylko kropla w oceanie dzieł Kilara.

A teraz do sedna, w tym tygodniu miałam okazję fotografować Mistrza. Zresztą nie pierwszy raz, bo już parę razy robiłam mu zdjęcia. To niezwykle skromny człowiek, przy czym zamknięty, wycofany nieco, małomówny, sprawia wrażenie zaskoczonego, że interesują się nim dziennikarze. Nikomu nie odmawia autografu, jest bardzo cierpliwy na poczynania, czasami bardzo namolnych, przedstawicieli mediów. Ponieważ często spotykałam go na różnych ważnych uroczystościach w regionie, mijałam na korytarzu, strzelałam foty, "uodporniłam się" na jego obecność, ale to jednak niezwykła, wielka osobowość, geniusz muzyczny i kompozytorski - Mistrz.  



1 komentarz:

Daria. pisze...

ciekawy blog :-)