środa, 22 sierpnia 2012

Jarosław i opactwo benedyktynek

Kolejnym punktem na trasie naszej wakacyjnej wyprawy był Jarosław oraz opactwo benedyktynek, w którym nocowaliśmy. Miasteczko zrobiło na mnie piorunująco dobre wrażenie: czyste, zadbane, wiele zabytkowych kamienic i obiektów sakralnych wyremontowanych, inne w trakcie remontu, piękny rynek, ciche, urokliwe uliczki... To bardzo stare miasto, wystarczy wspomnieć, że najstarsze ślady pobytu człowieka w regionie jarosławskim sięgają neolitu. W okolicy zachowały się cmentarzyska, znajdowano ceramikę, narzędzia i broń. W czasach przedpiastowskich oraz średniowieczu ziemie te często przechodziły z rąk do rąk: czeskich, ruskich i polskich. Według tradycji, gród założył książę Jarosław, jednak nie ma na to dowodów pisanych. Jarosław otrzymał, po raz pierwszy, prawa miejskie prawdopodobnie w roku 1323, chociaż w pełni udokumentowana lokacja to rok 1375. 

Od początku swojego istnienia Jarosław miał strategiczne położenie - usytuowany był na skrzyżowaniu szlaków handlowych ze Śląska na Ruś i z Gdańska na Węgry, ponadto nad drogą wodną, czyli Sanem. To wpłynęło na jego rozwój. Szybko stał się znaczącym ośrodkiem handlowym i rzemieślniczym. Do miasta ściągali kupcy ze wszystkich stron świata, a w Jarosławiu pojawili się przedstawiciele trzech wyznań i trzech kultur: polskiej, ruskiej i żydowskiej. Do dziś zachowały się pozostałości po ich zamieszkiwaniu tu: cerkwie, synagogi, kościoły i cmentarze.

Dziś to miasteczko ulokowane blisko granicy z Ukrainą jest trochę zapomniane, trochę niewykorzystane i trochę niedoceniane. A przecież to świetna turystyczna baza wypadowa w okoliczne Bieszczady, do Lwowa i ogólnie do zwiedzania pięknego województwa podkarpackiego. W miasteczku jest zaplecze noclegowe, z czego ja mogę polecić świeżo wyremontowane, bardzo ładne pokoje gościnne w opactwie benedyktynek. Świetne położenie opactwa, cisza, spokój, dookoła stare drzewa, ogród i wszystko otoczone średniowiecznymi murami. Na noc klasztor jest zamykany, więc jest tu absolutnie bezpiecznie. Bardzo polecam i sama zmierzam tu wrócić, a nawet wracać.

Panorama Jaroslawia 

Rynek 

Ratusz na Rynku

Kamienica Orsettich z XVI wieku, to renesansowy zabytek architektury mieszczańskiej


Kamienica z 1680 roku

Kamieniczki z arkadami na jarosławskim Rynku

Cerkiew konkatedralna pw. Przemienienia Pańskiego obrządku greckokatolickiego z XVIII wieku. Jest głównym ośrodkiem pielgrzymkowym polskich unitów. W cerkwi znajduje się słynąca łaskami ikona Matki Boskiej Jarosławskiej, zwana Bramą Miłosierdzia. W 1996 roku legat papieża Jana Pawła II, Achille Silvestrini, dokonał jej koronacji koronami papieskimi

Wejście do cerkwi

Wieża bramna (wjazd) do opactwa benedyktynek

Znak orła na frontonie wieży bramnej

Brama od strony wewnętrznej

Opactwo otoczone jest średniowiecznymi murami z 8 basztami 

Klasztor benedyktynek w Jarosławiu został ufundowany w 1611 roku

 Kościół pw. św. Mikołaja i Stanisława biskupa, znajdujący się na terenie opactwa, został zbudowany w latach 1614-1624

 Portal nad głównym wejściem do kościoła 

 W 1782 roku opactwo zostało skasowane, kościół zamieniono w magazyn, a klasztor w koszary. Wspaniałe wyposażenie kościoła i majątek klasztorny uległy konfiskacie. W okresie międzywojennym podjęto próby odbudowy zespołu klasztornego, jednak kolejna wojna i okres PRL dopełniły aktu zniszczenia 

 W 1990 roku dawne opactwo oddano jego pierwotnym mieszkankom i obecnie trwają nieustanne prace remontowe

Po włościach oprowadziła nas siostra Barbara

 Wprowadziła nas nawet do części zamkniętej dla turystów, częstując śliwkami i jabłkami z klasztornego ogrodu

3 komentarze:

Mażena pisze...

Pięknie zadbane miasto.
Oglądając budynki nasunęło mi się skojarzenie z Sandomierzem. Tacha charakterystyczna architektura.
Przyjemnej podróży!

Jerry pisze...

A tak zastanawia mnie to, czy te klasztory wszystkie to teraz prowadza jakas forme uslug hotelarskich, czy tez jest to tylko ich dobra wola zblakanych turystow przyjac na noc?

recoleta pisze...

Wiele klasztorów "dorabia" sobie poprzez prowadzenie takich pokojów gościnnych. Przybiera to różne formy w zależności od klasztoru. W jednych, to po prostu możliwość przenocowania, w innych to dni skupienia, połączone z modlitwami. Krzysiek kiedyś "zamknął się" - przed Wielkanocą - na kilka dni u kamedułów na Bielanach. Ale brał tam udział w ich życiu: pracował jak oni, modlił się jak oni, jadł jak oni, spał w celi jak oni. Wiem, że taki hotel przyklasztorny prowadzony jest też w Tyńcu. Jednak raczej noclegi w tych miejscach przeznaczone są dla katolików, oczywiście pewnie zbłąkanemu niekatolikowi też udzielono by noclegu, ale generalnie jest taka zasada. Warto też pamiętać, że w takich miejscach mogą obowiązywać nieco inne zasady, np. jednego pokoju nie otrzyma para, która nie jest małżeństwem, tak było np. w Kamieńcu Podolskim.