niedziela, 16 września 2012

Jarmark Benedyktyński w Jarosławiu - dzień drugi

Dziś kolejny dzień Jarmarku. Po wczorajszym wieczornym koncercie zespołu węgierskiego, muzyki z czasów Franciszka II Rakoczego oraz spotkaniu z dziennikarką Anitą Gargas chyba mnie z lekka przewiało (choć miałam gruby sweter) i rano obudziłam się z bolącym gardłem i dziwnym uczuciem, że chyba coś jest nie tak. Na jednym ze straganów zakupiliśmy litrowy słój miodu lipowego i teraz piję już drugą herbatę z miodem, przepijając węgierskim winem. Nie zdawałam sobie sprawy, jak silne są związki Podkarpacia z Węgrami, dopiero ta wizyta - podczas której wysłuchaliśmy wspomnianego wcześniej koncertu, przetykanego wykładem jakiegoś człowieka z ambasady oraz obejrzeliśmy wystawę w klasztornych murach - otworzyła mi oczy na ten fragment dziejów. Spacerując po mieście, widzieliśmy także ślady bytności Węgrów w postaci różnorakich pomników i obelisków.

Podsumowując, nasz weekendowy pobyt na Podkarpaciu uważam za bardzo udany, chociaż na klasztornej kuchni przytyłam chyba ze 3 kg. Mamy worek jabłek z klasztornego ogrodu - na szarlotkę - oraz orzechy włoskie. Na straganach zakupiliśmy parę regionalnych wyrobów kulinarnych.

 W klasztornym ogrodzie

Kolejny dzień rycerskich zmagań, tym razem walki sarmatów

Wręczenie dyplomów najlepszym rycerzom

Przedstawienie "Z życia sarmatów"







Kolegiata w Jarosławiu



I jeszcze krótki spacer po Rynku


Brak komentarzy: