wtorek, 12 lutego 2013

Haruki Murakami "Kafka nad morzem"

Kilka dni temu skończyłam czytanie kolejnej książki tego japońskiego pisarza. I chociaż mam na koncie dopiero dwie przeczytane książki Murakamiego, to jednak zaczynam powoli dostrzegać pewne charakterystyczne chwyty, jakie stosuje pisarz. Tradycyjnie, książka zaczyna się zwyczajnie. Nastolatek, Kafka Tamura, skonfliktowany z ojcem ucieka z domu w Tokio. Udaje się na wyspę Sikoku. W trakcie swojej podróży poznaje kilkoro ludzi, którzy zmieniają jego życie. Podobną trasę pokonuje pan Nakato wraz z kierowcą ciężarówki panem Hoshino. Ich podróż jest treścią drugiej głównej narracji książki. To wszystko, a jednak... Ich przygody są znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Ta opowieść jeszcze bardziej niż Kronika ptaka nakręcacza balansuje na granicy rzeczywistości i fantastyki. Nie wahałabym się zaryzykować stwierdzenia, że nawet bardziej fantastyki niż rzeczywistości. 

Wspomniałam o ulubionych zabiegach literckich Murakamiego. Rzeczywiscie, podobnie, jak wspomniana wcześniej Kronika ptaka nakręcacza i ta książka ciągnie kilka opowieści równocześnie. Dzielą je dziesiątki lat, a jednak, jak się okazuje, w jakiś sposób są ze sobą powiązane. Innym podobieństwem jest motyw kota, a nawet kotów. Zastanawiam się, czy Murakami jest wielbicielem kotów i w innych książkach też się pojawiają? Kolejną cechą charakterystyczną jest zabieg nadawania głównym bohaterom dziwnych imion. Haruki Murakami w swojej powieści stwarza niesamowitą atmosferę – tajemniczości, niezwykłości, magii, czarów, dramatyzmu, pojawiają się postaci dziwne, czasami nie wiadomo, czy są żywymi ludźmi, czy duchami, dzieją się też dziwne rzeczy. Jednak w świecie Murakamiego nikt nadmiernie nie dziwi się, gdy kot gada, albo z nieba spadają ryby. Autor zapętla mnóstwo motywów, to istny kłębek ze sterczącymi nitkami, ale jeśli ktoś myśli, że na koniec otrzyma gotowe, na wszystkie pytania, odpowiedzi, to się bardzo myli. Murakami nie daje odpowiedzi, nie wyjaśnia, każdy sam musi sobie odpowiedzieć, w sobie znaleźć rozwiązania poszczególnych zagadek, aczkolwiek, oczywiście, wszystkie historie zgodnie z logiką Murakamiego zostają rozwiązane. W tej książce zauważyłam także pewne nawiązania do innych dzieł literatury powszechnej: Króla Edypa Sofoklesa, Pikniku pod wiszącą skałą Joan Lindsay, no i oczywiście urojonego świata Franza Kafki. Jest też motyw biblioteki, jako miejsca magicznego, bezpiecznego, symbolu domu czy człowieka jako labiryntu. To mi trochę przypomina Jorge Luisa Borgesa. Może tych nawiązań jest więcej, ale ja nie zauważyłam.  

Na pewno więcej o stylu pisarza dowiem się z kolejnej książki Murakamiego (którą dostałam od Wojtka na gwiazdkę), za którą się już zabrałam Norwegian Wood.


Brak komentarzy: