środa, 13 marca 2013

¡El Papa porteño!

Cóż mogę powiedzieć? Moja skrzynka mailowa i konto na Facebooku spuchło od maili z Argentyny. Wszyscy chcą się podzielić wielką radością i dumą - oto od dziś Argentyna nie będzie kojarzyć się już tylko z piłką nożną, Maradoną i Messim, tangiem i wołowiną. Teraz Argentyńczycy mogą powiedzieć: "soy de país del Papa" (jestem z kraju papieża), tak jak jeszcze niedawno mówiliśmy my. Ta wiadomość zastała moich znajomych Argentyńczyków w różnych miejscach, m.in. wysoko w Andach i tak się złożyło, że to ja byłam posłańcem dobrej nowiny, co wzbudziło moją ogromną radość. Wielu podkreśla, że to niezwykły człowiek, skromny, bardzo zasłużony w pracy dla biednych. Argentyńczycy polskiego pochodzenia piszą, że mieli papieża z polskiej krwi, a teraz będą mieli z argentyńskiej ziemi. A ja sobie tak pomyślałam, oczywiście żartem, Wielka Brytania odebrała Argentyńczykom Falklandy, za to Bóg dał im Papieża.;-) Ten żart bardzo przypadł do gustu moim przyjaciołom z Argentyny.

Argentyńczyk z krwi i kości. Od dziś w Watykanie pijemy yerba mate :-)


1 komentarz:

Avelina pisze...

Radość jest dla wszystkich, ale dla Argentyńczyków szczególna.