poniedziałek, 4 marca 2013

Grand Canyon Colorado

Jak sobie dobrze przypominam, to jednym z największych marzeń Kuby było zobaczenie Wielkiego Kanionu Kolorado. I to marzenie się ziściło. Dosyć szybko, jak na jego młody wiek. W sumie, ja nie miałabym nic przeciwko, aby też zobaczyć to miejsce, ale chyba muszę jeszcze poczekać. Kiedyś moim wielkim marzeniem (gdy byłam mniej więcej w wieku Kuby) było zobaczenie wodospadów Iguazú, czyli miejsca, w którym kręcono film Misja Rolanda Joffe'a z Robertem de Niro w roli głównej. I też dość szybko to marzenie się spełniło. Tak sobie myślę, czy to właśnie nie jest tak, że czas do spełniania marzeń jest wtedy, gdy jest się młodym. Bo potem to jest czas wspominania. Człowiek się starzeje, gnuśnieje i jeśli jako młody czegoś nie dokona, to z upływem lat coraz ciężej jest mu oderwać się od wygodnego fotela. Tak czy inaczej, na pewno ta wyprawa będzie dla Kuby tym, czym dla mnie była kiedyś pierwsza wyprawa do Ameryki Południowej. Potem oczywiście również było ekscytująco, ale gdy po raz pierwszy człowiek coś przeżywa, to zostaje w pamięci wryte bardzo mocno.

Kierunek: Wielki Kanion

Coś mnie zastanawia, gdy patrzę na to zdjęcie... dlaczego na prostej, jak "amerykańska autostrada" drodze jest podwójna ciągła linia...? 

A tak w ogóle, to w tym miejscu nie wolno się zatrzymywać...













Oho, widzę, że chłopaki zmienili samochód

Brak komentarzy: