środa, 6 marca 2013

Los Angeles i okolice

Wczoraj Kuba znajdował się w Nashville (to już stan Tennessee), oczekując na samolot do Nowego Jorku. Ja tymczasem wrzucam trochę zdjęć z Los Angeles, Hollywood i Santa Monica (czyli kolejnego, zaliczonego przez Kubę, stanu amerykańskiego - Kalifornii). 


Rozumiem, że tu Kubę bardziej od samochodów na parkingu interesował napis na wzgórzu 








 
 










 

5 komentarzy:

Wojtek pisze...

Ciekawa plansza się tam znajduje "Tsunami Hazard Zone". Ciekawe, że straszą tym plażowiczów, a po wtóre ciekawe że tam jest dość sporo budynków postawionych wprost na plaży.

Jerry pisze...

Tez zwrocilem Wojtek na to uwage, no ale to w koncu ocean.
Tak poza tym to widoki niemal identyczne jak na francuskiej rivierze. Chyba jednak czysciej we Francji, przynajmniej tak to widac ze zdjec.

recoleta pisze...

Jakoś nie przemawiają do mnie tego typu (czyli tzw. miejskie) plaże.

Wojtek pisze...

Dzikie plaże są lepsze, ale jest ich coraz mniej, albo dotarcie do nich jest coraz droższe, albo warunki są tam takie, że się je odpuszcza. Plaże miejskie mają jedną fantastyczną zaletę, niestety nie dla turystów, można po pracy podjechac na taki parking wzdłuz plaży z kocykiem i juz jesteś na wakacjach. Tak życie kręci sie wokół plazy Copacabana albo np. w Tel Avivie ;-)

Jerry pisze...

Mi chodzilo nie tyle o plaze, co o cale otoczenie.