czwartek, 7 marca 2013

Orzeł wylądował!

Po ponad 20 godzinach koczowania na lotnisku JFK w Nowym Jorku, Kuba wylądował w Krakowie. No, to chyba na tyle, jeśli chodzi o Kuby amerykańską podróż marzeń. Teraz trzeba doprowadzić się do stanu używania i nadgonić zaległości na studiach. Wszystkie zdjęcia, które umieszczałam były słabej jakości, bo z tabletu. Znacznie więcej i lepszej jakości jest w aparacie, więc może jeszcze coś dorzucę, jak Kuba dojdzie do siebie. 

2 komentarze:

Jerry pisze...

Ponoc w Nowym Yorku bylo ostatnio zimno. Zapowiadano nawet opady sniegu tam. Jak Kuba zniosl te roznice temperatur?

recoleta pisze...

Z tego, co Kuba opowiadał, to najgorszy nie był śnieg tylko huraganowy wiatr. Z tego powodu uziemiono mnóstwo samolotów i bardzo długo trwało potem rozładowanie korka. Zmiany temperatury chyba zniósł całkiem dobrze, ale rozwalił sobie zegar biologiczny. Śpi w dzień, a w nocy "urzęduje". Jakoś próby uregulowania na razie się nie powiodły. Miejmy nadzieję, że w weekend mu się wyrówna, bo w poniedziałek czeka go powrót na uczelnię.