czwartek, 4 kwietnia 2013

Isaac Bashevis Singer "Sztukmistrz z Lublina"

Jak wspominałam niedawno, w ramach kryzysu, wywołanego brakiem pod ręką jakiejś nowej książki Harukiego Murakamiego, przeczytałam książkę Isaaca Bashevisa Singera pt. Sztukmistrz z Lulina. Nie jest to żadna nowość. Książka została opublikowana w 1960 roku. Może nawet trochę wstyd, że do tej pory nic nie przeczytałam tego pisarza, laureata literackiej Nagrody Nobla, patronującego warszawskiemu festiwalowi kultury żydowskiej "Warszawa Singera". Muszę przyznać, że wyobrażałam sobie coś zupełnie innego. Jednak książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. 

Tytułowym bohaterem jest Jasza Mazur, sztukmistrz, magik, linoskoczek, cyrkowiec. Jego życie jest jak jego praca - oszustwem, żartami, wygłupami, iluzją. Nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jego działania wpływają na innych ludzi. Ma żonę Esterę, ale i kilka kochanek. Nie tylko nie widzi w tym nic dziwnego, ani niemoralnego, ale nawet się z tym nie ukrywa. Wprawdzie pochodzi z żydowskiej rodziny i ma żydowską żonę, ale jest ateistą, więc Boga się też nie boi. Jedyne, co czuje to, to że jest niedoceniany. Uważa, że wszędzie na świecie zrobiłby wielką karierę... poza Polską. Pewnego dnia przyjeżdża, z kochanką oraz biorącą udział w pokazach zwierzęcą menażerią, na występy do Warszawy. Tu wszystko się gmatwa. Jego decyzje za każdym razem są złe, gubi się w swoich intrygach, pomysłach na zmianę życia. W pewnym momencie już nawet nie wie, czego chce. Podjęcie jakiejkolwiek decyzji jest niezwykle trudne, bo cokolwiek by zrobił - kogoś skrzywdzi. Mota się tak bardzo, że doprowadza do tragedii. Ta tragedia staje się punktem zwrotnym powieści, powoduje powolną, ale diametralną zmianę jego postawy życiowej. Nagle pojawiają się rozterki moralne i religijne, pytania o fundamentalne sprawy: kim jestem, kto stworzył świat i dlaczego, czym jest śmierć i, wreszcie, czy Bóg istnieje? Oprócz pokazania procesu przemiany człowieka, ciekawym elementem książki jest obraz dziewiętnastowiecznej Warszawy. Singer prowadzi nas uliczkami miasta, jakiego już nie ma. Pokazuje świat, który odszedł. Dla mnie to była fascynująca podróż.


Brak komentarzy: