piątek, 3 maja 2013

Postępy w balkonowym ogródku / Los progresos en el jardín del balcón

Od kilku kilku dni wciąż leje. Krzysiek siedzi w Rumunii, my w domu. Karolina wyskoczyła pod namiot, ale wróciła zmoczona jak kura i w bardzo złym humorze. Więc jemy, oglądamy filmy, czytamy i znowu jemy. W ramach przymusowego siedzenia w chacie, zabawiam się w robienie dań, na które normalnie nie mam czasu. Były więc szaszłyki i barszcz czerwony z krokietami. Jutro mam zamiar zrobić ciasto z budyniem. Znalazłam nawet czas na taką rozrywkę, jak porządkowanie różnego rodzaju szmat (czyt. starych ciuchów, pościeli, koców, zasłon i firanek). Jakiś czas temu zakupiłam fajne pokrowce, tylko nie miałam czasu się pobawić w segregację szmat. Wreszcie znalazł się czas i wszystko elegancko siedzi posegregowanie w pięknych, kolorowych pokrowcach.

Tuż przed wielkim deszczem zrobiłam małą sesję zdjęciową w moim balkonowym ogródku. Na końcu zdjęcia z dzisiaj.


Roślinka nieco pogryziona, Kita uwielbia się nią pożywiać

Kita relaksuje się w promieniach zachodzącego słońca na oknie w kuchni

 Czasami Kita nie mieści się na parapecie

Brzózka ma już całkiem pokaźnie liście

 
 A oto moja balkonowa plantacja bazylii

Świeżo wyprana siatka na koty i świeżo posadzone pelargonie

Zeszłoroczny szczypiorek już dawno ostro wystartował. Tegoroczny ledwo wykiełkował

 Moje zdumienie wzbudza koperek, który zasuwa jak głupi

Brzózka w strugach deszczu

3 komentarze:

Krzysztof pisze...

Coś pięknego!

Jerry pisze...

A co Krzyska pognalo do Rumunii?

recoleta pisze...

Nie wiem... może wampiry?;-)